Hej ho, hej ho, do szkoły by się szło! Hm, już nie wiem, co napisać. Pomińmy fakt, że i tak ciągle piszę o jednym i tym samym. Ale nieważne. Nie mogę uwierzyć, że są wakacje, że skończyłam drugą klasę, że zaraz (bo nie oszukujmy się, każde wakacje mijają dwa razy szybciej od poprzednich) będę w trzeciej klasie, co jest równoznaczne z maturą i studniówkowym szałem. Całe życie na to czekałam!
Aha, kolejna raczej średnio radosna wieść - znalazłam w Budapeszcie swojego Piotrusia Pana (no, nazwijmy go tak, bo nie sądzę, by miał coś wspólnego z Nibylandią i wiecznym dzieciństwem). Tak jakby znalazłam. Tak jakby, bo… hm, on jeszcze o tym nie wie (a jeśli wie, to chyba jeszcze gorzej dla mnie) i znając moje szczęście, to zobaczę go dopiero w nowym roku szkolnym, a on sam już ma mnie za mentalną pięciolatkę, która na co dzień patataja wesoło na swoim słodkim jednorożcu, machając jednocześnie różdżką we wszystkie możliwe strony. Ach, Huś. ;) Mam ochotę przemilczeć tę kwestię.
Mam wakacyjny życiowy zastój poprzedzony czymś, co nazwałam „Tygodniem smutasów” (taki Światowy Tydzień Smutasów, to by było coś!), który to związany był z poprzednim akapitem, szkolnym wyczerpaniem, usiłowaniem zatrzymania czasu, mówieniem, że „nie idę do szkoły, bo jest brzydka pogoda i nie chce mi się nic robić z włosami” i takimi tam dziewczyńskimi widzimisiami. Chwilowo moje życie ogranicza się do leżenia na łóżku, siedzenia na łóżku, leżenia na stosie poduszek (tak, mam nowe łóżko), niejedzenia słodyczy ze względu na mój wygląd a’la chiński pulpet (nie wiem, co to, sama wymyśliłam), wysłuchiwania kontynuacji miłosnych lamentów moich znajomych i wymyślania prezentów osiemnastkowych. Fascynujące.
Jutro kuzynki robią wielki nalot na nasz dom i zostają na trzy tygodnie. Mus to mus. Myślę, że w towarzystwie dwunastolatki i trzynastolatki (miałam tyle lat, kiedy założyłam Huśtawkę! :O) zgłupieję do reszty. Nie, żebym już nie była wystarczająco odmóżdżona.
I właśnie ugryzł mnie komar. W czoło.
Po prostu nienawidzę, jak ktoś mi do domu sprasza jakieś "dzieci" (no bo niestety 12-latka to wciąż dziecko) i każą mi się nimi opiekować, kiedy ja mam pełnoprawne wakacje. Oh noł! Rozumiem szał związany z nowym łóżkiem - gdy w grudniu nabyłam swoje, nowe i wymarzone, nie mogłam się z niego wygrzebać :D
OdpowiedzUsuńCo do szału maturalno-studniówkowego, odpoczywaj w wakacje ile możesz, bo to co dzieje się w szkole w trzeciej klasie... Co śmieszniejsze, nawet nie chodzi o naukę, bo jej jest sakramencko mało! Wszyscy nauczyciele odpuszczają, wierzą, jak się powie, proszę pani, nie odrobiłem pracy domowej, bo UCZYŁEM SIĘ DO MATURY, to rzeczywiście się do tej matury uczyło, a nie siedziało całą noc przed komputerem :D Studniówkowe sprawy są o tyle fajne, że zawsze kręci się wszystko w okół czołówki, sukienek, sali.. I poloneza! To dopiero odlot :D
Udanych wakacji życzę! :)
~ i wejże powiększ tą czcionkę, bo ja oślepnę przez Ciebie :D
UsuńTeraz już chyba lepiej widać, co? Też jestem ślepa, ale coś tam widzę :D
UsuńHm, akurat nie traktuję moich kuzynek jako 'sproszone dzieci', bo jakby nie patrzeć - mieszkały tutaj od urodzenia przez jakieś osiem lat i są dla mnie jak rodzeństwo, ale wiem, że trzy tygodnie razem będą pewnego rodzaju katorgą. Pierwszy tydzień będzie okej, w drugim zaczniemy się już kłócić, zaczną się układy i konszachty, a potem znów się uspokoi, kiedy do akcji wkroczy babcia :D
Nauka przeraża mnie raczej średnio, bardziej ta niewiedza dotycząca przyszłości i kierunku studiów, ugh. Coraz bardziej mi się to nie podoba.
Widać, dziękuję :D
UsuńJa to jestem introwertykiem, więc wolę samotność niż ludzi w okół siebie! A wakacje są do odpoczywania :D
Wiesz, ja do tej pory nie wiem, na co iść... Więc masz jeszcze trochę czasu! :)
Och, ja też. Gdybym mogła, to pewnie całe życie spędziłabym w swoim pokoju, wpuszczając do niego może jedną, dwie osoby (o ile w ogóle!). No ale kiedyś musiałam chociaż minimalnie to zmienić i zacząć spędzać trochę więcej czasu z ludźmi, ale stare nawyki lubią czasami powracać. :)
UsuńA nad czym się zastanawiasz? :>
Filologia angielska/kulturoznawstwo i wiedza o mediach :D I tu i tu są genialne programy, fajne wykłady.. i mętlik mam w głowie :D
UsuńEeeee, proponuję kilka kierunków :D
UsuńPadło na kulturoznawstwo, bo jak się okazało, filologia angielska = za wysokie progi pod moje nogi, 20 osób na miejsce!
UsuńHusiek! Nie narzekaj, dziewczyno :D Uśmiech, o to Cię proszę! :*
OdpowiedzUsuńAleż ja się uśmiecham. Czasami z bólem serca, no ale jednak :)
UsuńNie myśl o nim. Niech on zacznie myśleć o Tobie! Co się kobito masz męczyć! Niech on odnajdzie swojego wielbłąda i przypełznie na nim do Ciebie! Szkoła.. hmm ale mnie zaskoczyło, że ktoś tak bardzo nie mógł się doczekać studniówki itd. Ja to jakbym nie poszła, w sumie nic bym wielkiego nie straciła... :D Ależ aspołeczność przeze mnie przemawia haha
OdpowiedzUsuńI tutaj pojawia się mały problem, bo nie wiem, jak miałabym go skłonić do myślenia o mnie, bo z racji tego, że mamy wakacje, a grono wspólnych znajomych dość ograniczone, to nie liczę na żadne spotkanie w większym gronie, a jakieś przypadkowe chyba graniczyłoby z cudem i wspaniałym zbiegiem okoliczności. ;)
UsuńZ tym czekaniem na to całe życie, to oczywiście była ironia :D Aspołeczność - skąd ja to znam...
Nie wiem czemu ale niedostępność facetów pociąga... jak go przypadkiem spotkasz to nie mdlej na jego widok... wiem, że nawet takie nieco lekceważenie pomaga buu faceci są dziwni.. kobiety zresztą też ;/
UsuńOmdlenie jest bardzo prawdopodobne, dlatego doszłam do wniosku, że w sumie lepiej będzie, jeśli zobaczę go dopiero we wrześniu, może mi przejdzie, a w najgorszym wypadku zemdleję na rozpoczęciu roku szkolnego, ugh. Masz rację, wszyscy jesteśmy pokręceni.
UsuńOch, klasa maturalna... życzę Ci, by dla Ciebie był to szczęśliwszy czas, niż dla mnie :)
OdpowiedzUsuńDziękuję, dziękuję. :) Pozostaje mi tylko zapytać, czy było aż tak tragicznie? ;)
UsuńPrawdę mówiąc, wspominam ten czas, jako najgorszy okres w życiu. Ale to głównie przez kwestie osobiste ;)
UsuńOjoj, mam nadzieję, że potem było już tylko lepiej. :)
UsuńMi do klasy maturalnej pozostał jeszcze rok. Jednak z dnia na dzień coraz bardziej ogarnia mnie panika...
OdpowiedzUsuńTobie życzę powodzenia i sił! :)
Czyli teraz druga klasa? Zazdroszczę, przeżyłabym ten rok jeszcze raz :D
UsuńTo nie lepiej będzie zbliżyć się do Piotrusia Pana wcześniej? Jak to tak, że jeszcze cię ciekawość nie zżera! Postaraj mu się pokazać, że nie jesteś pięciolatką albo umocnij go w jego podejrzeniach. ^^
OdpowiedzUsuńKolejne rady od Antisocial. Ja powinnam napisać książkę, czy coś.
I tutaj pojawiają się same problemy, bo wraz z rozpoczęciem wakacji kontakt z Piotrusiem Panem się urwał (czyt. nie mogę gapić się na niego na przerwach, ani odpowiadać 'cześć'), natomiast mój wizerunek pięciolatki żyje własnym życiem i jest ode mnie kompletnie niezależny (pozdrawiam moich kolegów). :)))
UsuńWiesz, że ja codziennie też udzielam takich rad innym? Zabawne, doświadczenie w związkach zerowe, a robię za jakiegoś psychologa w dziale "miłość".
I jak to jest możliwe, że nie namierzyłaś go jeszcze na portalach społecznościowych?! Wierzyć mi się nie chce! ;_;
UsuńHahaha, przybij piątkę!
Oczywiście, że go namierzyłam. Od dawna mam go w znajomych i - UWAGA, UWAGA! - nawet lubi moje zdjęcia, ale chyba na tym kończy się to wielkie love story. *Huś ofiara losu*
UsuńAle wiesz co, powiem Ci, że to nawet działa! To znaczy, moim stałym rozmówcą jest kolega z klasy. Wkurzający, niedojrzały, po prostu GŁUPI. Nie mam pojęcia, dlaczego z nim rozmawiam (w większości niby na jaja, lamorożce i te sprawy), ale rzucam jakimiś życiowymi mądrościami wymyślonymi przez kilkoma sekundami, mówię prosto z mostu, co z nim jest nie tak i WIDZĘ POPRAWĘ. :OOO
Jeśli lubi twoje zdjęcia, to już masz za sobą naprawdę BARDZO WIELE. Teraz ty potajemnie musisz polubić wszystkie jego zdjęcia.
UsuńMOŻE MU SIĘ PODOBASZ, DLATEGO SIĘ ZMIENIA. Hehe, ja tam widzę takie rzeczy.
Nie no, na poważnie. Nie ma niczego lepszego od walenia prosto z mostu. Sama chciałabym, żeby przyjaciele powiedzieli mi wprost, co jest nie tak, co mi nie za dobrze leży, i tak dalej. Ostatnio zagaiłam, że wyciągnę sobie smileya, bo mi się nie podoba, jak wyglądam (ponad pół roku z kolczykiem łażę), a przyjaciółka: "No i dobrze, bo źle wyglądasz". NO TO CZEGO MI TEGO NIE POWIEDZIAŁAŚ PÓŁ ROKU TEMU, ZOŁZO?!
W kilku słowach: podziwiam cię za szczerość, niewielu na to stać.
Ojej, życzę szczęścia w wytrwaniu z kuzynkami. Ale mam nadzieję, że one są mądrzejsze i bardziej kreatywne niż 90% osób w ich wieku, które potrafią myśleć tylko o komputerze, telewizorze, komórce...?
OdpowiedzUsuńChyba trochę pospieszyłam się z tą informacją, bo nie zdążyły jeszcze przyjechać, także myślę, że Kuzyniada trochę się przesunie. ;)
UsuńNie, potrafią też myśleć o innych rzeczach, czytają książki, wymyślają własne suchary (to lubię najbardziej :D) i jak szalone jeżdżą na rowerach z potłuczonymi kolanami. :>
Hahaha, okej :D To najważniejsze, że umieją się zając czymś innym niż komputer, bo ja nie mogę wytrzymać z takimi monotematycznymi dziećmi... A tak pobawisz się z nimi i będziesz miała jako taką rozrywkę ;D
UsuńPS Zmieniłam adres bloga i teraz możesz mnie znaleźć tu: http://holdmeupindisbelief.blogspot.com/
Ależ ja nie wiem, co takiego złego jest w patatajaniu na jednorożcach. Równie dobrze mogłabyś powiedzieć, że gadanie z różowymi lamami z waty jest dziwne, a przecież wszyscy wiemy, że to normalne :<
OdpowiedzUsuńPewnie, że to normalne. :*
UsuńMiłego odpoczywania Ci życzę, powrotu sił, dobrego humoru i tak dalej. :) Sama jestem padnięta szkołą i wszystkim, co jest z nią związane, a wakacje opiewają jeszcze w stres zdawania prawa jazdy. :) Ale wszystko lepsze niż szkoła i uczenie się do matury. W ogóle nawet jeszcze nie wiem, co powinnam na niej zdawać, przerażające.
OdpowiedzUsuńAaaa, ja byłam dziś pytać o prawko i za tydzień zaczynają mi się wykłady, ja nie chcę! :O Tak, trzeba być mną, żeby zapisać się na kurs i wcale tego nie chcieć. Cóż - nie wytrzymałam presji rodziców i dziadków (czyt. babci czekającej na dzień, w którym to zawiozę ją do kościoła :D), no i w końcu to zrobiłam. Przeraża mnie to.
UsuńPocieszę Cię - ja też jeszcze nie wiem...
Mnie też to przeraża, ale chcę tego. Jestem zestresowana, jak to wszystko mi pójdzie i w ogóle masakra, ale cieszę się i chcę to zrobić to jak najszybciej, żeby ogarnąć i być już spokojnym :)
UsuńJa na razie chodzę na te beznadziejnie nudne wykłady z teorią, okej - na razie byłam raz i już mam dość :D
UsuńJa mam powiedziane, że na dwóch tylko muszę być, potem mogę zacząć jeździć :D a na wykłady chodzić nie muszę, jak będę chciała.
UsuńZakończenie tej notatki jest jej najlepszą częścią *hihihi*.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że nie zostaniesz pokarana wielkim bąblem.
Dziwne, ale żadnym bąblem nie zostałam pokarana :D
UsuńNo to powodzenia z Piotrusiem Panem :> I z prawkiem!
OdpowiedzUsuńSądzę, że ani z jednego, ani z drugiego nic nie wyniknie - do września o Piotrusiu zapomnę (i on o mnie też), a prawko będę zdawać pewnie przez następne pół roku, o ile wcześniej nie zbankrutuję, opłacając wszystkie te egzaminy. </3
UsuńSędzią nie jesteś, więc nie wymyślaj. :I
UsuńHyhyhy, racja :>
UsuńI jak tam, jak tam?:D
Usuńo boże, jak mi się marzy taki tydzień leżenia na łóżku :D niestety chyba nic z tego ;p
OdpowiedzUsuńa cudze dzieci w domu - brr, mam alergię.
Prawda, Tydzień Smutasów był całkiem udany. Jak będziesz chciała kiedyś wpaść, to mów wcześniej, bo musimy poczekać na odpowiednią (deszczową i ponurą) pogodę :D
UsuńAaaa, kuzynki mnie olały i nie przyjechały, ale chyba nie będę musiała zbyt długo na nie czekać. One akurat są możliwie najmniej 'cudzymi' dziećmi w tym domu. ;)
to nawet nie chodzi o tydzień smutasów, tylko tydzień leżenia z książką /serialem, kiedy nie muszę nic robić ;) niestety te czasy chyba minęły bezpowrotnie po gimnazjum :P
UsuńJa wybieram się do drugiej klasy po wakacjach i już trzęsą mi sie nogi na myśl o tym, jak mało czasu zostało mi do matury. I w ogóle boje się. Boje się studiów, tej całej dorosłości, to nie dla mnie. Dobrze mi tak jak jest, ja chce oglądać bajki i bawić się przez cały dzień z kotem :D
OdpowiedzUsuńChciałabym kuzynki na trzy tygodnie, chociaż żadnych nie mam to może być problem.
Mam dokładnie to samo. Przecież ja jestem dzieckiem, wyglądam jak dziecko i myślę jak dziecko (i staram się zachowywać trochę mniej jak dziecko), no ale jednak! Maturą się jeszcze nie przejmuj, korzystaj z drugiej klasy, bo w drugiej jest naprawdę fajnie :D
UsuńJa mogę do Ciebie przyjechać w momencie, kiedy do mnie przyjadą dwie kuzynki i dwóch kuzynów - nie chciałabyś nigdy czegoś takiego doświadczyć. Ale takie są zalety mieszkania z dziadkami. :)
Oj odmóżdżenie w takim doborowym towarzystwie będzie mocne :D ale jednak współczuję tyle czasu opiekować się nimi, możesz już po tygodniu mieć ich dosyć.
OdpowiedzUsuńSzczerze? Nie muszę się nimi opiekować. To jest ich drugi dom, jesteśmy jak siostry, one czują się tutaj jak u siebie, w końcu mieszkały tu przez jakieś osiem lat. A że po tygodniu będę miała dosyć, to się zgodzę. Zawsze tak jest. :>
UsuńZ nieznanych mi powodów nie mogłam dać odpowiedzi, więc pisze tu.
OdpowiedzUsuńJa też wyglądam jak dziecko i tak się czuje, ehhehe! :D
Nie wiem, nigdy nie doświadczyłam takiego najazdu rodzinnego, więc może tylko dlatego wydaje mi się to atrakcyjne. Ale na jeden dzień chętnie bym taką gromadkę przyjęła. NA JEDEN DZIEŃ! :D
Wygląd dziecka nie jest zły, ale w momencie, kiedy wszyscy znajomi wyglądają dorośle, a Ty masz dziecięcą twarz i mniej, niż 160 wzrostu, to zaczyna jednak wkurzać. :<
UsuńJeden dzień jest naprawdę okej, bo drugi wydaje się już być wiecznością...
pylylylylylyyyy, widzę rozkładówka dnia podobna do mojej. Czase jest przerwa na siku albo zmiana pozycji. TAKIE FAJNE WAKACJE, JUHU! Nie wiem czy to fajnie że znalazłaś Piotrusia, trochę trudno mi to wyczytać z tego co napisałaś, beka XD czytanie ze zrozumieniem, umiejętność którą na pewno posiadam Odmóżdżenie mam codziennie, z moją siostrą, irytujące dziecko maxxx, ale daje radę. :D
OdpowiedzUsuńmnie komar ugryzł ostatnio w poślada, swędzi jak cholera :c
Pozdrawiam gorąco, huehuehuehueheuheuehueheuehue <3
Nie wiem, co ja będę robić przez następne tygodnie, weź przyjeżdżaj z Wikusią do mnie, hehe :>>
UsuńUwierz, że ja też nie wiem, czy to dobrze, ale nie widzę żadnych plusów, także muszę powiedzieć, że to chyba jednak źle dla mojej psychiki.
Mnie nawet aż tak nie gryzą. Denerwuje mnie po prostu, jak zasypiam, a one latają i nie mogą się przymknąć. >.< A kiedy zapalam światło, to nagle ich nie ma.
No to widzę, że obie nas czeka trudny, a zarazem fajny rok :d Bo z jednej strony matura, a z drugiej studniówka, ostateczne zakończenie edukacji w szkole i pójście na studia! Mówią, że to najlepsze lata w życiu, już niedługo przekonamy się, czy to prawda :)
OdpowiedzUsuńWakacje spędzam na razie podobnie - czytam, gram w Simsy, oglądam filmy, po prostu nic nie robię. Ach, brakowało mi tego.
Ja też miałam 12 lat, gdy założyłam swojego bloga!
Pozdrawiam!
Mam nadzieję, że jednak będzie fajnie. Szkoda tylko, że to tak szybko minie.
UsuńNo to widzę, że szykuje się odmóżdzenie do kwadratu. A ja też mam czasami takie powroty do dzieciństwa, jestem jedynaczką,a rodzina zaopatrzyła mnie w samych kuzynów, więc jedyne, co mogę z nimi robić, to bawić się Lego - dobrze, że to lubią, bo autek nie lubię :( Zapraszam do siebie na www.bykoralik.blog.onet.pl na najnowszy post, po Open'erowy :)
OdpowiedzUsuńTeż jestem jedynaczką, ale kuzynki zawsze zastępowały mi rodzeństwo. Kuzyni to kompletnie inna sprawa, są zdecydowanie nadpobudliwi, nie nadążam za nimi :D Są spokojni jedynie przy puzzlach.
UsuńTy mi nawet nie wspominaj o trzeciej klasie, jak ja się boję drugiej. Zwłaszcza tego, że będę w przyszłym roku obchodzić osiemnastkę. Ja i osiemnastka, no powiedz: nie brzmi to trochę... co najmniej dziwnie??! Dobrze, nie kontynuujmy tego wątku :D
OdpowiedzUsuńTeż niby TAM kogoś znalazłam, ale od kiedy jestem na powrót w naszym pięknym kraju, to nie dostałam jeszcze odpowiedzi żadnej. A ze mną jest tak, że jak nie dostaję natychmiastowej odpowiedzi na SMSa, to mnie szlag trafia! Może jestem głupia, ale no, przykro mi, bo jeśli ma się pewne wspólne wspomnienia, to chyba nie można tak po prostu zapomnieć? Albo można.
Pewnie nie powinnam, ale współczuję Ci! XD Była kiedyś u nas podobna sytuacja, jak Ty mówisz "wielki nalot", tylko to był dosłownie "wielki nalot" :/ Ja miałam 9 lat, oni 5. Mówię Ci: ja po prostu pomieszkiwałam u sąsiadów, jak długo się dało :DD To było straszne!
Druga klasa jest mega, nie ma się czego bać! Moja osiemnastka też mnie przerażała, ale jak widzisz, żyję i jestem dorosłym dzieckiem z dowodem osobistym :D
UsuńMam dokładnie tak samo, bo wysyłam średnio trzy smsy na sekundę i od drugiej osoby oczekuję dokładnie tego samego :D Ostatnio w nocy prawie dostałam zawału, bo słyszałam dziwne głosy (przemilczmy to teraz :D) i pierwszy raz w życiu Pseudo tak szybko odpisała mi o 2 w nocy, uratowała mi życie, bo umierałam ze strachu. <3
U mnie nie ma takiej opcji zazwyczaj. Dwie kuzynki i dwóch kuzynów, to niemalże apokalipsa. Biegają po domu w butach, śmiecą, piłki latają po ogródku, wszystkie psy w okolicy szczekają, rolki i rowery walają się po trawie, chcą iść nad rzekę, chcą iść do parku, chcą iść na lody, chcą wszystkiego! :x
Przerażają mnie te przedmioty na rozszerzeniu, tym bardziej że wybrałam profil biol-chem, czyli podobno najtrudniejszy, + rozszerzony hiszpański i angielski.
UsuńO 2 w nocy, jak fajnie! :D Chyba też to wypróbuję ;) Powiem Ci, ja dostaję takie ładne te SMSy... :) Takie ładne, że aż nie wiem, co odpisywać, więc odpisuję trochę niezręcznie. I wiesz co, to prawda, że po angielsku wszystko brzmi lepiej! :D
To było dokładnie tak, że tydzień u nas w domu, a później tydzień na działce. Z tym że na działce było jakby lepiej, bo jak oni byli gdzieś na podwórku, to ja w domu i... odwrotnie :D
Ja właśnie trzecią klasę skonczyłam: wreszcie. Jest trochę roboty - muszę Cie ostrzec.
OdpowiedzUsuńPiotrusia Pana czyli kogo?
Wakacyjny zastój jest piękny, trzeba sobie ponicnierobić od czasu do czasu!
I co teraz robisz? :>
UsuńPiotruś Pan (to tak w nawiązaniu do mojego poprzedniego szablonu i chęcią powrotu do dzieciństwa, które mnie dręczyło przed osiemnastką), to krótko mówiąc, mój obiekt westchnień.
Nicnierobię ;P
UsuńPiotruś Pan?!
Trzecia klasa liceum to naprawdę piękny okres, ale niestety bardzo szybko przemija, ani się nie obejrzysz, a już jesteś po maturach. No ale teraz nie ma co rozmyślać o szkole, ciesz się wakacjami! A na koniec życzę Ci powodzenia z kuzynkami i z Piotrusiem Panem oczywiście ;)
OdpowiedzUsuń