środa, 31 lipca 2013

At this moment you mean everything

Cześć, to tylko ja. Mała, wredna Huś. W ogóle nie przejmujcie się moją dość nagłą i zaskakującą wizytą tutaj. Wakacje pełną parą, co? Nawet nie pamiętam, co robiłam przez ostatni miesiąc, bo mam wrażenie, że od mojego ostatniego postu minął zaledwie tydzień. A tu proszę, mamy ostatni dzień lipca. Ostatni dzień lipca, który zawsze był dla mnie trochę wyjątkowym dniem – po pierwsze (wiem, że wszyscy macie już tego serdecznie dosyć, ale muszę – gdybym tego nie zrobiła, to nie byłabym sobą), wszystkiego najlepszego z okazji urodzin Harry’ego Pottera oraz pani Rowling! (Szczerze mówiąc, nie mam bladego pojęcia, jaki sens ma składanie Wam z tej okazji życzeń, ale wierzę, że jakiś jednak ma). Niech magiczna moc zawsze będzie z Wami! A po drugie, dziś mija pięć lat od założenia Huśtawki, więc – żeby było jeszcze bardziej cukierkowo – chciałabym podziękować wszystkim zaglądającym tutaj. Bez Was moje wypociny pewnie nie ujrzałyby światła dziennego i były schowane gdzieś w Wordzie. :)


Nie mam zielonego pojęcia, co mogę Wam powiedzieć, bo pewnie wszystko wyda się bez sensu. Zabawne jest to, że po moich próbach izolacji od świata (powiedzcie, że też takie macie, proszę), które były nawet całkiem udane, nagle telefon się rozdzwonił, facebook rozpisał, a ja przestałam być taka okropna w oczach wszystkich znajomych. Mimo to mam dosyć pytań o to, czy jem właśnie tęczowy tort oraz telefonów z informacjami od kolegi, że właśnie stoi na wieży i wypatruje, czy wynurza się już statek z Wiktorem Krumem na pokładzie, a także smsów, iż dostałam się do Hogwartu (żeby było śmieszniej, nie miałam nawet numeru tej osoby, a przedstawiła się ona jako Dumbledore). Naprawdę nie wiem, o co tym wszystkim ludziom chodzi.

Nie wiem, czy jest sens wszystko opisywać, bo i tak nie wyszłoby mi to zbyt dobrze. Nie wydarzyło się nic szczególnego – ot, zwykłe wakacje przeciętnej nastolatki. Kuzynki mnie olały i nie było żadnego wielkiego odmóżdżenia, wpadałam w te swoje nostalgie, uciekałam od nich, biegałam po domu z elektryczną łapką na owady (nie myślcie o mnie jak o mordercy, ale po nieprzespanych nocach spędzonych z rodzinką komarów wręcz błagam o nią rodziców i w końcu tata spełnił moje marzenie), opłakiwałam mojego psa, który zdechł (był ze mną trzy lata i na zawsze pozostanie w mojej pamięci jako najlepsze zwierzę, jakie kiedykolwiek miałam, jako mój brat (kolejny powód, by się ze mnie nabijać) i stworzenie, przy którym mogłam sobie popłakać), wspominałam cudowne czasy dzieciństwa razem z Pseudo i jej siostrą, bawiłam się w origami, ugotowałam tony ryżu, zapisałam się na prawko, chodziłam na masakrycznie nudne wykłady teoretyczne, no i… przeżyłam dziś moją pierwszą jazdę. Nie spotkałam jeszcze osoby, która by mi nie powiedziała, że nie widzi mnie za kierownicą. Słyszałam też, że pewnie skasuję elkę i że lepiej będzie, jeśli wciąż będę śmigać na Błyskawicy/Nimbusie/jednorożcu/hipogryfie/testralu (niepotrzebne skreślić), ale – o dziwo – wciąż żyję, choć podobno jeżdżę jak pijana (czyt.: od krawężnika do krawężnika). Nie wiem, może to ten astygmatyzm?

W każdym razie - fakt, że się nie odzywam, nie znaczy, że spadłam z tęczy na ziemię (skoro już weszliśmy w język moich znajomych...) i nie jestem w stanie pisać. Chwilowo mam wrażenie, że moja codzienność jest tak masakrycznie nudna, że czytając o niej, zasnęlibyście nad komputerami niczym po Eliksirze Słodkiego Snu. 

Trzymajcie się! :)


PS. Tak, ja też poczułam Nieskończoność. 

25 komentarzy:

  1. Sama często izoluję się od świata więc spoko.
    Czemu ja nie pomyślałam żeby założyć bloga akurat w ten dzień???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, to kiedy zakładałam bloga, chyba jeszcze nie byłam aż tak wkręcona w magiczny świat. A może byłam, ale wtedy po prostu o tym nie pamiętałam. :)

      Usuń
  2. Czasem izolacja od wszystkiego i wszystkich jest fajna!
    (A ja jeszcze dwaaaaaaaaa miesiące miesięcy! :3)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie skończą Ci się seriale. :>

      Usuń
    2. dzięki x.x
      właśnie się skończyły i cierpię na niemoc oglądania, bo nie mam co :C

      Usuń
  3. Cześć, Huś :)

    Mam podobne wrażenie w związku z upływającym czasem... Wydaje się, że wakacje dopiero się rozpoczęły, a tu już minął miesiąc ;) W samym domu siedzę już ponad 2 tygodnie, a wydaje mi się, że dopiero, co przyjechałam ;)

    Izolowanie się od świata jak najbardziej rozumiem. To moje ulubione zajęcie w wakacje. :P Nie wchodzę na fejsbuka, siedzę na niewidocznym na gg, mam wyciszony telefon i spróbuj mnie tylko z izolacji wyrwać :P

    Życzę powodzenia w robieniu prawka! Ja wspominam to niestety niemiło, bo jeździłam jak pijana przez wszystkie jazdy i na egzaminie też :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ojej, mam nadzieję, że ja w końcu zacznę jeździć prosto i że nastąpi to w najbliższym czasie. A jeśli to przez astygmatyzm, to raczej kiepsko, bo nowe okulary pewnie dostanę dopiero gdzieś w połowie września. To chyba trochę za późno. ;)

      Usuń
    2. No może być trochę za późno;) Ale pocieszę Cię, że choć do końca wydawało mi się, że nie widzę drogi, to zdałam;) Więc każdy może zdać;)

      Usuń
  4. Oczywiście, najlepszego dla Harry'ego i Jo :) Każdy czasem ma potrzebę odizolować się, mniejszą lub większą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izolujmy się, póki mamy wakacje, bo później może być z tym już kiepsko! :D

      Usuń
  5. Znam wiele osób, które uwielbiają HP, ale Ty jesteś chyba jedyną osobą, która tak się temu oddaje i chyba dlatego zawsze pierwsza przychodzisz mi na myśl, jeśli o nim pomyślę, mimo że znamy się tylko z bloga :D
    Współczuję z powodu pieska :(
    I... musiałam sprawdzić, co to jest ta elektryczna łapka na owady, bo na serio pierwszy raz o tym słyszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dziękuję! ♥ Tak, to dla mnie komplement, haha :D Masz szczęście, że znamy się tylko z bloga, bo w rzeczywistości jest to o wiele bardziej wkurzające.

      W sumie byłam na to przygotowana, bo już wcześniej był chory, ale naprawdę było mi go szkoda.

      Ja też nie miałam pojęcia o istnieniu czegoś takiego, ale zauważyłam to w telewizji w jakiejś reklamie. Serio, warto się zaopatrzyć, chociaż wygląda mi to na jakieś chińskie dziadostwo, które za tydzień przestanie działać. Ale ile wszyscy mają z tego radości! :D

      Usuń
    2. Dobrze, że to odebrałaś jako komplement, bo to naprawdę tak miało zabrzmieć :D

      Wydaje mi się, że nieważne, czy byłaś na to przygotowana, czy przyszłoby to tak znienacka. Za takim "członkiem" rodziny i tak się będzie tęsknić, bo przecież zawsze z nami był.

      Wujek Google pokazał mi, że to wygląda jak rakietka do tenisa. Twoja łapka też jest taka? :DD Niee, raczej mi to nie jest potrzebne, bo u mnie nie ma komarów, a jak jadę raz na jakiś czas do babci na wieś, to w sumie jakoś umiem to przeżyć :)

      Usuń
  6. oo, taka łapka by mi się przydała, bo szkoda rozmazywać komary po świeżo pomalowanych ścianach.
    no i chwała bogom, że ten cholerny lipiec wreszcie się skończył :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje wakacje dłużą się niemiłosiernie i nie mogę się nadziwić, że to dopiero pierwszy sierpnia dzisiaj, naprawdę ;). Jeszcze masz miesiąc, zacznij odmóżdżanie, to jeszcze mogą być super wyjechane wakacje ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Huś wróciła! :3 Nie, chyba jednak nie umiem być słodka :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Czasami potrzebny jest taki odpoczynek. Biedny piesek, szkoda go, mój ma już 12 lat i też ostatnio zaczyna chorować :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Elektryczna łapka? Muszę sobie koniecznie taką sprawić, bo te komary doprowadzają mnie już do szału :< No i podpisuję się pod życzeniami dla Harry'ego i pani Rowling ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Co do jazdy, to też bardzo bym chciała, ale nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie jeździć - po mojej ostatniej DOŚĆ nieudanej próbie :'(

    Masz FB? :D A mówiłaś kiedyś, że nie! Jak znaleźć Twoje konto? Normalnie imię i nazwisko czy jakoś inaczej (bo mam taki przypadek, że nazwa jest zupełnie zmyślona;))?

    OdpowiedzUsuń
  12. Huuuuuuś :D
    Pięć lat? Kurczę... Chociaż w sumie, co się dziwię, pamiętam Cię z Onetu, już dawno to było wszystko...

    OdpowiedzUsuń
  13. prowadzisz bardzo interesującego bloga :)

    może obserwujemy:)?

    OdpowiedzUsuń
  14. Jaka piękna ta piosenka! To znaczy, generalnie najpiękniejszy jest fragment :(...) resigned to what their fate is / But not us, no not us we are far too young and clever" Inspirujące to, nie powiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Powoli mija kolejny miesiąc wakacji, daj znać, jak Ci upłynął ;)

    OdpowiedzUsuń