wtorek, 11 czerwca 2013

Dreamer

Pewna kochana osóbka napisała w komentarzu, że do pełni szczęścia potrzebuje jeszcze tylko mojej notki, więc uznałam to za najlepszy argument za tym, by w końcu coś napisać, a myślałam o tym już bardzo dużo razy. Gdyby nie ten komentarz, to pewnie dalej siedziałabym, gapiąc się w ściany i zajadając melisowe cukierki. 

Ostatnimi czasy jestem strasznie wypalona, praktycznie pod każdym względem. Mama już ze mną wariuje, nie może słuchać o tym, jak to w niczym nie widzę sensu. Szczerze mówiąc, w tym momencie te słowa wydają mi się już trochę śmieszne. Ale mimo wszystko powtórzę się – z roku na rok staję się coraz bardziej sentymentalna, miękka i wewnętrznie rozbita. Co mogę jeszcze powiedzieć? Wciąż gdzieś żyję, hoduję kaktusy (ostatnio w biedronce nabyłam coś, co przypomina mimbulus mimbletonię), wysłuchuję zdesperowanych znajomych (ach, te śmiertelnie poważne miłosne problemy!), gram w Happy Jump, żeby się nie uczyć i zastanawiam się, jak wyglądałoby moje życie, gdyby nie było ryżu i dokąd ono tak właściwie zmierza. Mam na myśli życie. Tak jak widzicie – bez zmian. Niektórzy ludzie w ogóle się nie zmieniają i ja chyba do takowych należę. 

Jutro rano jadę z klasą do Budapesztu, gdzie chyba właśnie miała miejsce fala powodziowa, także módlcie się, żebym nie utonęła. Może na wszelki wypadek zabiorę ze sobą skrzeloziele… ;)




Taka namiastka mojej codzienności, trzymajcie się.

19 komentarzy:

  1. Ostatnio chyba dopadł nas globalny kryzys bo sama czuję się wypalona. Ja robię wszystko żeby się nie uczyć- standardowo sprzątam, dużo śpię i oglądam seriale.
    Podrzuć trochę tego skrzeloziela bo strasznie pada w Krakowie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję ; ) To naprawdę przyjemne uczucie, kiedy tak wchodzę i patrzę: nowa notka! I to z "dedykacją". ; )

    A moje dokąd zmierza... Dobre pytanie. :D Czyli mamy podobne rozterki! W każdym razie nie uczyć się nie mogę, bo uparłam się, że będę miała średnią 5. ; )

    Właściwie ten fajny dzień będzie dopiero jutro, bo nie wzięłam pod uwagę dość sporej różnicy stref czasowych. :D Czyli kiedy tam daleeeko będzie 19.00, to ja będę już dawno grzecznie spać i jak się obudzę, to... to będzie fajnie<3 To skomplikowana historia, ale podeślę Ci w najbliższych dniach wyjaśnienie w postaci zdjęcia. ;D

    Ja z powodu wycieczki klasowej, na którą nie pojechałam, miałam ostatnio tydzień wolnego. ; ) A nie pojechałam, bo oszczędzam wszystkie siły na inny wyjazd, który... już 20/06?? :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę, proszę :D

      Średnia 5, nie dobijaj mnie.

      Właśnie widzę, że skomplikowana historia, bo tym bardziej nic nie rozumiem, ale czekam na wiadomość z załącznikiem, tylko najpierw mnie uprzedź tutaj, że coś wysyłasz, bo ja nie sprawdzam w ogóle poczty :D I napisz, czy wysłałaś to na blogowe konto czy na to moje-moje. :)

      Znów proszę o wyjaśnienia. :>

      Usuń
    2. Na początku też 5,0 wydawała mi się... dość abstrakcyjna:D, ale powiem Ci, że nawet polubiłam to chodzenie i wypytywanie po każdej lekcji, co mogę jeszcze zrobić, żeby... A zresztą, wiesz na czym to polega :D

      Taaak, bo nie jesteś na bieżąco, bo nie mam GG :D Mogłabyś jeszcze raz podać maila? Już dawno go gdzieś "posiałam"... :( Wiesz co, cieszę się jak głupia, po prostu, i to od pół roku! Ponieważ nie mogę tam być osobiście (taka niesprawiedliwość!!!), no to... ktoś, kto będzie taki uczynny i mnie zastąpi, no... miał przez ostatnie pół roku przerąbane ;D "I pamiętaj, że...", "Nie zapomnij...", "Byłoby cudownie, gdyby..." (...)

      A wyjazd to powtórka sprzed dwóch lat, tyle że tym razem zamiast objazdówki - 2 tygodnie opalania ; ) Chociaż... bardzo chcielibyśmy przy okazji wybrać się na Saharę Zachodnią ; )

      Usuń
  3. Miłej wycieczki do Budapesztu! I nie martw się, jesteśmy już o krok od wakacji. *-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki. Już całkiem niedużo zostało :)

      Usuń
  4. Łączę się z Tobą w poczuciu bezsensu. Odkąd skończyłam szkołę straciłam jakikolwiek cel w życiu. Tak sobie egzystuję między spaniem i jedzeniem i czekam, w sumie nie wiadomo na co... Mam nadzieję, że to nam niebawem minie.
    Życzę udanej (a może suchej?) wycieczki. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja lubię szałwiowe cukierki... :-) + zaczaruj swoją głowę na rekina!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Byś zdjęcie zrobiła, bo mnie ciekawi podobieństwo do mimbulus mimbletonii.

    Skrzeloziele zbyt rzuca się w oczy dla mugoli (a raczej skrzela i płetwy), lepsze będzie zaklęcie bąblogłowy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Happy Jump to gra na Androida? Lubię mój telefon, ale często żałuję, ze ma inny system operacyjny niż ten (może i oklepany) Android...
    Huś, Ty naprawdę w KAŻDYM poście wspominasz coś o HP :DD Baw się dobrze na wycieczce i wracaj cała i sucha!

    OdpowiedzUsuń
  8. A mi by pewnie kaktus wyschnął, wiecznie o czymś zapominam...miłej wycieczki! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nadchodzą wakacje, wolne, odpoczynek. Wróci radość życia, na pewno !
    Udanej wycieczki :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Baw sie dobrze! Budapeszt jest jednym z najpiekniejszych Europejskich miast jakie mialam przyjemnosc odwiedzic :)
    I glowa do gory! NIedlugo zaczynaja Ci sie wakacje, nie? Ja baluje juz od miesiaca :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakby nie patrzeć - nic nie ma sensu, ale jeśli nic nie ma - znajdźmy coś, co ma! / 2sekundy

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam nadzieje, że była to udana podróż. Moim zdaniem zmiany są konieczne, choć ich nienawidzę, nie znoszę i nie wiem jakich jeszcze mogłabym użyć epitetów - trudno mi się dostosować - BARDZO TRUDNO. Szybko się przyzwyczajam, oswajam, pochłaniam emocje charaktery..Każda zmiana jest dla mnie okazją do przemyśleń, rozważań. Uświadamiam sobie, że zmiany są konieczne do pełnego egzystowania. Spróbuj czegoś nowego, zmień dotychczasowy schemat! Pozdrawiam.

    Zapraszam do mnie, jeśli masz ochotę podziel się ze mną swoją opinią :)

    OdpowiedzUsuń
  13. mam nadzieję, że nie utonęłaś i że Budapesztu nie zmyło z powierzchni ziemi, bo jest piękny i chętnie bym go jeszcze raz odwiedziła ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. To może zmęczenie. Przemęczenie. Każdy ma już dość.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeśli ja nie zginęłam w Wałbrzychu, to i Ty w Budapeszcie przeżyjesz.

    Btw. Też czuję się wypalona. To znaczy, w blogowym sensie. Bo zaczęłam czuć się szczęśliwa. A najlepiej się pisze w trakcie deprechy, przynajmniej mi. I nawet edukowanie się książkami Kinga nie pomaga! Wyobrażasz to sobie?!

    OdpowiedzUsuń