Tak oto mała Huś skończyła w czwartek osiemnaście lat. Na nic zdały się poszukiwania Piotrusia Pana, choć i tak wierzę, że on gdzieś tam jest.
Wiecie, z reguły nie znoszę urodzin - nie lubię być w centrum uwagi, nie lubię życzeń, które i tak nigdy się nie spełniają, nie lubię tego, że inni wydają pieniądze na prezenty, których przecież wcale nie potrzebuję. Nic więc dziwnego, że nie zorganizowałam wielkiej imprezy dla całej klasy, znajomych spoza niej i jeszcze całej rodziny, bo ograniczyłam się tylko do tej najbliższej.
I wiecie, co Wam powiem? Że było mi cholernie smutno. Nie wiem, czy to jakiś Weltschmerz czy może już po prostu się starzeję, ale we wszystkim dostrzegam coś smutnego, choć wbrew pozorom cały czas się śmieję. Kiedy już całe moje przyjęcie się skończyło, to tak sobie płakałam w ciemności i nawet nie wiem dlaczego. Bo tęsknię za tym, co nigdy nie wróci? Och, brawo, znowu płaczę. Całe moje życie spędziłam z Pseudo. I dostałam od niej urodzinowy list, który jest wart więcej, niż... nawet nie jestem w stanie opisać tego słowami. Parę słów, a łez na całą noc, naprawdę. Wklejam mniej osobisty fragment.
Jesteś jedną z tych osób na zawsze. Chyba nawet jedyną. Nigdy mnie nie osądzałaś, pomimo wszystkich głupich rzeczy, które robiłam, a było ich naprawdę sporo. Właśnie dlatego od zawsze się przyjaźnimy, od urodzenia. Bo wiem, że zawsze mogę na Ciebie liczyć i chcę, żebyś wiedziała, że Ty też ZAWSZE możesz liczyć na mnie. Już zawsze będziemy trzymać się razem. Bo jesteśmy jak siostry.
Z roku rok staję się coraz bardziej sentymentalna, miękka i wewnętrznie rozbita. Czy to dobrze?
Miło było spędzić czas z rodziną.
I kocham te wszystkie małe światełka. Oby nigdy nie zgasły.
Mi też przez cały czas smutno. I tu nawet nie chodzi o taki smutek-smutek tylko ogólne przygnębienie światem i życiem. Nawet jak się cieszę to gdzieś te egzystencjalne przygnebiające myśli przez cały czas gdzieś są.
OdpowiedzUsuńTeż zastanawiam się czy nie robić imprezy na 18-stkę.
Spóźnione ale szczere: wszystkiego najlepszego :3
Ehh skąd ja to znam. Moje 18 urodziny też były trochę sentymentalne bo jednak skończył się już definitywnie pewien okres w życiu. Ja czułam się podobnie gdy wyjechałam na studia i przeprowadziłam się do Krakowa.
OdpowiedzUsuńJa z roku na rok się robię za to coraz głupsza i weselsza, dziwne. W sumie z jednej strony chce już tej osiemnastki która mam za rok, a z drugiej jednak wolałabym zostać w teraźniejszym wieku. Mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi. c:
OdpowiedzUsuńNie wiem dokładnie dlaczego, ale wzruszyła mnie Twoja notka... W takim razie WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO:*, oczywiście, ale... 18 lat? Dla mnie to brzmi tak niewiarygodnie.
OdpowiedzUsuńNie pocieszę Cię:(, bo ja ostatnio jestem wręcz nieprzyzwoicie zadowolona z życia (niedługo naprawię GG!), a smutno mi jest tylko w momentach, kiedy mieszam rzeczywistość z fikcją. Podejrzewam, że rozumiesz, na czym to polega.
OH, TEN FRAGMENT. Nawet nie masz pojęcia, jak bardzo Ci zazdroszczę... Dużo by mówić. Mało brakowało, a bym się rozpłakała, poważnie! Ogólnie, ostatnio łatwo doprowadzić mnie do płaczu.
Ostatnie zdanie: piękne. Takie totalnie w moim stylu.
I co, oglądałaś? ;)
Choć jeszcze nie dosięgnęłam tej magicznej granicy lat osiemnastu, mam identyczne wrażenia jak ty. Wciąż mi smutniej, mimo że paradkosalnie dostrzegam więcej piękna na świecie niż kiedyś.
OdpowiedzUsuńA urodziny to w ogóle kiepska sprawa. Przestały mi się podobać już w wieku 14 lat, już w wieku 14 lat poczuła się za staro. Dorosłość jest zatrważająca.
Piękna piosenka, słucham już trzeci raz chyba. Będę zaglądać tu do Ciebie. Pozdrawiam.
Sto lat sto lat staruszko! Najgorsze dla mnie było przejście z naście na dzieścia, wyłam jak bóbr i głupio zalewałam smutek procentami. Taki list to chyba najpiękniejszy prezent, jaki można dostać. Gratuluję Ci takiej fajnej przyjaciółki i Waszej więzi. I nie płacz już. Później będzie jeszcze gorzej...
OdpowiedzUsuńHuś, jak bardzo ta notka jest... moja. Ja urodziny miałam w zeszłą niedzielę i modliłam się tylko, żeby nikt o nich nie pamiętał. A potem faktycznie przychodzi ten smutek, który jest nie wiadomo skąd i nie wiadomo dlaczego.
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego - oby te światełka faktycznie nie gasły! :)
myślę, że każdego tak czasem dopada. jedyna rada, to przeczekać. a taka Pseudo to skarb do końca życia - wiem, bo też mam swoją ;)
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego :) Nie mogę uwierzyć, że masz 18 lat. Po prostu dla mnie zawsze zostaniesz takim dzieckiem - nie zrozum mnie źle, to nie ma być obraźliwe, broń Boże! To coś pięknego :)
OdpowiedzUsuńOpowiedz, czy alkohol smakuje inaczej po 18-stce! ;)
OdpowiedzUsuńSkoro nie lubisz urodzin, to chyba mi nie warto składać życzeń? I tak wszystkiego najlepszego, trochę późno.
OdpowiedzUsuńMasz fantastyczną przyjaciółkę :)
Oj tam, oj tam, może i bycie w centrum uwagi, to średnie, ale jak można nie lubić prezentów? ;P
OdpowiedzUsuńA Piotrusie Pany, sobie latają gdzieś, poczekaj, a wpadniesz na swojego :3
No widzisz, Ty masz świetną przyjaciółkę, a ja z moim się kłócę, no życie.
No i oczywiście, najlepszego :3
Całusy, Uwuguś :3
To chyba nie dobrze, sentymentalizm jest dobry, ale dla ludzi, którzy są sentymentalni, z czasem może stać się uciążliwy. Ja osiemnastkę mam za jakieś trzy miesiące, jeszcze przed nią czeka mnie jazda z prawem jazdy, czego doczekać się już nie mogę. ;) Wszystkiego dobrego, opóźnione, ale cii. Dobrze, że masz taką osobę, bardzo dobrze.
OdpowiedzUsuńchyba zaczynasz dostrzegać, że dorosłość to wielka odpowiedzialność i doceniasz chwile.. to bardzo dobrze
OdpowiedzUsuńNapisz coś! Bo jutro taki fajny dzień <3 i do pełni szczęścia potrzeba mi tylko Twojej notki ; ))
OdpowiedzUsuń