Wiem, wiem... zawaliłam. Nawet hasła do poczty zapomniałam. To zły znak.
U mnie dosłownie nic. Herbata z miodem i cytryną na ból gardła, wciąż dudniące w uszach rytmy disco po wczorajszej osiemnastce (i co najmniej pięciu tańcach z dziadkiem), no i zdecydowane przekonanie, że nie nadaję się na takie imprezy. Telenowela w mojej klasie wciąż trwa, a ostatnio nawet trochę się poszerzyła, bo nie tyczy się tylko ludzi z klasy, przez co zostałam:
a) terapeutką, kontrolującą zachowania nieobliczalnej i najdziwniejszej znanej mi osoby,
b) wróżką w sprawach miłosnych, która nie tylko musi wiedzieć, co dana osoba czuje w danym momencie, ale też uwzględniać jej uczucia w ciągu przyczynowo-skutkowym, co wiąże się z przewidywaniem wszystkich sytuacji, które mogą zaistnieć w najbliższym czasie,
c) wybawicielką, miłośniczką jednorożców, superbohaterką, blablabla.
Mnie też to przeraża.
I nie wiem, kiedy nadrobię te wszystkie zaległości u Was, ale mam nadzieję, że niebawem. Przepraszam, przepraszam, przepraszam! :(
Też nie nadaję się na takie imprezy. Chyba cieszę się, że nie muszę nikomu doradzać w niczym - taki plus trzymania z chłopakami.
OdpowiedzUsuńTo ja zapraszam do Liska na herbatkę. Norka zawsze otwarta C:
To wbiję do Ciebie w najbliższym czasie :)
UsuńUśmiechnij się i nie przepraszaj :*
OdpowiedzUsuńNie mogę słuchać tej piosenki, goni mnie wszędzie, a dla mnie jest emocjonalnie zbyt męcząca... a tak ją lubię :)
Pozdrawiam
Słuchałyśmy jej ostatnio z Pseudo przez kilka godzin, także zawsze będzie przywoływała miłe wspomnienia :)
UsuńCo zawaliłaś? Nic nie zawaliłaś. Nie masz za co przepraszać. Blog to nie cały Twój świat :)
OdpowiedzUsuńAle lubię to miejsce i Was!
UsuńBędzie dobrze :) Taaa i kto to mówi? Ale mam mam nadzieję, że u ciebie będzie lepiej niż u mnie.
OdpowiedzUsuńRaczej u Ciebie lepiej, niż u mnie ;)
UsuńWydaje mi się, że jeśli ktoś ma zaległości na blogach, to dobrze o nim świadczy, bo to znaczy, że ma jakieś życie ;P Ale jednak chętnie zobaczę nowe posty czy komentarze w Twoim wykonaniu w wolnej chwili :)
OdpowiedzUsuńUwierz mi, że ja też :D
UsuńTo znaczy... Twojej osiemnastce? To już? :D
OdpowiedzUsuńJak widać, ja bloga zostawiłam kompletnie i nawet mi z tym dobrze. :)
Pozdrawiam, i tak, wciąż jak na razie nie naprawiłam tego GG :((
Nie, nie, moja na początku maja, ale nie planuję niczego wielkiego ;)
UsuńNie wiem, jak przeżyję swoją osiemnastkę. To po prostu dla mnie... abstrakcja zupełna, no. Boję się. Po osiemnastce z każdym dniem będzie tak blisko do tego czegoś, co mam zaplanowane (czy jak kto woli: przyobiecane) po maturze. Tego też się boję. TO ZNACZY, CHCĘ BARDZO, ale na ten moment... to też abstrakcja jest. :( Nie wyobrażam sobie siebie w tym dniu! Czy oni musieli mi coś takiego przyobiecać? :(( I to niejeden by wiele oddał za taką możliwość! Chyba jednak GG jest potrzebne. :D
UsuńTaka superbohaterka to odpowiedzialne zadanie, zatem wysyłam duuuużo energii, abyś temu wszystkiemu jakoś sprostała ;) I nie przepraszaj, jako maturzystka doskonale rozumiem, że można nie mieć czasu na bloga.
OdpowiedzUsuńTo czeka mnie dopiero w przyszłym roku, więc już chyba wolę być superbohaterką :D
UsuńOstatnio za dużo osiemnastek. Jestem nimi zmęczona, a to jeszcze nie połowa roku! :) Najważniejsza moja, 5 miesięcy i 11 dni :>
OdpowiedzUsuńAż tak odliczasz? Dzień moich osiemnastych urodzin najchętniej wykreśliłabym z kalendarza.
UsuńI Ty jeszcze dajesz radę?? Tańce z dziadkiem to poważna sprawa, ale chyba wybrnęłaś :)
OdpowiedzUsuńJasne, tańczyłyśmy na zmianę z kuzynką-osiemnastką ;)
UsuńCóż.. etat miłosnej wróżki to przekichana fucha, ale jak przetrwasz to nic Cię nie zdziwi ^_^
OdpowiedzUsuńDokładnie, widzę, że wiesz, o czym mówisz :D
UsuńPowoli, na szczęścia, zapominam ;).
UsuńA Ty chyba znowu o nas zapomniałaś :P
To się wytańcowałaś :) Mam nadzieję, że gardło już nie boli?
OdpowiedzUsuńZ gardłem lepiej, ale teraz tonę w chusteczkach higienicznych :(
UsuńWcielanie się w te role bywa cholernie uciążliwe ;-;
OdpowiedzUsuń