Zabijcie mnie. Nie dość, że nie pisałam i nie komentowałam, to nie pamiętam też, co robiłam przez ostatnie trzy tygodnie. Myślę, myślę i przypomnieć sobie nie mogę.
Ostatnio miałam ochotę zrobić coś totalnie głupiego, no i tego nie zrobiłam, bo nikt (a proponowałam to nawet Mamie!) nie chciał ze mną lecieć gdziekolwiek tanimi liniami lotniczymi. Wiecie, próbowałam wmówić Pseudo, że skoro za niecały miesiąc i tak wszyscy zginiemy (zdecydowanie irytuje mnie to ciągłe bredzenie o końcu świata), to co nam szkodzi („przecież nam nie pozwolą”). Poleciałybyśmy do Londynu, przywaliłabym głową w mur na King’s, ona porwałaby księcia Harry’ego albo spotkała się z takim jednym francuskim amantem, z którym koresponduje i nic więcej nie byłoby nam potrzebne do szczęścia. Jednakże wciąż tkwię w swojej dziupli, odgryzając głowę czekoladowemu Mikołajowi… chyba, że ktoś chce wyruszyć ze mną w podróż?
Uwierzycie, jeśli powiem, że mam dziwną motywację do nauki? Właściwie, to ta motywacja ogranicza się tylko do wkuwania historii i pisania wypracowań na polski, no ale jednak!
Cierpliwie czekam na święta. Co prawda, skutecznie uniemożliwia mi to nasza wspaniała sytuacja rodzinna, no ale czekam. I denerwują mnie ludzie, którzy mówią, że nie lubią Bożego Narodzenia, bo stwierdziłam, że przecież każdy lubi święta, chociaż trochę albo po kryjomu. Nawet ktoś taki, jak ja, kto wydaje się być strasznym Grinchem, którego jedynym przyjacielem jest pies. W moim przypadku to nawet z tym psem by się zgadzało, no ale… czyż on nie jest uroczy? Na co dzień zachowuję się identycznie (czyli między innymi w momencie codziennego przekraczania progu szkoły), a to znaczy, że pałam takim właśnie optymizmem i miłością do ludzi. I czekam na śnieg! Mój szal w renifery leży w szafie, bo stwierdziłam, że zasługuje na jakąś bardziej zimową pogodę.
Przynudzam, wiem. Chciałam Wam tylko powiedzieć, że żyję. Jest jeszcze parę rzeczy, o których chciałam wspomnieć, ale to… innym razem. :)
PS. Pamięta ktoś jeszcze moje stare, grinczowe szablony jakoś z 2009 roku? :D

Uwielbiam święta <3 I poleciałabym z Tobą przywalić głową na King's Cross, ale nie mam czasu <3
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :D
ja też czekam na śnieg! a w ramach uprzyjemniania sobie czekania puszczam świąteczne piosenki na yt:D
OdpowiedzUsuńi tani lot gdziekolwiek też mi się marzy, więc jak znajdziesz bilety, to mogę lecieć:D
ty go wsadzilas do szafy i teraz renifery są smutne, bo zamiast wisieć na twojej szyi, siedzą w ciemnej szafie :(
OdpowiedzUsuńJa nie chcę śniegu. Ani mrozu. Jak mamy zginąć za 20 dni, to poproszę słońce rodem z Hiszpanii i otwarcie miejskiego basenu :)
OdpowiedzUsuńA ja uzeram się z polskimi pracami maturalnymi, bo wciąż nie mogę zdobyć tych zakichanych 86% :(
Generalnie nie lubię zimy, ale z dwojga złego wolę już śnieg niż te gnijące liście... Święta, mimo że nie są już takie jak kiedyś, są na swój sposób magiczne. Już niedługo nadejdą!
OdpowiedzUsuńDajesz, lecimy! I zabieramy księcia :D Och, nareszcie ktoś mnie popiera! Śnieeeg <3 I święta. Też nie ogarniam, jak można ich nie lubić. No, ale wiesz. "O gustach się nie dyskutuje". I kurde, zamulam. Ja się nie uczę. Jestę Lenię.
OdpowiedzUsuńNo wiesz, trzeba mi było zaproponować lot do Londynu, pierwsza bym sie zgodziła kurde! *.*
OdpowiedzUsuńa ja chcę święta, a co! lubię tą atmosfere, kolędy w radiu... byleby śnieg był!
ja też chce śnieg!! i święta! i pierniki! i pączki na rynku!! i choinkę! i światełka! i śnieg!! kocham zimę i święta <3
OdpowiedzUsuńJa chcę! Albo inaczej: może Ty chciałabyś wyruszyć ze mną w podróż, planowaną na za dwa i pół roku, kiedy zdam maturę? W daleeeką podróż...? :D
OdpowiedzUsuńMotywacja... przypomniałaś mi o próbnych maturach - a jak na złość w przyszły weekend jadę na galę rozdania nagród -w sobotę, wracam o 2 w nocy- a następnego dnia do Krakowa na kolejne spotkanie literackie, że tak to nazwę, gdzie jestem jednym z gości głównych. I kiedy tu się uczyć? :D
W tym roku bardzo, bardzo, bardzo czekam na Święta. Uwielbiam całą tę atmosferę:), ale też dlatego, że będę wreszcie mogła na spokojnie się zająć pisaniem, no i tłumaczeniem, bo zostałam zaangażowana:) do przetłumaczenia tomiku wierszy - nieźle, co? ^^ Mam jeszcze jakieś 2 miesiące czasu. :)
Tak, pamiętam. ;) Pamiętam też, co ja tam u siebie wypisywałam w 2009!
JA CHCĘ! JA! JA! JA!
OdpowiedzUsuńDla mnie święta straciły jakoś tę swoją magię. :c
Kurczę, jadę gdzieś z Tobą koniecznie! Nawet nie wiesz, jaką mam czasem ochotę, żeby się stąd wyrwać i zrobić coś szalonego, nie myśląc o konsekwencjach.
OdpowiedzUsuńCo do świąt, to zawsze je uwielbiałam i uwielbiać będę i wręcz nie mogę się ich doczekać :)
Wydaje mi się, że niektórzy nie lubią świąt ze względu na nieciekawą sytuację rodzinną. Bo jeśli w jednym pomieszczeniu zbierze się kilka osób, które za sobą nie przepadają, to nie zawsze kończy się to dobrze.
OdpowiedzUsuńJejku, pożycz trochę tego zapału, wystarczy do polskiego i historii, błagam. I chętnie bym z Tobą gdzieś poleciała, szczerze mogłabym nawet na drugi koniec Polski, ba, wystarczy 100 km od domu. Byle się od tego wszystkiego urwać.
OdpowiedzUsuńA u nas już jest śnieg. Piękny *.*
Chętnie polecę z Tobą do Londynu! Kocham to miasto <3
OdpowiedzUsuńTeż chcę gdzieś lecieć, Londyn bardzo mi odpowiada! Książę Harry co prawda nigdy mi się nie podobał, ale mogę być Twoją towarzyszką podróży.
OdpowiedzUsuńNa uczelni przez cały grudzień, aż do przerwy po-noworocznej, mam zaledwie 8 dni nauki, więc nic mnie nie trzyma :D (no, oprócz Lubego, który dostałby zawału, gdybym tak znikła :D )
Ja bardzo chętnie wybiorę się z Tobą w podróż ;)
OdpowiedzUsuńA jeśli chodzi o święta, ja na nie nie czekam. W ogóle wydaje mi się, jakby w tym roku miało ich nie być. Odliczam tylko i wyłącznie do Sylwestra.
Mi się marzy Nowy Jork. Zimą, taki piękny, biały i świąteczny. Ale to kiedyś w przyszłości, bo akurat tam bilety do najtańszych się nie zaliczają :D Póki co robię sobie namiastkę świątecznego klimatu sama i cieszę się z tej ociupinki śniegu za oknem.
OdpowiedzUsuńpodobają mi się twoje szalone pomysły, skoro i tak zginiemy to co szkodzi, hyhy (:
OdpowiedzUsuńświęta są dobre, ale śnieg jest zły ;<
Żyjesz, to chyba dobrze... :P
OdpowiedzUsuńTwoje pomysły są dziwne, w sumie to chyba się cieszę, że nie znam ich wszystkich :P
Dawaj, lecimy!
OdpowiedzUsuńA ja jadem do Londynu ^^
Hahaha, sytuacja z tego gifa powtarza się codziennie w szkole, jak patrzę na połowę ludzi :D
Też czekam na święta. Uwielbiam tą atmosferę, zapach ciast, ubieranie choinki, prezenty. No już nie mogę się doczekać. :D
OdpowiedzUsuńKurde, tanie linie są takie kuszące, ale fakt, samej się jechać nie chce. Albo w zasadzie to sama się boję :D
OdpowiedzUsuń