Dlaczego czas tak szybko płynie? Mam wrażenie, że zaraz będę miała czterdziestkę na karku (tak, wiem, że przesadzam), w związku z czym powinnam jak najszybciej nauczyć się robić na drutach, bo w końcu będę musiała znaleźć sobie coś do roboty między poprawianiem wypracowań. Nie planuję zostać polonistką, ale wszyscy ciągle mi powtarzają, że tak skończę i właściwie, to ja sama w pewnym sensie przyjęłam to do wiadomości, choć w gruncie rzeczy, to wewnętrznie wciąż się buntuję i krzyczę, że wcale tak nie będzie.
Mam totalną obsesję na punkcie reniferów, wiecie? Po tym, jak znalazłam ten szalik, to kupiłam jeszcze buty. Powinien być jakiś Dzień reniferów albo coś takiego. Tylko nie mam jeszcze żadnego swetra, a sweter z jakimś rogatym zwierzęciem chciałam od zawsze, a właściwie, to od dnia, w którym dowiedziałam się, że istnieją (istnieją!) tacy ludzie, jak Huncwoci, a konkretniej, że jest ktoś taki, jak James Potter, także obsesja jest jak najbardziej uzasadniona, bo nie chcę, żebyście myśleli, że to z powodu zbliżających się baaardzo powoli świąt (a jeszcze przed chwilą pisałam, ze czas szybko płynie, nie rozumiem siebie). I przepraszam, że znów wspomniałam o Harrym Potterze. :D
Jest już niedziela, a ja tak bardzo lubię piątki. Kiedy wracam ze szkoły, zostaję całkiem sama, bez rodziców i mam święty spokój. Zazwyczaj robię sobie kawę z mlekiem, siadam przy komputerze, wyjmuję zeszyt do matmy i bardzo powoli odrabiam lekcje, pisząc z Pseudo i z S. Czasami wyciągnę którąś z nich na wieczorny spacer, a czasami zostają smsy i John Lennon, przy którym nawet matma wydaje się być fajna i który sprawia, że głowa wcale nie boli mnie od liczenia, jak to zazwyczaj bywa. Niestety, to był kolejny weekend, który uświadomił mi, jak bardzo beznadziejny kontakt mam z Tatą.
Czekam na piątek.
Kontakty z rodzicami do najłatwiejszych nie należą. Jest dobrze, gdy ich czasami nie ma, ale gorzej, gdy nie ma ich prawie zawsze.
OdpowiedzUsuńJohn Lennon i "Harry Potter" dobrzy na wszystko ;)
Trochę zaczynam bać się tej szaleńczo zbliżającej się starości...
Mój kontakt z tatą jest o tyle beznadziejny, że widzę go średnio raz na tydzień, czasami rzadziej.
UsuńTak, zdecydowanie tak jest. :)
I pomyśleć, że tak twierdzą nastolatki :D
Ja mam szczęście, bo mam świetny kontakt z rodzicami.
OdpowiedzUsuńHarry Potter <3
A co do starości... trudno, to tylko ciało się zmarszczy :D
Pozdrawiam :D
Zanim my się zestarzejemy, to może wymyślą jakieś cudo, które na pewno będzie anty-zmarszczkowe :D
Usuńskoro ty mówisz, że już musisz się uczyć robić na drutach to co ja mam powiedzieć... ;o
OdpowiedzUsuńi też czekam na piątek - pierwszy od wieków, który prawdopodobnie spędzę wreszcie w domu!
a matma jest super:)
Nie przejmuj się, Ty jesteś piękna i wiecznie młoda! :D
UsuńDomowe piątki są jak najbardziej okej.
To może przyjdę kiedyś do Ciebie na korki.
haha, podoba mi się takie podejście do sprawy, ale niestety - już niedługo kolejne urodziny... :(
Usuńtak! to jest wreszcie ten długo wyczekiwany przeze mnie piątek. dres, serial i herbata - jestem w niebie :D
zapraszam:D ale ostrzegam, że mogłam już trochę zapomnieć ;)
Właśnie, kompletnie sobie nie wyobrażam siebie w wieku 30 lat, przecież wtedy to już będę stara i co mi pozostanie z tego życia? Wiem, to głupie, ale na ten moment naprawdę tak myślę. A moje plany na życie... Cóż, może o tym nie mówmy, bo już nikt tego nie może słuchać. Albo nie - słuchają bardzo chętnie, na poprawę humoru. ;) Jedno jest pewne, NIGDY nie będę nauczycielką, to najgorszy ze wszystkich możliwych zawodów.
OdpowiedzUsuńNie przepraszaj, rozumiem Cię doskonale, bo znam tę obsesję na punkcie książek - kiedy wszystko wokół w jakiś sposób kojarzy się z tym, co było w książce (i filmie). :D Moja mama przeczytała i zapomniała, a ja wciąż nadaję tylko o jednym. :D "Nie pamiętasz? No jak możesz nie pamiętać tego, że...? Bo wiesz, ciągle myślę o tym, jak... To było takie straszne, kiedy..." Dobrze, pomińmy to.
Taaaak bym chciała być całkiem sama po szkole, ale niestety nie. Teraz praktycznie nigdy się to nie zdarza. Jakoś... mam dosyć tego, że zawsze KTOŚ JEST. Kiedyś mi to nie przeszkadzało.
Stara? Teraz wszyscy z trzydziestką na karku powinni się na Ciebie obrazić :D (a na mnie ci z czterdziestką, ale mniejsza)
UsuńHaha, uwielbiam to, jak bardzo wiem, o czym chcesz napisać, ale Ty z doświadczenia zakładasz, że nikt nie chce o tym słuchać i że to tak absurdalne, że w ogóle nie warto o tym opowiadać, a ja w gruncie rzeczy czuję to samo, bo mam wrażenie, że to wszystko jest bez sensu :D
Tak, ja też nigdy nie będę nauczycielką. Chociaż z drugiej strony naprawdę nie wiem, co chcę robić po liceum, a zawód nauczyciela nie jest aż taki beznadziejny pod względem znalezienia pracy, itp.
Jak można zapomnieć? Nie rozumiem ludzi, którzy zapominają. O czymkolwiek. Ja zawsze pamiętam. To ta głupia mania przywiązywania się do wszystkiego.
To u mnie prawie nigdy nikogo nie ma. A nawet jeśli jest, to i tak siedzę sama. To znaczy, babcia i dziadek mieszkają na piętrze, ale nie jest tak, że bez przerwy razem siedzimy. Babcia tylko pilnuje, żebym nie była głodna (jak to babcia! :D), z dziadkiem pogadam o szkole, obejrzę z nimi coś w telewizji i tyle. Czasami też mi to przeszkadza, ale tylko czasami.
No tak, mnie się zawsze wydaje, że prawdziwe życie to jest właśnie do trzydziestki. Nie wiem, skąd taki pomysł. ;) Może bardziej chodzi o to, że tak bardzo chcę zrobić to wszystko, co sobie wymarzyłam, a nie wiem czy zdążę...
UsuńTeż nie rozumiem. Ale to jest czasami uciążliwe, jeśli tak myślisz o jakiejś historii, o której wiesz, że się nie zdarzyła naprawdę, ale dla ciebie to JEST prawda. Wiesz o co mi chodzi, nie? Co do przywiązywania się, znam to. Umiem się przywiązać przez dosłownie parę dni i później tęsknić, tęsknić przez nie wiadomo jak długi czas... Zabrzmiało to tak... poetycko:D, ale taka jest prawda.
Zazdroszczę. Lubię tak posiedzieć sama, pomyśleć. Chociaż podobno od tego można zgłupieć. :D Zwłaszcza ktoś taki jak ja, kto myśli bardzo dużo.
Do trzydziestki jeszcze jestem sobie w stanie wyobrazić moje życie, ale po.. rzeczywiście nie.
UsuńJasne, że wiem. :)
Można zgłupieć, coś o tym wiem.
Ja nie za bardzo, bo kompletnie nie wiem, CO chcę robić. A raczej wiem, ale to jest takie... mało konkretne.
UsuńTak, i żeby to jeszcze zawsze było przyjemne. Ale nie zawsze jest, przynajmniej w moim przypadku.
Ja to już w ogóle głupieję, mam okropny czas, jakąś jesienną depresję, albo coś poważniejszego, nie wiem. I oczywiście to cudowne uczucie, kiedy najbliższe osoby wmawiają, że to moja wina, że mam się wziąć za siebie. To niech oni się wezmą, bo ich życie też jest dalekie od tego, co sobie wymarzyli. Ogólnie to cały czas chce mi się płakać, bo obwiniam się o rzeczy, o które nie powinnam, i tylko myślę: "bo im jest przykro, bo oni będą niezadowoleni"...
Zanim włączyłam komputer pomyślałam o jednym: byle do piątku. I widzę, że nie jestem jedyna, która wyczekuje tego dnia! ;)
OdpowiedzUsuńrenifery są fajne <3
pozdrawiam :).
Wszyscy żyjemy wedle tego motta :D Miłego tygodnia ;)
UsuńNa piątek to ja też czekam. Nie lubiłam, nie lubię i nigdy nie polubię szkoły, po prostu nie.
OdpowiedzUsuńZnam to, chociaż staram się myśleć POZYTYWNIE, a obie wiemy, jak to ze mną i optymizmem jest.
Usuńze mną niestety jest podobnie...
Usuńcudowny nagłówek!
OdpowiedzUsuńCzy czas naprawdę leci tak szybko? Z jednej strony tak, bo tygodnie mijają jak jeden dzień, ale za to godziny dłuży się niekiedy. Do tego jutro znów poniedziałek, cały tydzień to będzie istne szaleństwo pomiędzy szkołą a innymi obowiązkami, czyli zero czasu na odpoczynek.
pozdrawiam ;)
Dziękuję! Zakochałam się w nim :D
UsuńTe krótkie odstępy czasu może i się dłużą, ale patrząc na pewne wydarzenia np. z perspektywy roku, może dwóch, to naprawdę nie mogę uwierzyć w to, że już tyle minęło.
Proszę, nie mówmy o poniedziałku. ;)
Ja kiedyś marzyłam, żeby zostać polonistką, co w chwili obecnej wydaje mi się śmieszne, aczkolwiek nie wykluczam, że z braku pomysłów w końcu to byłe marzenie się ziści ;>
OdpowiedzUsuńReniferyyyy <3
Kiedyś wszystkie marzyłyśmy o tym, żeby uczyć w szkole grzeczne dzieci, pisać na tablicy i poprawiać kartkówki.
UsuńPamiętam, jak Mama mi wmawiała, że święty Mikołaj i jego renifery właśnie przeleciały nad naszym domem. Jakim cudem w to uwierzyłam, naprawdę nie wiem.
Dokładnie, to brzmiało tak cudownie :P
UsuńNie martw się, wszyscy wierzyli. Ach, ta dziecięca naiwność ;)
Masz cudowny nagłówek <3
Pamiętam do dziś te zabawy w szkołę :D Ale najgłupszą zabawą związaną ze szkołą, jaką pamiętam, była 'zabawa w WF', nie wiem, jak ja mogłam! :D I to jeszcze nie byłam panią, wydającą polecenia, tylko nędznym uczniakiem, robiącym skłony i inne głupie rzeczy razem z Pseudo, bo to jej siostra nas oceniała :D
UsuńZ drugiej strony to było takie fajne, aż się łezka w oku kręci. Chyba będę w tym roku szukać Mikołaja na niebie :D
Dziękuję i wiem, jest uroczy, no nie? :D
W szkołe bawiłam się non stop, ale to ja byłam nauczycielką, więc skłony mnie omijały :P
UsuńJa chyba też :)
Przeuroczy!
Nie było mi to dane, bo w naszym gronie to zawsze najstarsza była nauczycielką, bo przecież musiała umieć najwięcej. ;)
UsuńU nas z niewiadomych względów zawsze padało na mnie, być może wyglądałam na taką mądrą i władczą w dresie z Pokemonami? ;)
UsuńAle przecież James był jeleniem... ^^"
OdpowiedzUsuńWiem, ale dla mnie te renifery wyglądają, jak jelenie XD
UsuńTo wiele wyjaśnia! xD
UsuńJames reniferem, dobre :D
Usuńwszyscy mi tak powtarzają, żeby napisać pod byle pretekstem ale stresik jest :D
OdpowiedzUsuńwiesz co, ja też jestem już niezła w śledzeniu, szczególnie przez fb :D mogliby mnie wynajmować do tego typu zadań :D
jestem za, możemy założyć!
OdpowiedzUsuńtaak, radzić zawsze łatwiej i też jestem zdania, że warto spróbować i nie żałować, ale jednak jest taki strach przed ośmieszeniem się... ;D
Reniferki to taki miły wzór. Kojarzy mi się z takim ciepłem.
OdpowiedzUsuńTeż wróżyli mi przyszłość polonisty, łącznie z nauczycielką. Mój bunt polegał na wyborze klasy językowej. Chyba chcę dodać się w kierunku filologi angielskiej,, ale czasami wracają do mnie myśli związane z byciem polonistką. To musi byc fajne , wg mnie (:
Bardzo miły, jeszcze brakuje mi tu zdjęcia z reniferami, ale pomyślę o tym w grudniu. ;)
UsuńJa nie mam żadnego pomysłu, jeśli chodzi o moją przyszłość, a że jestem w klasie humanistycznej, to wiadomo, że ta polonistyka jednak cały czas wchodzi w grę.
Będzie już tutaj prawdziwie świątecznie :D
UsuńAno wchodzi, ale też wchodzi dziennikarstwo i milion innych rzeczy. Nic na siłę, pamiętaj (:
Rogacz <3
OdpowiedzUsuńCzy muszę coś dodawać? :D
UsuńNie, to wyraża wszystko :D
UsuńOkej, poczułam się starsza niż jestem w rzeczywistości :P Nie planuję nauki uczenia się na drutach, prędzej po raz milionowy zagłębię się w przygody Harry'ego Pottera.
OdpowiedzUsuńWybacz. :p
UsuńA ja właśnie chciałabym się nauczyć, nie tylko po to, żeby mieć co robić po czterdziestce.
Kiedyś babcia próbowała mnie nauczyć, nawet jakoś mi szło, ale to było wieki temu ;)
UsuńWitam w klubie Beznadziejnych Kontaktów w Ojcami.
OdpowiedzUsuńA już tak bardziej optymistycznie, to też uwielbiam renifery i przed świętami naprawdę nie żałuję ani grosza na ubrania / dodatki / gadżety z ich wizerunkami. Po prostu są takie... słoooodkie.
Łączę się z Tobą w bólu.
UsuńChyba za słodkie. W sensie, nie pasują w swej słodkości do mojej osoby :D
Ładna zmiana :)
OdpowiedzUsuńOch, ja się boję starości - przeraża mnie wizja mnie siedziącej na stary, bujanym fotelu i robiącej na drutach. Tak, Huncwoci ! :3 Ja zawsze wolałam Łapcie, ale to jak Rogaś latał z Lilką zawsze mnie ciekawiło. Reniferrry, zawsze spoko. Ja tam wolę lamy XD <3
Dziękuję :)
UsuńBujany fotel i druty brzmią tak stereotypowo, ale mimo wszystko miło.
Właśnie, wszystkie dziewczyny zawsze wzdychają do Syriusza, a ja tam wolę Jamesa. :>
Alpaki lepsze!
Proszę :>
UsuńNo, a dla mnie STRASZNIE. Jakbym mogła, zdobyłambym Kamień Filozoficzny i byłabym wiecznie młoda ! *-* James ? Fajny gościu. Ale w filmie mnie irytował, wyglądał jakby miał z cztery dychy, a miał przecież ze dwadzieścia lat ! Syriusz i te jego portrety w domu ! :D
Mam kompromis - i Lamy I Alpaki! :>
Proszę Cię, nic mi nie mów o starzeniu się, bo ja mam 22 lata...
OdpowiedzUsuńJeszcze nie doczytałam do końca drugiego akapitu, a miałam Ci napisać, że post, w którym nie wspomnisz o HP, jest postem straconym. Po czym doczytałam akapit do końca :D
To jesteś piękna i młoda :D
UsuńWyobraź sobie, że ostatnie zdanie drugiego akapitu napisałam właśnie z myślą o Tobie :)
No dobra, wierzę Ci, bo wszyscy mi mówią, że nawet na tyle nie wyglądam... :3
UsuńAww ♥ :D
Wybaczam wspomnienie o Harrym Potterze.
OdpowiedzUsuńA Ty wybacz, że jestem chory i mój mózg nie umie nic więcej wymyślić.
Pozdrawiam, UwG :3
Ale Ty lubisz HP, więc chyba nie powinno Ci to jakoś zbytnio przeszkadzać, nie? Chociaż w sumie to może może.
UsuńOj, jakaś jesienno-zimowa grypa?
Pozdrawiam więc też.
Lubię go, ale nie chcę sobie nim masturbować umysłu codziennie.
UsuńRaczej grypa, spisek Rosjan, który zabiera i tak mało czasu na lenistwo, więc nie mogę się ani lenić, ani uczyć, muszę smarkać.
Nie przepadam za golfami, a wszędzie są właśnie golfy. :( Ale stwierdziłam, że na razie muszę się wstrzymać z wydawaniem kasy. ;)
OdpowiedzUsuńOdrabiasz lekcje w piątek? Pooozdrawiam...
OdpowiedzUsuńWspominaj o HP tyle razy ile uznasz za stosowne. Każdego, kto będzie się buntował, od razu wywalaj z bloga.
OdpowiedzUsuńHarry rządzi <3 :)
Harry Potter jest w porządku, przeczytałam wszystkie części z tchem zapartym.
OdpowiedzUsuńCzas zaczął płynąć szybko (za szybko) jakieś trzy lata temu. Trochę nie nadążam, ale nie ma co, damy wszyscy radę!
The Beatles i HP forever <3
OdpowiedzUsuńJak najdziesz sweter z reniferem albo czymś z porożem, daj mi znać. Albo z kotem, bo też szukam.
jeszcze rok temu podobnie spędzałam piątki i bardzo je lubiłam ;)
Mi też wszyscy wciskają, że powinnam zostać polonistką. A ja nie chcę! Nie będę! Tylko... Co w takim razie?
OdpowiedzUsuńJa matmę robię przy Morrisonie. Idealnie oddaje chaos w mojej głowie.
Przeniosłam się przed chwilą na blogspot.com i KOMPLETNIE nie wiem, co z szablonem! Mogłabyś mi jakoś pomóc? Co zrobić, żeby nie był taki rozciągnięty? I jak wstawić obrazek? I jak zmienić kolor linków? :((((
OdpowiedzUsuń/lawendowy-guzik.blogspot.com
HP nigdy zbyt dużo. :)
OdpowiedzUsuńPiątek, piąteczek. teraz!
Haha, jak wyglądają buty w renifery? :D Chcę to zobaczyć!
OdpowiedzUsuńTaa, są takie weekendy i takie dni, kiedy wydaję się, że co ja robię w tej rodzinie? Cóż, czasami trzeba duużo czasu, żeby coś drgnęło, ale jeśli sama chcesz coś zmienić, to myślę, że kiedyś tak się stanie :)
Niestety mamy już poniedziałek, ale jutro będzie wtorek i z każdym kolejnym dniem bliżej nam do cudownego piątku. :D Wiesz, też mi się wydaje, że czas za szybko ostatnio płynie. Doba zrobiła się jakaś taka krótka.
OdpowiedzUsuńKiedy czas płynie najszybciej - w dni wolne od szkoły. I chociaż powinnam się do tego przyzwyczaić, to w każdą niedzielną noc ogarnia mnie jedynie coraz większy bulwers :)
OdpowiedzUsuńJa ostatnio widziałam tak piękny sweter z reniferami, że kiedy zobaczyła jego cenę to naprawdę zachciało mi się płakać. :c
OdpowiedzUsuńMi ostatnio czas tak szybko leci, że nie mogę uwierzyć że za parę dni jest grudzień. Serio, nie wiem co się dzieje. :c
Pozdrawiam ciepło. :3
Przeczytawszy twój post, dochodzę do wniosku, że jesteśmy całkiem do siebie podobne ;) Po pierwsze - czas leci cholernie szybko i mam wrażenie, że pewnego dnia obudzę się jako trzydziestopięciolatka pędząca do pracy. Po drugie - mnie też wszyscy dookoła powtarzają, że skończę jako polonistka w szkole. I nikogo nie obchodzi, że nie mam najmniejszej ochoty na bycie nauczycielką. Po trzecie - też mam fatalny kontakt z ojcem.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)