Święta, święta, święta! Wybaczcie, ale w tym momencie nic innego nie przychodzi mi do głowy. To może przedstawię Wam kilka faktów minionego tygodnia.
Na piętnaście startujących klas w szkolnym konkursie kolęd zajęliśmy drugie miejsce! :D Swoją drogą, przed samym występem nie wiedzieliśmy, czy mamy się śmiać czy płakać, bo mieliśmy dosłownie wszystko… od chórku w stylu gospel, przez alby, z których trzy miały dziwne, złote ozdoby, bo były od księdza, owcę na kółkach z wmontowanym pojemnikiem na cukierki (K. zdecydowanie powinna otworzyć jakiś warsztat ze swoimi wynalazkami :D), wymyślny styropianowy napis na tak ostrych kijach, że aż się bałam, aż po confetti. Dziwię się, że publiczność nie dostała oczopląsu, ale myślę, że było nieźle.
Co prawda, kiedy jedna z klas wyszła na scenę z tymi swoimi gitarami elektrycznymi, perkusją i harmonijką coś zaczęło tak dziwnie dudnić, że miałam wrażenie, że zaraz meteoryt rzeczywiście uderzy w szkołę, ale o dziwo, nic się nie stało. Chociaż nie obyło się bez „daj mi rękę, bo zaraz koniec świata!”.
Na ostatnią w tym roku lekcję polskiego mieliśmy przynieść fragment tekstu, który odzwierciedlałby nasz świąteczny nastrój. Prawie wszyscy przynieśli wiersze. Prawie wszyscy, bo ja musiałam przepisać fragment opisujący świąteczną ucztę w Hogwarcie, a kolega kawałek Tolkiena. Hm, przynajmniej łatwo było zgadnąć, że był to akurat nasz wybór. Poza tym od wspomnianego kolegi i jego stałego kompana dostałam najcudowniejsze życzenia bożonarodzeniowe, których już chyba nawet w całości nie pamiętam, bo tak się śmiałam (i oni też), że większości pewnie nie zapamiętałam.
- I żebyś znalazła w Hogwarcie prawdziwych przyjaciół!
- I żeby Ollivander zrobił ci różdżkę i żebyś miała dużo słodyczy z Miodowego Królestwa!
- I sowę Hedwigę!
- Ale ja mam sowę.
- …
- No nieprawdziwą przecież. *nerwowy śmiech* Nazywa się Klemens.
- … KLEMENS, ahahahahhahahah!
- Brzmi trochę, jak kutas.
- ...
Wybaczyłam im nawet tego kutasa, chociaż moja mina była podobno bezcenna. Mam taką zasadę, że podczas tych klasowych wigilii staram się być dla wszystkich miła. Koleżanka dorzuciła też coś o tym, żeby mój Nimbus latał wiecznie. Hm, wiecie co? To była całkiem fajna wigilia i nie tylko przez te idiotyczne życzenia. Chyba trochę się zintegrowaliśmy przez te próby do konkursu. Chyba zdecydowanie tak.
Upiekłam wczoraj pierniczki, zrobiłam kilku panów Ciastków z lukrowanymi guziczkami i już sobie wiszą na pachnących gałązkach choinki, uśmiechając się słodko. A jeśli o choince już mowa, to mam dla Was prezent...
Kiedy w tym roku myśleliśmy za co możemy się przebrać na ten nieszczęsny konkurs, oczywiście padła propozycja „za choinki”, a ja jako pierwsza się sprzeciwiłam. No cóż, trauma. I tak, to ja w zerówce na szkolnym przedstawieniu. Moja mina chyba wyraża wszystko, prawda? ;)
Nie mam pojęcia, co jeszcze napisać, a ten post jest już wystarczająco chaotyczny i pokręcony, więc chcę Wam jeszcze tylko życzyć spokojnych świąt - takich, jakich najbardziej byście chcieli. :)

Lubię święta, ale klasowe wigilie mnie męczą... Nie lubię wysłuchiwać życzeń od osób, które nie znają mnie i nie wiedzą kompletnie co powiedzieć, siląc się na banały w stylu "żebyś została wspaniałą malarką". Malarką, serio? To, że lubię rysować, nie znaczy, że stoi przede mną taka świetlana przyszłość.
OdpowiedzUsuńKlasowe wigilie chyba mają to do siebie, że musimy się w pewnym sensie pojednać i chociaż udawać, że tolerujemy osoby, których tak naprawdę bardzo nie lubimy. Ja w tym roku stwierdziłam, że chyba nie ma w mojej klasie nikogo, kogo darzyłabym jakąś szczególną niechęcią, więc nie jest źle :) Ogólnie to trochę głupie, bo przed klasową wigilią wszyscy powtarzają, że nie lubią składać życzeń, a potem i tak się na nie silą.
UsuńJa niestety mam kilka osób, za którymi nie przepadam. Najgorsze jest jednak to, że wyrosło to z dawnej przyjaźni, której teraz nie potrafię rozumem ogarnąć. Nasze drogi w pewnym momencie się po prostu rozeszły, nawet bez jakiejś wielkiej kłótni, tak o. A teraz nasze prawdziwe relacje są ukryte pod maską jakiejś absurdalnej fałszywości.
UsuńJa też mam takie osoby, które lubię mniej, ale powiedzmy, że na tej wigilii klasowej mogłam im to jeszcze odpuścić, bo pewnie ze mną też sporo osób tak miało. ;)
UsuńChyba najgorsze są takie urwane znajomości... bez wyjaśnienia.
To jest okropne. Zupełnie nie pojmuję, o czym mogłam z tymi ludźmi rozmawiać. W przypadku jednej z tych osób była to nawet bardzo bliska zażyłość i... zupełnie nie wiem gdzie i kiedy to wyparowało.
UsuńTo głupio zabrzmi, ale z niektórych znajomości chyba po prostu się wyrasta. Teraz to widzę.
UsuńMoże. Mam wrażenie, że właśnie on (ten dawny przyjaciel) tak myśli, bo teraz traktuje mnie jakbym miała dziesięć lat i do tego porażenie mózgowe.
UsuńA ja uwielbiam i klasowe, i rodzinne wigilie :D Są zawsze świetne życzenia XD
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci wszystkiego najlepszego. Po prostu :D
Moje życzenia zazwyczaj są beznadziejne :D
UsuńDziękuuuję!
Nie mogę się doczekać Wigilii, jak co roku zresztą. :) A że jestem jeszcze strasznie dziecinna, to nie ukrywam, że dużą część moich myśli zajmują PREZENTY! :D Wiem, wiem, bez komentarza. Ale żeby się do końca nie kompromitować, to przyznam, że nie mogę się też doczekać reakcji na prezenty, które ja wybrałam. Bo naprawdę się postarałam i wykosztowałam XD
OdpowiedzUsuńWiesz, kiedy tak się słyszy parę razy dziennie utwór "All I want for Christmas...", to jakoś tak się myśli o tych życzeniach... Ja na przykład bym chciała, żeby spełniło się to Marzenie Roku 2013, żebym pojechała w tę daleką podróż po maturze (o, i żebym zdała maturę^^), no i żebym miała chociaż jeden procent takiego talentu, jaki ma mój wzór i autorytet w dziedzinie literatury... i inne tam takie. ;)
Tak w ogóle to nie wiem, czy już wspominałam, że kompletnie nie potrafię składać życzeń? I to są takie niezręczne momenty podczas klasowych Wigilii, na szczęście tylko te, bo ogólnie tegoroczna Wigilia była naprawdę w porządku. I bardzo nowoczesny, bo nie mieliśmy żadnych tradycyjnych potraw, nic, tylko zamówiliśmy sushi. :D U Was też tak było, czy to tylko u nas? :)
Hahahaha, mam takie miłe wspomnienia z Tobą i Bożym Narodzeniem, naprawdę! Jak dwa lata temu gadałyśmy w Wigilię i musiałaś iść do cioci, pisałyśmy, że nie mamy się w co ubrać, blablabla i Ty o swoim prezencie, oczywiście. :) Niestety, wiem, co dostanę, chociaż jeszcze tego nie widziałam. Trochę szkoda.
UsuńJestem z góry negatywnie nastawiona do życzeń, bo jakoś tak zakładam, że żadne z nich się nie spełni. Ludzie z mojej klasy życzyli mi cudów na kiju i już nie chodzi o to, żeby spełnił się ten Hogwart (dobra, nie mam ośmiu lat i wiem, że nic z tych rzeczy nie jest prawdziwe ;)), tylko chociaż jakaś jedna, głupia rzecz.
Oj, ja też nie. Jest mi wtedy dziwnie głupio. Akurat znajomym z klasy łatwiej składa mi się życzenia, niż rodzinie. Jakoś tak mam. :)
Niektórzy u mnie w szkole zamawiali pizze albo kebaby i inne takie, ale my mieliśmy jakieś kapuśniaczki i barszcz, który wszystkim smakował, ale dla mnie był wstrętny, więc koleżanka za mnie wypiła + babeczki + trzy ciasta + paluszki + orzeszki + mandarynki + inne słodkości :D
Tak, dla mnie to też są miłe wspomnienia. :) Wieeem, ile ja o tym prezencie pisałam! :D No cóż, im bliżej wakacji, tym więcej znowu będę o tym mówić, więc... przygotuj się. :D
UsuńJa nie wiem, co dostanę, za to wiem, że jak tylko wręczę jeden z moich prezentów, to zaraz po Wigilii go sobie przywłaszczę :DD Albo raczej będziemy się nim dzielić, ale jak my to zrobimy... ;)
Ale nie można tak się nastawiać! Może nie wszystkie się spełnią, ale żadne? Bez przesady. ;) Też niby wiem, że nic z tych rzeczy, o których czytam nie jest prawdziwe, ale... no, ale jednak dla mnie JEST. ;) Nic już na to nie poradzę. ;)
To u mnie jest odwrotnie, bo nigdy jakoś nie wiem, czego im mogę życzyć...
*i bardzo nowoczesna, ach te literówki!
OdpowiedzUsuńMy wymyśliliśmy sobie, że z okazji końca świata pada radioaktywny śnieg i baliśmy się wyjść ze szkoły.
OdpowiedzUsuńA co do klasowych wigilii to mam wtedy takie odczucie, że wszyscy jesteśmy jedną, wielką, klasową rodziną (cóż z tego, że 'troszkę' patologiczną).
No i w moim przypadku to jedyna okazja w ciągu całego roku aby zamienić z niektórymi osobami kilka słów. :D
hahaha rozwaliłaś mnie opisem konkursu kolęd :D
OdpowiedzUsuńmy mieliśmy konkurs na najładniej przystrojoną klasę - i mieliśmy najładniej! Napis "wesołych świąt" po francusku w kolorach flagi, żywa wielgaśna choinka pod sufit itp. BYŁO CUDNIE! Ale wygrały 3 klasy (3 różne kategorie), z których uczniowie/nauczyciele byli w jury! NIE FAIR :D
Jestem pod wrażeniem tego, że i moja klasa się w wigilię dogadała :D
OdpowiedzUsuńMnie nikt nie życzył słodyczy z Miodowego Królestwa... Buuuu!
OdpowiedzUsuńNo, ale mam nadzieję, że wszystkie zaginione listy z Hogwartu w końcu dotrą do właściwych rąk. Na przykład do mnie. Takie tam życzenie. ^^'
Haha, życzenia niezłe dostałaś :)
OdpowiedzUsuńMoja klasa też jakoś się zintegrowała, nie tylko w wigilię, ale w ogóle w tym roku szkolnym. Szkoda, że w maju się z nimi rozstanę :c
Za choinkę przebrana nie byłam, ale za to trzy razy z rzędu robiłam za anioła (że niby taka grzeczna jestem?). Bądź co bądź Ty wyglądałaś całkiem słodko w tym stroju :P
Życzę Ci wspaniałych świąt, ładnych prezentów, listu z Hogwartu, przyjemnej atmosfery i udanego roku 2013 :)
Wigilie klasowe mają swój urok. Teraz, kiedy już jestem stara i studiująca trochę mi tego brakuje, bo jednak można było się zbliżyć do tych ludzi i to było fantastyczne :) Życzenia niesamowite, muszę przyznać! :D
OdpowiedzUsuńMi Klemens nie brzmi jak kutas :<
OdpowiedzUsuńWigilie klasowe nie są takie złe, jak zawsze myślałam. Raz do roku mam okazję zobaczyć moją klasę, jak zgadza się w choć jednej sprawie i walczy z całych sił, że na stole pojawiły się pierogi. Szlachetny cel.
OdpowiedzUsuńDla mnie imię Klemens w żadnym stopniu nie jest podobne do kutasa :p
OdpowiedzUsuńteż byłam przebrana za choinkę, ale wiem o tym tylko ze starych zdjęć, także traumy uniknęłam :P
OdpowiedzUsuńa kolegom pogratulować pomysłowych życzeń :D
Kutas rządzi ;D
OdpowiedzUsuńgratulacje z zajętego miejsca ;) ja zawsze lubiłam klasowe wigilie, a w tym roku na studiach nic nie robimy - może jeszcze za mało się znamy?
Ja kocham klasowe wigilie w moim liceum. Mój kolega składał mi życzenia przez dobre 5 minut, z resztą nie tylko mi :)
OdpowiedzUsuńOgólnie, atmosfera jest przyjemna, nie to co w gimnazjum i podstawówce...
Ale te życzenia od Twojego kolegi są... cudowne(i to wcale nie jest sarkazm :))!
To chyba pierwszy tak zabawny i luźny post o tematyce świątecznej, cudnie mi się go czytało :)
OdpowiedzUsuńBiedna tyś była, jako ta choinka, aż by się chciało Cię przytulić :D Nie dziwię się, że się nie zgodziłam. Robił ktoś zdjęcia dla Was, jako "kolędników"? Chętnie bym obejrzała ;)
Hej, kiedyś miałaś gif w nagłówku - mogłabyś mi powiedzieć jak to zrobiłaś? :D
OdpowiedzUsuńBardzo miło, że Twoi znajomi z klasy przynajmniej pomyśleli chwilę i złożyli Ci takie magiczne życzenia. Zawsze to lepsze niż "wszystkiego najlepszego, pomyślności, szczęścia i radości".
OdpowiedzUsuńI powiem Ci, że nigdy się jeszcze nie spotkałam z tym, żeby ktoś się przebrać za choinkę. Mówię całkiem poważnie. A ten Twój strój jest taki słodki :D
ja też w tym roku dostałam od kilku znajomych z klasy dość pokręcone życzenia :) Jednak moja klasa nigdy się nie zintegrowała, więc i w pół roku nic nie zdziałamy. Mam naprawdę dużo specyficznych osób w klasie, które myślą, że są najważniejsze. Ale cóż, o mnie dość. Fajnie że ty miło spędziłaś wigilię klasową i gratuluje 2 miejsca :PP
OdpowiedzUsuńzapraszam.
Miałaś przecudowne życzenia, o jejciu ! Uściskaj Klemensa :)
OdpowiedzUsuńŚwietne życzenia! Najlepsze jakie mogli Ci złożyć chyba :D
OdpowiedzUsuń