niedziela, 30 grudnia 2012

Let's hope

W ogóle nie odnoszę takiego wrażenia, że święta już były, minęły. Czuję się trochę, jakbym przespała całą zimę, przegapiła Boże Narodzenie i obudziła się na wiosnę. Dziwne uczucie. A jeszcze dziwniejsze i mniej przyjemne jest inne – miałam całkiem miłą wizję świąt i liczyłam na to, że się spełni, jednak została mi z niej tylko ładnie przystrojona choinka, która później już nawet przestała cieszyć. 

Tata był u mnie tylko na chwilę w Wigilię, kiedy usiłowałam posprzątać mój wiecznie zabałaganiony pokój. Cieszę się, że w ogóle był. Przyjechała też ciocia, wujek i moje kochane kuzynki. I było prawie tak, jak parę lat temu, kiedy jeszcze mieszkaliśmy wszyscy razem. Wtedy było jakoś tak magicznie. Pamiętam, że zawsze zakładałam którąś z sukienek przysłanych w prezencie z Wietnamu i robiłam kuzynkom wymyślne fryzury, po czym siadałyśmy przy choince i usiłowałyśmy przyłapać dorosłych na układaniu pod nią prezentów. 

Jednak z roku na rok moje Boże Narodzenie wygląda coraz gorzej… jak spędziłam tegoroczne? Och, no cóż. Przyjechał mój ulubieniec – partner mojej mamy. Nie lubię go do tego stopnia, że zazwyczaj rzucam tylko „dzień dobry” i znikam w swoim pokoju, w ogóle z niego nie wychodząc. I tak też było w Boże Narodzenie. Znacie całą tę uroczą historię z nim związaną, więc chyba nie muszę wyjaśniać, dlaczego i jak bardzo go nie lubię. To trochę smutne, bo chciałam spędzić czas z dziadkami, ale nie miałam jak. Mama mówiła „chodź do nas”, ale… po co? Wiem, że to brzmi egoistycznie z mojej strony i może rzeczywiście jestem egoistką, ale jakoś nie widzę sensu w spędzaniu świąt z obcą osobą. Pomyślałam sobie wtedy, że chociaż w Boże Narodzenie mógł sobie odpuścić. Przecież ma swoją rodzinę, swoje dzieci. 

Co prawda, ja lubię spędzać czas sama i bywało już tak, że 25 grudnia spędzaliśmy razem, a 26 moja mama jechała do niego, kiedy ja zostawałam z dziadkami. No właśnie, z dziadkami. Nie z laptopem, dobijającymi piosenkami i świątecznymi opowiadaniami. Ale ona tego w ogóle nie rozumie. On z kolei był u nas jeszcze przez połowę kolejnego dnia, a przez drugą połowę, kiedy już go nie było, moja mama była wielce oburzona, bo nigdy nic mi się nie podoba. Hm. Ja chciałam tylko normalnie spędzić jeden dzień w roku, ale jak widać on musi zniszczyć ich znacznie więcej, nawet Boże Narodzenie. W każdym razie już sobie postanowiłam, że kiedyś moje święta będą wyglądały zupełnie inaczej.

Smęcę, wiem. Mam za to na dzieję, że Wam Boże Narodzenie minęło w bardzo miłej atmosferze. Przez cały czas wydawało mi się, że ta przerwa świąteczna jest o wiele dłuższa... i naprawdę nie mam pojęcia, kiedy zrobię to, co miałam zrobić, ale chyba najwyższy czas zabrać się za matmę, historię i milion rzeczy, o których pewnie zapomniałam, niestety.

Życzę Wam szczęśliwego 2013. Mam nadzieję, że dla nas wszystkich będzie lepszy. :)

22 komentarze:

  1. Kiedy sama stworzysz rodzinę, będziesz miała dzieci to święta mogą znowu być magiczne. Bardzo ci współczuję, bo moi rodzice są ciągle razem i to jest cudowne, nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Twoja mama musi zrozumieć, że nie akceptujesz jej partnera, a Ty też musisz zrozumieć, że ona chce być szczęśliwa i na pewno jesteś dla niej ważna i Twoje zdanie się liczy, więc przykro jej, że nie lubisz jej partnera. Ja nie znam tej całej historii z nim związanej, możesz podrzucić mi post, w którym to opisałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że jest jej przykro i wiem, że moja złość i tak nic nie zmieni, ale on powoli zaczyna przejmować kontrolę nad naszym życiem i to nie przynosi nic dobrego...
      Post "Times of trouble".

      Usuń
    2. Bardzo Ci współczuję. Tak szczerze. Mam naprawdę szczęśliwą rodzinę i mogę powiedzieć, że układa mi się w życiu. Czasem zastanawiam się dlaczego tak jest, boję się, że dlatego, że teraz jest dobrze to za chwilę wszystko szlag trafi no, bo "jest za dobrze". To co teraz dzieje się u ciebie kiedyś musi minąć. I tak jak pisałam musisz sama postarać się stworzyć rodzinę, taką prawdziwą, pełną ciepła, a wiem, bo znam parę osób, że jeżeli jesteś w głębi serca dobra i wartości takie jak rodzina są dla ciebie ważne mimo wszystko to masz bardzo dużą szansę na stworzenie świetnej rodziny, bo sama takiej nie miałaś. Naprawdę będzie dobrze. Może jeszcze nie teraz, ale dasz radę :)

      Usuń
    3. Zazdroszczę Ci.. ale kiedy zazdroszczę komuś takiej rodziny, to od razu myślę o dzieciach, które w ogóle jej nie mają i dochodzę do wniosku, że nie mam aż tak źle. Zawsze trzeba się cieszyć z tego, co się ma, tylko to czasami trudne.
      Hm, u mnie raczej jest tak, że myślę sobie 'ale jest beznadziejnie', po czym dzieje się coś, co uświadamia mi, że chyba jeszcze nie wiem, co to znaczy 'beznadziejna sytuacja'. Dlatego staram się uczyć cieszyć się z tego, co jest teraz, a nie narzekać, bo wiem, że zawsze może być gorzej.
      Wiem, że to musi kiedyś minąć, ale mimo wszystko nie wyobrażam sobie, jak to kiedyś będzie. Najchętniej po prostu bym stąd wyjechała i od wszystkiego (wszystkich?) się odcięła. I żyła tak, jak ja chcę. Egoizm jest wszędzie. ;)

      Usuń
    4. :) No to, że zawsze może być gorzej to prawda. Nigdy nie ma takiego stanu, że gorzej być nie mogło. Zawsze może być gorzej. Ale też lepiej tak samo. :)

      Usuń
  2. Masz prawo pragnąć takich świąt, jakie sobie wymarzysz. Hmm, powiem szczerze, że nie wiem, co mam Ci napisać. W takich sytuacjach nie ma mądrych, ale mam nadzieję, że znajdziesz swoje własne dobre rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę Ci wszystkiego dobrego. Po prostu :) Wierzę, że będzie dobrze :D
    Całuję i ściskam mocno <3

    OdpowiedzUsuń
  4. czasami jak patrzę na moją rodzinę. i moje święta.. to też chcę by "u mnie" one wyglądały inaczej. lepiej. i będą. wierzę, że u Ciebie też. trzymaj się i radosnego Nowego Roku. ;*3

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że "obca" osoba to kwestia podejścia i relacji z daną osobą. W tym roku na przykład mój chłopak spędzał u mnie Wigilię, później ja byłam u niego. I mimo, że nie jesteśmy rodziną, to było miło i tu i tam - bo jesteśmy sobie bliscy i to było dla nas ważne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja wigilię spędzałam z 40 stopniami gorączki, tak że nie zdołałam zejść na kolację wigilijną, tylko omdlałam na schodach (ponieważ rodzina mnie olała i na dokładkę nie przyniosła mi nic do jedzenia przez cały dzień). Więc mogło być gorzej (jeżeli cię to pocieszy) :D

    Matki czasami takie są. Czasami wewnętrznie krzyczysz a i tak spotka Cię niezrozumienie z ich strony. Przynajmniej mnie to spotyka nadzwyczaj często. Może, to głupie co powiem ale czasami lepiej nie wchodzić w dialog tylko przemilczeć. W końcu nadejdzie czas, kiedy będziesz miała swoje święta i swoją rodzinę :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepraszam, że nie komentuję notki, ale teraz wpadłam tylko na życzenia! ;) Szczęśliwego Nowego Roku 2013! :**

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie Święta od kilku lat też nie mają tej samej magii, odkąd nie ma Taty. Jeszcze przez pierwsze dwa lata był dziadek ze swoją żoną, babcia plus ja i moje rodzeństwo i Mama - było inaczej, ale jednak pustka była mniej odczuwalna. A w tym roku, mimo że to 3 Święta bez Taty to jednak nie było już tak w domu dużo osób, zaledwie 5 i nie wiem, magia była, ale słaba. Gdyby nie to, że przez trzy dni musiałam chodzić po domu elegancko ubrana i uczesana i jadłam świąteczne potrawy to właściwie nie wiedziałabym nawet, że są jakieś Święta.
    A tak to teraz zaczynamy nowy rok i życzę Ci z tej okazji dużo miłości, wytrwałości i tego, byś zawsze miała przy sobie jakąś bliską osobę ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Sama nie wiem co myśleć o twojej sytuacji. Mam wrażenie, że powinnyście iść z mamą na jakiś kompromis.

    OdpowiedzUsuń
  10. Gdyby Twoje relacje z partnerem mamy były lepsze, wtedy jego obecność na wigilii nie byłaby dla Ciebie problemem. Rozumiem, że ciężko byłoby je zmienić. Szkoda, że nie udało się spędzić czasu z dziadkami. Oby przyszłe święta były lepsze.

    A na ten rok życzę Tobie spełnienia postanowień i wszystkiego, co najlepsze! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też mam koszmarne święta... mój ukochany wyjeżdża do rodziny (póki nie będziemy choćby narzeczeństwem nie ma opcji bym jechała z nim) i nie dość, że tęsknię za nim to jeszcze siedzę sama w domu... nie mam nawet choinki. Nic.
    Ale święta nie są najważniejsze. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Współczuję takich świąt, pewnie na Twoim miejscu zachowywałabym się podobnie. Oby w przyszłym roku było o niebo lepiej! ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. pomyśl, że chociaż te święta były paskudne (i naprawdę ci współczuję), to jednak przybliżyły cię do tych, które spędzisz już zupełnie inaczej :) trzymam kciuki, żeby to nastąpiło jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  14. mi święta też zleciały raczej słabo, ale to głównie dlatego, że za nimi nie przepadam. Rodzinne spotkania nie są dla mnie.
    a przerwa świąteczna zbyt szybko minęła i nie zrobiłam praktycznie niczego, co trochę mnie dołuje. Ale tylko trochę ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie tegoroczne Święta minęły całkiem sympatycznie. Oczywiście, zawsze mogłoby być lepiej i kiedyś mam nadzieję będzie, ale jak na "obecne warunki" nie narzekam. :)

    Tak w ogóle zawiadamiam, że przełamałam się (nareszcie!) i napisałam coś nowego - czy mogłabyś mi przy okazji pomóc z szablonem? nie wiem jak zrobić, żeby archiwum poszło na prawą stronę...

    OdpowiedzUsuń
  16. Czasami lepiej posiedzieć samemu niż męczyć się przy kimś, kogo się nie trawi. Może Święta w przyszłym roku będą magiczniejsze. Sama tej magii nie poczułam mocno, może się starzeję? :)

    A jak tam Ci Sylwester minął?

    OdpowiedzUsuń
  17. Święta dwa dni i po krzyku...

    OdpowiedzUsuń
  18. Strasznie mi przykro, że dni, które miały być tak bardzo rodzinne, były tak bardzo złe :(.
    Życzę Ci z całego serca, żeby rok 2013 był lepszy! Duuużo lepszy :*!

    OdpowiedzUsuń