Kupiłam sobie najpiękniejszy na świecie szal w renifery i tak właściwie, to czuję się całkiem świątecznie (tak, to też wina śniegu, który już stopniał), co w gruncie rzeczy trochę mnie przeraża. Przeraża mnie perspektywa kolejnych świąt, kolejnego nowego roku i tego wszystkiego.
Byłam na cmentarzu. Wpatrywałam się w najcudowniejsze zdjęcie Pradziadka, jakie kiedykolwiek widziałam i przypomniało mi się, jak dawno temu moje młodsze kuzynki pytały, czy jedziemy do „dziadka-pradziadka” albo „dziadka-pra”. Swoją drogą, ostatnio znalazłam mój pamiętnik z 2003 roku, w którym to pisałam, że „babcia poszła do sklepu, a ja musiałam zostać z dziećmi”. Nie ma to, jak dorosłe ośmiolatki, zajmujące się dwu i trzyletnimi kuzynkami.
A aktualnie wcinam suszoną żurawinę i słucham piosenki, którą w wakacje zaraziła mnie Pseudo.
PS. Nie, w przeciwieństwie do Pseudo nie jestem fanką „Zmierzchu”, raczej daleko mi do tego. :)
Ja szczerze tylko czekam na święta. :3 Nie mogę się doczekać tego wszystkiego.
OdpowiedzUsuńJa nawet na cmentarzu nie byłam, musiałam zostać z młodszą siostrą, bo biedulka jest chora. :c
Ja też ostatnio znalazłam swój stary pamiętnik. Wpis "Dzisiaj obchodzę z Claudią trzymiesięczną rocznicę naszej wiecznej przyjaźni" rozbawił mnie do łez. XD
Pozdrawiam ciepło. :3
To głównie te przygotowania i puszczanie wszędzie niezniszczalnego "Last Christmas" będzie tyle trwało, bo samo Boże Narodzenie minie bardzo szybko.
UsuńOjeeeej, pozdrów ją :D
Hahaha, trzymiesięczna rocznica wiecznej przyjaźni, niezłe :D
Wiem wiem. Już teraz wszędzie to słyszę. Najśmieszniejsze jest to że piosenka nie ma nic związanego z świętami oprócz linijki "Last Christmas, I gave you ...". :D U mnie święta jednak nie mijają tak szybko, gdyż jako iż jesteśmy dosyć leniwi, to choinka zazwyczaj u nas stoi tak przeciętnie do połowy lutego. XD
UsuńPozdrowiłam, ucieszyła się, po czym zapytała się kim jesteś i czy jesteś jakąś moją ładną koleżanką. :D
Ahahahahha, no wiem. XD Też się uśmiałam jak to zobaczyłam + mnóstwo błędów ortograficznych. :D
To my dosyć szybko pozbywamy się choinki, bo mamę denerwują te sypiące się igły :D
UsuńAwwww, jak słodko. Powiedz, że jestem brzydką koleżankę, heheh :D Jak ma na imię w ogóle? (Możliwe, że już o to pytałam, ale mam sklerozę).
Aż mi wstyd, jak widzę błędy ortograficzne. Albo nieodróżnianie 'ć' od 'ci' itp :D
My zawsze mamy sztuczną, więc u nas tego problemu nie ma. XD
UsuńAhahahaha, nie powiem tak. XD Wiktoria. :3 Nie, wątpię byś się pytała. :D
Ahahahaha, albo raz napisałam "Jótro tagi pienkny dzień". AHAHHAHAHAHAHHA BOŻE.
Rzeczywiście, ze sztuczną nie ma żadnych problemów. A u nas zawsze jakieś są. A to za ciężka doniczka i nie ma, jak tego wnieść. A to za wysoka (w zeszłym roku choinka babci w ogóle nie miała szpica, tylko była obcięta w połowie, co wyglądało beznadziejnie, heheh :D a pan, który nam ją sprzedał tak fajnie spytał mamy, czy to dla teściowej, bo jak dla teściowej to może przecież taka być :D) albo ma za mało gałęzi z jednej strony i wtedy musi być 'do ściany' :D
UsuńChyba pytałam :D
To zdanie zapewne było przed dniem rocznicy Waszej wiecznej przyjaźni, hahahah XD
My mamy tylko problem z tym, że nikomu nie chce się po nią iść do piwnicy zazwyczaj. XD Ani jej dekorować. W końcu mama się za to bierze a moja siostra jej biega wokół nóg i próbuje pomóc, ale zazwyczaj sieje zniszczenie zamiast pomagać. XD
UsuńNie wiem, tez nie pamiętam. :D Jestem zbyt roztrzepana by pamiętać. :D
NIE NIE. :D Musze Cię zaskoczyć, to był wpis parę dni później, a ten "pienkny dzień" miał dotyczyć mojego wyjścia z klasą na basen. :D BOŻE AHAHHAHAHAHA.
U mnie z dekorowaniem jest różnie. Najpierw mi się chce, a jak już zaczynam, to sobie myślę 'spieprzyłam, beznadziejnie to wygląda' i mi się już nie chce :D Co roku mówię babci, że ubiorę jej choinkę i potem zawsze to muszę robić i dziadek się tak cieszy i jest tak fajnie. W zeszłym roku ukradłam babci takiego UROCZEGO BAŁWANKA! Naprawdę przesłodki, zrobiłabym sobie z niego pierścionek czy coś. Jak Pseudo to zobaczyła, to stwierdziła, że jestem chora na głowę :D Pamiętam, że jak kuzynki ze mną mieszkały, to zawsze chciały ubierać choinkę, a babcia nigdy im nie pozwalała, a ja byłam najstarsza i mogłam! :D
UsuńOjej, hahahah :D Wyjścia na basen były beznadziejne od momentu, kiedy trafiłam do słabszej grupy, bo nie umiałam pływać na plecach, ahahah :D
Cóż, mnie w wieku ośmiu lat nikt nie powierzał dzieci, więc... :D Tzn, ja byłam zawsze najmłodsza, więc nikt nie miałby KOGO mi powierzać :D
OdpowiedzUsuńSzale w renifery <3
Pozdrawiam :D
Niewiele pamiętam z tamtego okresu, ale na pewno więcej, niż moje kuzynki. Chciałabym na chwilę cofnąć się w czasie i to zobaczyć, musiało być słodko :D To ja właśnie byłam zazwyczaj najstarsza albo jedną z najstarszych.
UsuńJeszcze powinni mi przysłać buty w renifery, wczoraj myślałam, że już przyjdą, ale nie przyszły. :<
Buty z reniferami? Jak fajnie! A ja jestem najmłodsza w tym pokoleniu, wszyscy starsi i to porządnie :D
UsuńJak jutro nie przyjdą, to chyba zabiję listonosza, chociaż wiem, że to nie jego wina, haha :D
UsuńCzyli to Tobą się zajmowali? :D
Tak, tak, zabij posłańca :D
UsuńMożna tak powiedzieć, ja w sumie zawsze byłam z dorosłymi :D
Pewnie i tak będę wtedy w szkole, więc nici z zamordowania listonosza. ;)
UsuńMoże to i lepiej dla Ciebie :D
Uff, listonosz Ci się wywinął :D
UsuńNo, ja widzę same plusy :D
Przyniósł dziś buty, więc miał szczęście! :D
UsuńPatrząc dziś na moje kuzynki, które musiały ze mną tyle przebywać (a ja z nimi), to też zauważam u Ciebie te plusy :D
Mnie przeraża, jak szybko ten czas leci. Już kolejne święta!
OdpowiedzUsuńOj, tak :<
UsuńAle ja jestem fanem! I jestem za Edwardem jakby co.
OdpowiedzUsuńA na serio, to ja potrójnie nie mogę doczekać się grudnia, ciekawe czy zgadniesz :P
Bo masz urodziny? I to chyba osiemnaste?
UsuńJa jakoś nigdy nie czekam na swoje urodziny i szczerze ich nie lubię.
Bo urodziny, osiemnaste to tam pikuś.
UsuńBo gwiazdka, więc dwa razy więcej prezentów.
No i mikołajki! Jeszcze więcej prezentów :PPP
A ja tak lubię, że cały grudzień szaleję :3
Jakoś nie chce mi się zastanawiać nad tym, co chciałabym dostać. Albo wiem. Chciałabym dostać coś, czego nie będę się spodziewać. Tak byłoby fajnie, bo znudziło mi się wymyślanie sobie prezentów. :> Chociaż czasami fajnie było pogrzebać w szafie, żeby sprawdzić, czy rodzice zechcieli spełnić moje życzenie.
UsuńAle jak w grudniu dostajesz tyle prezentów, to potem przez 11 miesięcy nic? :d
Oj mi też się znudziło, ale jak dostawałem niespodzianki, to albo były nietrafione, ale trzy takie same. Co prawda miałem trzy karetki lego, ale wolałbym dostać trzy różne zestawy lego :P
UsuńPo prostu boję się, że inni mnie nie znają.
Buahahahhaha, ja nic? Pobożne życzenie :P
A poza tym to takie głupie, bo nawet jak chcę mieć niespodziankę, to potem i tak wypytuję i w końcu jestem w stanie zgadnąć, co dostanę. Nawet, jeśli podpowiedź brzmi 'kiedyś powiedziałaś, że jak masz dostać coś, to tylko w coś' XD
UsuńLudzie z mojej klasy powinni przeczytać Twój komentarz, żeby sobie udowodnić, że to nie ja jestem rozpuszczona, a to było dla mnie takie bolesne. :<
No ja mam od czasu tych trzech karatek od ojca tak zwany Grudniowy Limit. Mam limit pieniędzy, do którego mogę sobie zażyczyć wszystko. W zeszłym roku było to 550zł, a jeszcze brat lubi fundować prezenty (psp, monitor firmy BENQ, a w zeszłym roku z ojcem złożyli mi niezły komputer), więc nie jest źle. W tym roku nie wiem co chcę. Myślałem o nowej komórce (co dwa lata na gwiazdkę dotąd wymieniałem), ale ta działa w sumie dobrze, a nie potrzeba mi więcej. Może statyw do aparatu, lapmy, nie wiem. Kurde, muszę się zastanowić.
UsuńEj, ja nie jestem rozpuszczony. Jestem wysoce gospodarny. Formalnie jest na granicy biedy i ubóstwa, tylko mój ojciec wyciąga dwie średnie krajowe i go stać na prezent.
Ja sobie nie życzę prezentu, ale jednak nie był ojcem, więc coś mi się należy. A nowa komórka świetnie pociesza. I nie dostaję iphonów czy coś, dostaję dość tanie rzeczy jak na jego możliwości, ale jak najwyższej jakości, bo to się liczy w produktach, nie trzy paski czy jabłuszko.
A ja czasami mam wyrzuty sumienia (tak, znowu wyrzuty sumienia, często mam wyrzuty sumienia, jak widać), jak ktoś na mnie wyda za dużo kasy. To jest takie głupie ogólnie. Fajnie byłoby dostać coś ręcznie robionego, ale to chyba tylko ja skłaniam się ku takim beznadziejnym prezentom, które średnio cieszą. Przykładowo, ten nieszczęsny pluszak, którego uszyłam Pseudo. BOI SIĘ GO i jest zamknięty w garderobie, bo raz jej się śniło, że nie ma nóg i ją goni (też nie wiem, jak to możliwe :D) i w dodatku był cały zakrwawiony, straszne.
Usuń'Wysoce gospodarny', jak to ładnie ująłeś :D
A nie masz takiego poczucia, że te prezenty i tak nic Ci nie dadzą? Bo ja tak na przykład mam, kiedy tata mi coś kupuje, przywozi, chce mnie gdzieś zabrać. Są wokół mnie jakieś głupie przedmioty, a tak właściwie, to pustka.
Ahahahaha, za dużo kasy. Ja mam wyrzuty sumienia, jak za mało od kogoś wyciągnę, ale takie na serio smutno mi jakbym kopnął niechcący kotka xD.
UsuńSkomentuję to jednym słowem: ahahahahahahhahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahah hahah hah ha ha...
Mówiłem, Judaizm Gospodarczy :P
Nie, prezenty są fajne, tylko ich jest zawsze za mało. A na serio, to nigdy nie miałem prawdziwej rodziny, a jednak z racji inteligencji szybciej wszystko rozumiałem i zanim miałem kontakt z normalnymi rodzinami, to się przyzwyczaiłem i po prostu nie mam za czym tęsknić. Ale wiem, że gdyby moja rodzina się nie rozbiła, miałbym nie tylko tatę, ale tez jeszcze więcej prezentów. Niestety, sam się zdefiniował jako pan od prezentów, pogadania, ale nie jako tata. Ja go do 14 roku życia nazywałem po imieniu, dopiero potem zacząłem mówić "ojciec, ojcze itp".
Po kopnięciu kotka to akurat nie miałabym wyrzutów sumienia. Ale pamiętam, jak raz niechcący nadepnęłam na malusią łapkę Hektora. :(
UsuńTo odnośnie tego, że chciałabym coś ręcznie robionego, tego, że uszyłam pluszaka czy tego, że Pseudo się go boi? Okej, domyślam się, że odnośnie wszystkiego.
Jej, jesteś, jak Dudley.
Jak na mnie, to ja też w miarę szybko zakapowałam, że prędzej czy później, to i tak wszystko się rozsypie, ale mimo wszystko tęsknię za tym, co było jeszcze wcześniej.
Ja nie mam takiego wrażenia, że tata jest kimś, kto mnie wiecznie dofinansowuje, bo wcale tego nie oczekuję, ale jest raczej tak, że to on chyba ma mnie za kogoś, kogo trzeba dofinansowywać. I jakoś tego nie lubię.
Ajć...
UsuńSnu Pseudo.
Nie jestem, ej to była obraza i to mocna.
FOCH.
Mama wtedy: PRZEPROŚ GO.
UsuńMoże on rzeczywiście jest trochę przerażający.
No ale co, też przeliczasz prezenty i wiecznie Ci ich mało.
Za co znów? XD Złość piękności szkodzi.
Przeprosiłaś?
UsuńJest śmieszny <333
Wcale nie, ja po prostu uwzględniam je w budżecie.
Moja złość szkodzi wokół, nie mojej :P.
Tak! Biedny :<
UsuńW sensie, że sen czy pan Ro (tak, nazwałam go pan Ro i wyszyłam mu ten napis na klacie XD)?
To i tak za dużo swojej uwagi na nich skupiasz.
Mnie Twoja złość nie szkodzi, bo chronię się zaklęciem Protego :D
A odszkodowanie zapłaciłaś, czy załatwiliście to polubownie?
UsuńEeeee, oboje :P
Ech, myśl jak chcesz.
Na to nie działa protego :P
Polubownie. On też jakiś święty nie jest.
UsuńRaczej obaj, bo to rodzaje męskie :D To kolejna część mojego planu zmieniania świata na lepsze, zaraz po przymiotnikach pisanych z małej litery.
Działa, działa. A nawet jak nie działa, to pewnie i tak nie ma mi już co zaszkodzić :D
No ok :P
UsuńW sumie to racja, kurde skąd ten błąd.
Wybacz kurde, serio nie wiem jak taki głupi błąd dałem.
A idź Ty :P
Dobra, wybaczam jakoś :D
UsuńHuehuheuhuehue :D
Jakoś :P
UsuńIdź, daleko :P
Sam idź, jak chcesz. Mnie się nie chce. :x
UsuńMi się nie chce siedzieć, taki leniwy jestem...
UsuńSkoro nie chce Ci się siedzieć, to chce Ci się iść, a to znaczy, że nie jesteś leniwy. Ale za to ja jestem. :(
UsuńNie, bo ja chcę leżeć :P
UsuńBardzo pożyteczne zajęcie. Też bym się położyła, ale aktualnie zabijam półżywą muchę.
UsuńNo tak, tylko zabijanie może być ciekawsze od leżenia.
UsuńJuż zabiłam, także spoko :D
UsuńNo kładź się :P
UsuńMożna tulić, tulenie zawsze spoko :3
Mam syf na łóżku.
UsuńA ja nie lubię się tulić i nie znam nikogo innego, kto też by tego nie lubił. A to dlatego, że jestem Forever Alone Forever :>
To syf na podłogę.
UsuńBuuu, i jeszcze masz syf na łóżku...
Nie, bo ten syf to moje ciuchy. Nie lubię mieć ciuchów na podłodze, bo to w końcu moje ciuchy!
UsuńNo to nie jestem aż taka forever, przynajmniej mam syf XD
No tak, dlatego ja mam dwa łóżka, jedno dla ciuchów. I trzy krzesła.
Usuń:P
O nie, pamiętniki... Lepiej żeby nikt i nic nigdy nie widziało go na oczy. A najbardziej ja :D
OdpowiedzUsuńJejku, też kcem szal w renifery :< Masz gdzieś zdjęcie? :D
Kiedyś się jarałam Zmierzchem, ale mi przeszło. W ogóle już męczą mnie wampiry. Jedynie w książkach Pratchetta jeszcze je zniosę ;)
Też bym nie chciała, żeby wpadły w czyjeś ręce. Najlepiej, by nikt oprócz mnie ich nie oglądał. ;)
Usuńhttp://sklep.cropp.com/images/product/szaliki/szalik-damski_U4687-01X-01.JPG
W rzeczywistości jest ładniejszy, grubszy (powiedziałabym, że to koc :D) i jakby.. różowy? Usiłuję sobie wmówić, że nie ma tam nic różowego, bo ja z reguły nie chodzę w różowych rzeczach, no ale dla takich rogaczy jestem w stanie zrobić wyjątek :D
Ale szkoda je wyrzucić czy coś... :D
UsuńPRZECUDOWNY. *.*
A nie było jakichś zielonych? Albo coś? :D Ja jednak i tak zostanę wierna mojej nieśmiertelnej skarpecie na głowę :D
No raczej! Ja rzadko kiedy coś wyrzucam, wartość sentymentalna to podstawa! :D
UsuńNie było, był tylko taki kolor.
Skarpeta na głowę, to tak uroczo brzmi :D Nienawidzę wszelkiego rodzaju czapek ogólnie.
Hahaha, ja też, przywiązuję się okrutnie, zwłaszcza że to cała ja w systemie literowym :D
UsuńUuu :<
To nie jest czapka :D Właściwie nie wiem, co to jest. Taka szaliko-kominiarka. Ale ją kocham :D
Ale to przecież NIE JEST RÓŻOWY :D Mama mnie uspokaja, że to jest przecież blady róż, wręcz popadający w fiolet! :D Ale mówi tak tylko dlatego, żebym sobie nie ubzdurała, że jednak nie będę w nim chodzić. Często tak mam i potem sprzedają praktycznie nowe rzeczy w internecie.
UsuńMasz zdjęcie? :D Teraz kojarzysz mi się z takim uroczym robaczkiem, chodzącym w skarpecie na głowie, awwww! :D
Hahhahaa :D Oczywiście :D Ale i tak jest śliczny, więc chodź w nim <3
UsuńAż specjalnie Ci je zrobię, o ile nie zapomnę :D O nieeee! xD
Na razie to te renifery nijak się mają do pogody, no ale jak już spadnie śnieg, to będzie pięknie :D
UsuńTaaak, taki robaczek! :D Albo Gapcio z Królewny Śnieżki, awwwww!
Renifery zawsze i wszędzie!
UsuńCo ja czytam XDD
A ja Zmierzch lubię :> Oj, szaliczek w renifery ! Ja chcieć ! xd Pamiętnik ... Lubię pisać pamiętniki. Potem, po kilku latach mogę usiąść i powspominać stare czasy.
OdpowiedzUsuńJa się zraziłam po przeczytaniu trzydziestu stron, a filmów po prostu nie pojmuję, bo nigdy nie obejrzałam chyba żadnego w całości, a już na pewno nie po kolei :D
UsuńOjej, przesadzasz. Ale fakt, Harryemu,Ronowi i w ogóle Hogwartowi do pięt nie dorastają :)
UsuńNieee, po prostu nie lubię narracji pierwszoosobowej. Tym bardziej, kiedy tym narratorem jest BELLA. -.-
UsuńOj, Bella jest przesłodka, aż się rzygać chcę. Ja tam Zmierzch lubię dla JACOBA ! <3
UsuńDla mnie ona jest po prostu.. mdła. I nie do zniesienia też, poniekąd.
UsuńJa najbardziej lubię kaktusa Belli, czy co to tam było, nie znam więcej postaci, amen.
Oj tak. Kaktusik Belli ! :3 Jeju, ale na serio - szaliczek w renifery :) Haha słyszałam, że Ciebie też dopadło "11 pytań" :D
UsuńTaki jest, o http://sklep.cropp.com/images/product/szaliki/szalik-damski_U4687-01X-01.JPG :D
UsuńTaaaak, dopadło. Za jakiś czas ustawię sobie zamiast nagłówka banner 'łańcuszkom mówię: NIE'
Czaderski ! Normalnie mam nową miłość :)
UsuńOj tam, 11 pytań - ciesz się, bo gdyby nie Prosta, ja bym Cię nominowała :D
Ja z niecierpliwością czekam na święta i trochę się boję, że ten nastrój mi minie.
OdpowiedzUsuńMoże jednak nie minie :)
UsuńMnie przerażają święta ogromem roboty do szkoły, jaki będę musiała wtedy wykonać :O
OdpowiedzUsuńPowiedzmy, że o tym akurat staram się nie myśleć (;
UsuńTeż bym tak chciała :(
UsuńŚwięta to w końcu święta, może przyda Ci się trochę odpoczynku, bo coś mi się wydaje, że na taki zasługujesz :>
UsuńBędzie w maju odpoczynek należyty :) No i jeszcze tydzień ferii, bo już wszystko załatwiłam i żyję tylko myślą o tym
UsuńMyślę nawet, że może Ci się zacząć nudzić :D Wszystko, to znaczy co? :>
UsuńWyjazd na narty do Włoch, w moje ulubione miejsce :)
UsuńCzyli jednak odpoczniesz, to dobrze, bo czasami jak czytam Twoje posty/komentarze, to boję się, że się kiedyś przepracujesz ;)
UsuńHahaha wierz, mi ja dokładnie tak samo :) Roboty jest masa, ale mam nadzieję, że mi się to kiedyś opłaci. W ogóle to jakby było mniej roboty to i posty byłyby częściej :( Ja tak strasznie kocham blogowanie, ale niestety nie jestem w stanie wykrzesać z siebie więcej.
UsuńOddaj mi trochę swojego zapału. Albo pracowitości, cokolwiek to jest. Bo ja chociaż mam się czego uczyć, to i tak zawsze znajdę czas, żeby tutaj wejść albo w ogóle odkładam naukę na później. :(
UsuńJa lubię święta i w sumie nie mogę się ich doczekać ;P Niestety później już czas szybko zleci do maja, kiedy to czeka mnie matura, ech.
OdpowiedzUsuńJa też chcę szalik w renifery <3
Cały czas myślałam, że jesteś z mojego rocznika :D
UsuńA Ty z którego, bo aż zwątpiłam :P
Usuń'95.
UsuńTo tylko rok młodsza ;)
UsuńA myślałaś, że ile? Haha :D
UsuńW sumie nie wiem, co ja myślałam xD Zmieniając temat - nominowałam Cię do zabawy z odpowiadaniem na pytania :P
UsuńNiby mam pewne plany na rok 2013 i teoretycznie powinnam chodzić cała szczęśliwa, bo to przecież jeszcze tylko parę miesięcy. Ale znając moje życie i wszystkie te nieprzewidziane zwroty akcji, to boję się mieć nadzieję... chociaż z drugiej strony powinnam mieć, bo co mi pozostało? Miejmy nadzieję, że (jeśli oczywiście przeżyjemy koniec świata!) pewnego dnia rzeczywiście się obudzę i pomyślę: "To już dzisiaj!" No, i w ten sposób się pogrążamy w marzeniach...
OdpowiedzUsuńZa to świąt się nie mogę doczekać! Uwielbiam całą tę atmosferę i kawałek "All I want for Christmas". :) Poza tym życzenia co do prezentów zaczynam układać już na początku września! :D
Ale wiesz co... zawsze jakoś tak mi smutno w Wigilię, zawsze mi czegoś brakuje, mimo wszystko...
Oj tak, ja mam całe wieeelkie pudło z tymi wszystkimi powieściami, które pisałam w cudownych latach młodszych klas podstawówki! :D Mówię Ci, przyjedź do mnie i poczytaj, to jest dawka dobrego humoru na jakieś trzy dni. XD
Najlepsze było to, jak zaczynałam, zapisałam 2 strony, a później jakoś cały pomysł się "wypalał". No cóż. :D
Jeśli o piosenki chodzi, to aktualnie jestem uzależniona od "Beds Are Burning", odkąd usłyszałam jej fragment w filmie "Chłopiec z latawcem", który wzruszył mnie tak bardzo, że jak kładę się spać, to łzy mi podchodzą do oczu; takie to wszystko tragiczne i jednocześnie piękne. Polecam.
Jeszcze tylko powiem, że jutro dalej mam wolne, więc pozdrawiam i życzę powodzenia! :D
Musisz chodzić cała szczęśliwa, bo na pewno się to Twoje marzenie spełni ^^
UsuńOjej, moja mama nienawidzi tej piosenki. Ostatnio wypaliłam jej płytkę ze wszystkimi możliwymi piosenkami, świątecznymi także, ale tę jedną pominęłam :D
Wiesz, że ja też tak mam. Bo rzeczywiście mimo wszystko czegoś brakuje i mimo wszystko, wciąż jest smutno. Kurczę, jak to szybko leci. A pamiętam, jak w ostatnią (albo nawet dwa lata temu?) Wigilię gadałyśmy. :)
Ostatnio jak właśnie byłam u tych moich kuzynek, którymi to się tak strasznie zajmowałam w wieku ośmiu lat, to wzięłam sobie jakiś ich przypadkowy zeszyt i też się naczytałam wspaniałych powieści, hahah :D O jakimś domu starców, czy o czym to było, ahahah :D
Ojej, to muszę sobie obejrzeć i przesłuchać :)
Daleeeej?! A ja tak bardzo, bardzo nie chcę jutro wracać do szkoły. Byle do piątku! :( Ale coś mi się zdaje, że w tym miesiącu szykują się trzy dni wolnego przez próbne matury czy coś tam. ;)
Już raz się spełniło, więc w zasadzie dlaczego nie...? Ale Ty chyba się domyślasz, o co chodzi. ;)
UsuńTak właściwie to nie wiem, czego mi brakuje, i to jest najgorsze. Albo nie, najgorsze jest to, jak rodzice mówią, ze mam za dobrze i mi się w czterech literach poprzewracało.
Ja pisałam też poradniki medyczne (specjalizowałam się w przeziębieniach i tego typu sprawach), ale jak tak dzisiaj je przeglądam, to powiem Ci, że takie głupie nie są. :D W trzeciej klasie podstawówki zanosiłam te książeczki do szkoły i namawiałam panią, żeby mi pozwoliła przeczytać - absolutnie nie przyjmowałam do wiadomości, że przecież trzeba prowadzić lekcję. ;) Mało tego, pod koniec każdego rozdziału przygotowywałam pytania, żeby sprawdzić, czy moi czytelnicy dostatecznie uważnie słuchali. :D I trzeba było na nie odpowiadać pisemnie. :D
Tak, musisz obejrzeć! :) Jest na YouTube, ale po angielsku, z napisami. Pamiętam, jak parę dni temu to oglądałam, tak się wpatrywałam w monitor i zużywałam jedną chusteczkę po drugiej! XD Za to chyba dwa dni temu oglądałam z tatą i co chwilę się pytał: "A o co chodzi?", "Chwileczkę, nie rozumiem" - no, bo to też trzeba przeczytać książkę.
Domyślam się ;)
UsuńCzasami też to słyszę, ale nie sądzę, żeby mi się poprzewracało. Mnie po prostu męczą takie święta... kiedyś było inaczej. Dużo ludzi, tata z nami mieszkał, było tak normalnie. A teraz to chyba nawet boję się myśleć o świętach.
Hahahah, niezłe :D Poradniki medyczne, mówisz. To może zacznij się do nich stosować, bo wydaje mi się, że coś Ci za dobrze w tym domu. :>
To ja może najpierw posłucham piosenki, później przeczytam książkę, a na koniec wezmę się za film. Tylko nie mam pojęcia, kiedy to wszystko zrobię. Dziś muszę jeszcze skończyć trzecią część Dziadów i mam maaaaaasę rzeczy do nauczenia się na historię, ale coś mi się wydaje, że chyba sobie odpuszczę i zgłoszę jutro np. ;)
Może jestem za bardzo emocjonalna, ale to naprawdę ma dla mnie znaczenie. Tyle wspomnień... móc to wszystko przeżyć jeszcze raz.
UsuńTeż nie sądzę, ale... ONI wiedzą zawsze lepiej, no nie?
Niekoniecznie, po prostu mój tata nie umie "się czymś zająć" - niby ogląda film, ale ja wiem, że w tym czasie ma na głowie 1000 innych rzeczy, więc nie ma się co dziwić, że, jak to mówią, wątek gdzieś umyka. :D
Ja za to nie mam pojęcia, kiedy nadrobię te wszystkie lekcje, na których mnie nie było, i jakoś nie zanosi się, żebym miała się do tego zabrać. No ale w końcu będzie trzeba. Chociaż wiesz co, najchętniej to siedziałabym w domu jeszcze nie wiadomo ile... Mam jakąś jesienną depresję, a najgorsze, że nie mam też apetytu - i cały mój plan przytycia na wakacje jak na razie szlag trafił. Cóż, może jeszcze to nadrobię.
Właśnie, mam pytanie. Czy Ty też masz w szkole łaciński? Bo ja kompletnie nie mogę zrozumieć, po co nam to, tym bardziej że nie jesteśmy jeszcze podzieleni na profile - bo na biol-chem to rozumiem, ale wszyscy...?
Jak już pisałam - trzymam kciuki :)
UsuńJak zwykle ;)
A ja lubię się właśnie wyłączyć podczas oglądania filmu, a dopiero później wrócić do mojej szarej rzeczywistości.
Też chciałabym się tak zaszyć w domu i nie wychodzić... ale na razie nie zanosi się na żadną chorobę i może to i lepiej. :) Cały czas mam sporo sprawdzianów i masę innych rzeczy do napisania. Jak to możliwe, że tydzień się jeszcze nie zacząć, a ja już mam dosyć.
Mam łacinę, ale u nas to jest tak, że jest to przedmiot dodatkowy i chodzą tylko ci, co chcą. Wiem, że u mnie biol-chem z mojego rocznika w zeszłym roku nie miał jeszcze łaciny, a w tym roku już normalnie chodzą, bo podobno potem mogą być zwolnieni na studiach, czy jakoś tak. Nie wiem, czy nas też się to tyczy, no ale chodzę ;) I z tygodnia na tydzień o wszystkim zapominam :D
Tylko u mnie problem jest taki, że często NIE MOGĘ wrócić do rzeczywistości! W tym przypadku - nie. :) Powtarzam sobie: "Przecież to jest na niby" :D Ale nic z tego. ;)
UsuńSzczerze, to myślę, że cały następny tydzień w domu to już będzie przesada, więc może będę się już czuć na tyle dobrze, że jakoś się do tego mojego ukochanego miejsca będę w stanie dotrzeć. :D Dobrze, że przynajmniej nie mam już gorączki.
Też tak mam, a to jest przecież takie głupie! ;) Szkoda, że moja wyobraźnia i mózg jednocześnie kompletnie nie zdają sobie z tego sprawy.
UsuńA zaczęłaś już przepisywać jakieś lekcje czy coś? Wiesz co, ja nie miałabym nic przeciwko samemu CHODZENIU do szkoły, irytuje mnie po prostu to, że zawsze mam COŚ do roboty, co mega mnie stresuje.
Właśnie, tak leżę wieczorem w ciemności i dosłownie mi zęby dzwonią, :D bo... bo przecież to taka tragedia, bo tak im współczuję, bo to takie straszne, bo ja bym nie wytrzymała... Tak było parę dni temu.
UsuńMam wszystkie lekcje w SMSach, więc wiem, co powinnam robić, ale jakoś nie mogę się do tego zabrać. Chociaż fakt, że takiej gorączki nie miałam jeszcze nigdy, i tak długo, więc nie dziwię się sobie, że nic mi się jeszcze nie chce.
I teraz pytanie - jak się tu skupić na nauce i w ogóle czegokolwiek się nauczyć? ;)
UsuńW smsach? Ojeeeej, a któż to był taki dobry, że wszystko Ci przepisał? :D
To jak najbardziej jest usprawiedliwienie :D
Właśnie, najlepiej, jak w środku lekcji przypomni się jakaś przejmująca scena i po prostu trzeba myśleć o tym, a nie o, dajmy na to, przedziałach. :)
UsuńCzy taki dobry... :D Właściwie to tylko tematy lekcji. ;) W przeciwieństwie do mnie, bo ja zawsze przepisuję WSZYSTKIE notatki ze wszystkimi najdrobniejszymi szczegółami, choćby miało mi to nie wiadomo ile zająć, poważnie. :D Lubię pomagać innym, no. :D
Pewnie, że jest, zwłaszcza 39.7°C!
A wiesz, że ja na lekcjach tak nie mam? Jestem chyba zajęta liczeniem, notowaniem albo nudzeniem się. Dopiero jak wracam do domu i myślę sobie, że wypadałoby usiąść nad książkami, to zaczyna się siedzenie i gapienie się w ściany. :>
UsuńTo ja zazwyczaj skanuję albo robię zdjęcia, ale kiedyś też pisałam w smsach albo na gadu ;)
A będziesz miała jakiś czas w szkole na nadrobienie tego wszystkiego? W sensie, że np. nie będą mogli Cię pytać czy coś?
To ja na przykład mam tak, że lubię wiele razy wracać do "poruszających momentów" - otwieram książkę na tej stronie i tak czytam, po raz nie wiadomo który. :D
UsuńPewnie będę, ale nawet sobie nie wyobrażam, iść do szkoły po dwóch tygodniach wolnego... ;(
O, ja też. Ale zupełnie nie wiem, po co to robię, skoro i tak znam te fragmenty na pamięć. ;)
UsuńGdzie Twój optymizm? Dasz radę :*
Właśnie, też znam je na pamięć, a jednak. :D Ja to już robię po kryjomu, bo przecież moi rodzice by mnie wyśmiali, gdyby widzieli, że się gapię w książkę już 124133 raz. :D
UsuńW ostatnich tygodniach jakoś mi brak optymizmu, budzę się i wszystko się wydaje takie beznadziejne. A o szkole to już w ogóle nie chcę myśleć. I jeszcze pretensje do mnie - nic nie poradzę na to, że mam taki głupi moment w życiu. Za zimno po prostu i za ciemno, ta pogoda mnie chyba tak dobija.
Ale wiesz co, powiem Ci, że niezła ta piosenka, "Flightless bird". A refren<3
UsuńTo takie głupie, czepiać się o to, że się coś czyta, no nie?
UsuńKażdy ma czasem jakieś głupie momenty. A poza tym to u mnie to wygląda tak samo. Budzę się rano i po prostu mam już dosyć i chcę, żeby była już godzina 22/23, żebym mogła już iść spać i przestała myśleć o szkole.
No, niezła :D To już jakieś zboczenie, bo przeczytałam 'a renifer' XD
Właśnie, ja nigdy się nie czepiam. No bo powiedz, czy na przykład coś takiego nie jest wzruszające?
Usuń" - Pokażesz mi ten czerwony most? Ten we mgle?
- Na pewno.
- I pojedziemy pod górę ulicami, na których widać tylko maskę samochodu i niebo?
- Każdą ulicą po kolei. - Zapiekły mnie łzy w oczach i zamrugałem powiekami."
I widzisz, znam na pamięć. :D Kiedy to czytam, chce mi się krzyczeć i płakać, tak strasznie mi jest smutno. Ale trzeba znać całą książkę, żeby zrozumieć te moje emocje...
I nie wiem dlaczego, ale w pewnym momencie po prostu się popłakałam. Ostatnio byle co może mnie doprowadzić do płaczu, nawet zwykła piosenka. Przestaję już się rozumieć. Kiedyś tak nie było. Kiedyś nie mogłam zrozumieć, jak można się tak bardzo wzruszać przy filmach, książkach czy piosenkach. Ale cóż, dziecko byłam i wielu rzeczy nie wiedziałam. Albo po prostu taki wiek, że jestem przewrażliwiona. ;)
To ja tak miałam we wrześniu, teraz nawet nie. To znaczy, też jeszcze czasami wpadam w jakieś dołki, ale staram się o tym nie myśleć. Mam jakieś głupsze problemy do zmartwień, jak np. historia albo beznadziejna babka od chemii i biologii ;) A wiek też robi swoje.
UsuńTeż już staram się o tym nie myśleć, no bo ileż można? No tak, ja chwilowo tego typu zmartwień nie mam, ale co będzie za tydzień, jak zacznie się całe to nadrabianie. :D
UsuńPrzyszły tydzień jest dla mnie totalną abstrakcją, bo trudno jest mi sobie w ogóle wyobrazić, że przetrwam do piątku ;)
UsuńMnie też! :( Ja w ogóle mam dość liceum, chcę się wynieść gdzieś daleeeko... ;>
UsuńDaleeeeeko, mówisz ^^ Mnie by wystarczyło, gdybym mogła po prostu siedzieć w domu. Ale obawiam się, że wtedy już do reszty bym zgłupiała ;)
UsuńTaaak, daleko, pomijając fakt, że teraz to już nie mam za bardzo do kogo... :(
UsuńTo ja właśnie tak siedzę i głupieję. :D Chociaż nie, bo napisałam dzisiaj coś, co można nazwać prozą poetycką. :D
ja się czułam świątecznie tydzień temu, jak ten śnieg jeszcze leżał. nawet sobie 'Last Christmas' wtedy puściłam :D
OdpowiedzUsuńA ja chyba sobie obejrzę Rudolfa <3
UsuńMoże z Tobą ktoś zostawał? :)
OdpowiedzUsuńJa jestem ciekawa, jak w tym roku będą wygladały przygotowania do świąt z perspektywą "konca świata" ;)
OdpowiedzUsuńTo wydarzenie chyba zostanie zastosowane jako chwyt marketingowy ;)
Ja w starych pamiętnikach pisałam o tym, że siostra kradnie mi bieliznę z kokardkami ;P To były czasy^^
Jeszcze przyjdzie trzęsienie ziemi i będzie po choince i tych wszystkich pięknych ozdóbkach :D
UsuńU mnie głównym problemem, który roztrząsałam, było jedzenie i to, że nie chcę jeść, hahah :D
Albo tsunami, po tym jak z Iranu puszczą pociski na Ameryke ;)
UsuńZapewne to tego "jedzenia" nie zaliczały się słodycze ;)
Nie wiem, jak do mnie (na samo południe :D) dotrze fala znad Bałtyku, ale w końcu koniec świata, więc wszystko może być możliwe, haha :D
UsuńOczywiście, że nie. Głównie zupy i inne takie :D
W sumie do mnie też, bo mieszkam w Górach Opawskich, ale zawsze może się ziemia zawalić, Góra Świętej Anny może ożyć... Boże, ale ja głupoty gadam ;P
UsuńA zupy są ble... No, może z wyjątkiem pomidorowej ;)
Tak btw to nie zabijaj, ale klepnęłam Cię do zabawy u mnie ;)
UsuńChyba muszę wznowić gromadzenie jedzenia na wszelki wypadek :D
UsuńMoja pierwsza myśl: are you fucking kidding me?!?!?!?! Hahahahah :D A tak właściwie, to kto wymyśla te wszystkie łańcuszki? No bo ktoś to chyba musi zacząć.
Haha, tylko coś odpornego, może watę cukrową ?^^
UsuńNie mam pojęcia, kto wymyśla te “cuda na kiju“, zwłaszcza że kolejne są coraz bardziej... skomplikowane :p
A nie wiem jeszcze, co to będzie, ale coś być musi! :D
UsuńAno, właśnie. Nie dość, że trzeba odpowiedzieć na pytania, to jeszcze potem wymyślić swoje. Za niedługo będzie 'pokaż swoje zdjęcie', 'nagraj video, w którym walisz głową w klawiaturę' albo 'rozwiąż nierówność kwadratową' XD
To ostatnie chętnie rozwiąże, zdjecie już pokazywałam na blogu, gorzej jak będą kazać zwierzać się z doświadczen seksualnych ^^
UsuńA ja nie, chociaż nie idzie mi to aż tak źle. Po prostu matmie mówię: NIE :D
UsuńNo tak, pokazywałaś, pamiętam, z komersu? Ja bym się tak bała chyba. W ogóle cały czas, jak ktoś nowy komentuje, to mam wrażenie, że to może być ktoś z mojego otoczenia, jestem jakaś przewrażliwiona na tym punkcie.
Udawałabym wtedy, że nie widziałam żadnego łańcuszka :D
Jejku, ja się nie boję, chociaż... może powinnam? w końcu parę razy mnie odkryto.
Usuńtak z komersu, ale i tak małe było :)
Udawanie zawsze dobre - taka ‘aktorska‘ sztuka ;)
Mnie chyba nie. Przynajmniej nic o tym nie wiem ;)
UsuńJa chyba nawet takiego małego nie byłabym w stanie opublikować. To i tak cud, że wstawiłam tutaj zdjęcie mojego psa, hahah :D
Najlepsze jest udawanie, że się kogoś nie widzi XD
Oj, na peeeewno nie! :D
OdpowiedzUsuńŚwięta, śnieg, prezenty, choinka, światełka porozwieszane w całym pokoju, pierniki, mróz i jeszcze więcej śniegu. O tak, chcę tego z całego serca - już, teraz, natychmiast! Gorzej z sylwestrem, ale chyba jakoś dam radę. Zresztą sylwester zawsze napawał mnie pesymizmem - ot, w końcu to zakończenie przerwy świątecznej i zapowiedź powrotu do szkoły. Fuj :<
OdpowiedzUsuńPierwsze i drugie zdanie jak najbardziej mi się podoba, z pierwszą połową trzeciego też się zgodzę (kto w ogóle wymyślił coś takiego, jak sylwester?!), druga połowa zdecydowanie mi się nie podoba, no i z czwartym się zgadzam. Ale nie mówmy o tym i zostańmy przy tej świątecznej sielance :D
UsuńTeż mam szal w renifery!
OdpowiedzUsuńŁączę się z Tobą w radości :D Mam ochotę dorysować jednemu czerwony nos, ale.. nie, nie zrobię tego, mama chyba by mnie zabiła :D
UsuńJa mam takiego długieeego czarnego z białymi :D Śliczniusi jest :3
UsuńTo ja jakiś taki brązowawy (powiedziałabym ładnie, że kawowo-mleczny :D) z różowawymi (nie, to nie jest róż, tylko coś podobnego :D) reniferami, a na drugiej stronie jest na odwrót ;)
Usuńto ja po jednej czarny z białymi reniferkami, a z drugiej bialy z czarnymi, ale do płaszcza pasuje mniamciu :3
Usuńtylko teraz jest kit, bo zmieniłam kurtkę i już tak nie pasuje :C
Właśnie kupiłam sobie ostatnio płaszczyk i też mi pasuje :D Tylko jak go przymierzyłam z tym szalikiem, to miałam wrażenie, że się zaraz uduszę.
UsuńMoże kup jakąś czapkę i rękawiczki, które będą pasować do szalika, wtedy do kurtki już nie muszą :D
szalik w renifery?! :D chcę grudzień !
OdpowiedzUsuńJeszcze tyyyylko miesiąc... egh.
Usuńja się wyśmiałam do łez gdy to czytałam swój pamiętnik pisany w 4 klasie podstawówki, gdzie opisywałam jak bardzo zakochana byłam w koledze z ławki.
OdpowiedzUsuńpamiętniki to w sumie taka dziwna rzecz, ale jednocześnie fajna ;)
To ja cały czas miałam jakieś feministyczne zapędy, o czym przekonałam się również podczas czytania pamiętnika, gdzie bardzo skrupulatnie opisałam każdego chłopaka z klasy, dodając do tego ich podobizny. Bardzo nieudane zresztą :D
UsuńNowy rok, nowe szanse, więc może nie będzie tak źle. Głowa do góry :) Choć przyznam, że skóra cierpnie mi na plecach, gdy myślę o świątecznym szale zakupowym i tym, co zrobi z moim portfelem :D
OdpowiedzUsuńAch tak, jak cofam się pamięcią do czasów dzieciństwa (nie żebym teraz była babcią ^^) i przypomnę sobie, jaka dorosła się czułam, to śmiech mnie bierze :D
Wiesz, że ja jakoś portfelu jeszcze nie pomyślałam? :D Chociaż nie, raz przemknęło mi to przez myśl, kiedy stwierdziłam, że muszę nauczyć się robić na drutach, żeby każdemu zrobić szalik, haha :D
UsuńBycie dorosłym w wieku lat ośmiu jest przecież taaakie fajne :D
No baa, ja do tego miałam na stałe młodszą siostrę jako "ogon" i mówiłam, że jestem jej opiekunką :D
UsuńAhh przydały by mi się zdolności z dziedziny handmade :D
Ale przyznaj, że fajnie było być taką opiekunką :D Chociaż czasami tak bardzo się wkurzałam na moje kuzynki. Głównie dlatego, że były ze mną 24 godziny na dobę i nie miałam ani chwili dla siebie, nawet jak przychodziły do mnie koleżanki czy coś. A teraz jak patrzę na jakieś stare zdjęcia, to mam ochotę przytulić te pulchne twarzyczki! :D
UsuńOj, tak. A u mnie z tym bardzo kiepsko. ;)
Dlaczego święta Cię przerażają? Są całkiem spoko ;) Poza tym tymi reniferami przypieczętowałaś swój los, że MUSISZ LUBIĆ ŚWIĘTA!
OdpowiedzUsuńNie mówię, że nie są, ale zawsze mnie przerażają. Chyba dlatego, że rok się kończy i że to kolejne święta, które nie będą takie, jakbym chciała, żeby były.
UsuńBo lubię renifery, jelonki i rogacze! :D
no chyba, że tak. to zawsze jest nieco przygnębiające, ale mimo wszystko myślę, że na samej Wigilii będzie całkiem miło :).
UsuńŚwięta są fajne, bo jest wolne i galerie handlowe wyglądają całkiem spoko ;d
Szal w renifery, odważna jesteś. Mnie czasem przeraża w ogóle, perspektywa kolejnego dnia.
OdpowiedzUsuńOdważna? Jakoś nie przyszło mi to do głowy.
UsuńPerspektywa każdego kolejnego dnia to już swoją drogą...
Też chciałabym się zaopatrzyć już w jakiś świąteczny szal - co roku cierpię na jego brak, więc w tym roku po prostu muszę owe cudeńko dostać. Może nie w renifery, ale w jakieś choinki, płatki śniegu owszem ;)
OdpowiedzUsuńJa święta uwielbiam, ale czasami przeraża mnie to, jak ten czas szybko leci. Ledwo skończyły się jedne święta - już są wakacje, potem kolejne święta i tak się życie toczy.
Pozdrawiam!
Ja ogólnie miałam lekkiego fioła na punkcie rzeczy z reniferami i jelonkami, więc jak już widzę coś z takim motywem, to prawie, że muszę to mieć! :D Ogólnie zawsze podobały mi się takie norweskie wzory.
UsuńO właśnie, dokładnie tak jest. I to mnie tak bardzo przeraża.
ŚWIĘTA, ŚWIĘTA, BOŻE JAK JA KOCHAM ŚWIĘTA. <3 I tą całą ich magię, i kolędy w centrum handlowym, i sztuczne mikołaje atakujące ze wszystkich stron, i te resztki śniegu na chodnikach (chociaż w tym roku brak, bo w Hiszpanii za ciepło), i wszystkie te tandetne drobiazgi, które powodują zawrót głowy. Nie mogę się doczekać!
OdpowiedzUsuńAch, święta. Gdy widzę już te wszystkie reklamy, zbiera mi się na... Zresztą nie ważne. Zawsze lubiłam święta, teraz jakoś mniej, nie wiem czemu.
OdpowiedzUsuńHahaha, jak to miło czasami powspominać, co się myślało jak się było młodszym. Pamiętniki to dobra rzecz, bez wątpienia ;)
Święta. <3 Co roku, na matmie, razem z koleżanką rysujemy choinki, prezenty i śnieg wyprzedzając reklamę Coca-coli. :D Ostatnio nawet ktoś podchwycił nasz nastrój i śpiewał już kolędy. :P
OdpowiedzUsuńAle mnie też to przeraża, z każdym dniem bliżej do matury. A po Nowym Roku to już w ogóle. Nie chcę. :((
Ja też już chcę święta! Wszyscy się kochajmy i bądźmy szczęśliwi. A listopad WON!
OdpowiedzUsuńA piosenkę uwielbiam :)
Mój najwcześniejszy pamiętnik (który przetrwał) jest z roku bodajże 2009. Leży sobie niepozornie na regale z książkami, nawet go nie czytam. Ale kiedy wpadnie w ręce jakiegoś mojego znajomego, mam ochotę spalić się ze wstydu. Sama dokładnie nie wiem, co tam pisałam, a czytane są mi tylko urywki, poprzedzane histerycznym śmiechem znajomych.
OdpowiedzUsuńOd tamtej pory nie piszę pamiętników... ;)
Mnie ogólnie przeraża fakt, że czas tak szybko mija, ale jednocześnie jestem ciekawa tego, co przyniesie przyszłość. :) Ja pamiętnik pisałam, kiedy miałam 10 lat. To były fajne czasy. :D
OdpowiedzUsuńCzas szybko mija, nawet nie zdajemy sobie sprawy jak szybko.
OdpowiedzUsuńMnie też przerażają kolejne święta, szczerze powiedziawszy nie lubię specjalnie świąt.
Uwielbiam tą piosenkę. : )