Miałam się uczyć, a zamiast tego wyciągam pióra z poduszek, co z pewnością ucieszy Mamę. Wcinam zbożowe ciasteczka i piszę poradnik pt. „Jak zdemolować kuchnię tylko i wyłącznie podczas krojenia gruszki?".
I wiecie co? Tak sobie myślę, że może jednak nie jestem aż taka zła. Pseudo upatrzyła sobie pewnego chłopaczka, więc ja (oprócz tego, że muszę się oduczyć freakować, bo „o matko, zaraz się spóźnimy, za pięć minut dzwonek!”) tradycyjnie chodzę na zwiady, dostarczam jej wszelkich możliwych informacji i wysyłam wiadomości o treści „jest pod 40”. Do moich zadań specjalnych należy też obiektywna ocena jej wyglądu i zachowania i chyba tę część lubię najbardziej. Chociaż szpiegowanie też nie jest złe… tylko chyba gorzej mi wychodzi. ;)
Leniwe weekendy są takie miłe. A raczej leniwe soboty są miłe. Mogę gadać godzinami przez telefon, udawać, że się uczę, jeść, panikować, że zgubiłam pamiętnik, obijać się, pozwalać komediom romantycznym wyżerać resztki mojego mózgu, obijać się, internetowo śledzić chłopaczka Pseudo (nie bójcie się mnie :D) i usiłować robić na drutach, co idzie mi bardzo, ale to bardzo mozolnie.
I tak, zdaję sobie sprawę z tego, że moja codzienność jest straszliwie nudna. A że każdy tydzień wygląda niemalże tak samo, to sami widzicie po tematyce moich postów. Ale jednak piszę, żeby się Wam nie nudziło i żebyście nie pomyśleli, że zadźgałam się drutami albo zostałam otruta cukierkami, które rozdaje pan kierowca busa.
Lubię leniwe soboty *.*
OdpowiedzUsuńWszyscy je lubią :D Chyba.
UsuńZnam dziewczynę, która weekend poświęca na uczenie się, więc pooozdro dla niej xD
UsuńMatko, też taką znam i krótko mówiąc: NIE OGARNIAM :D
UsuńTO JEST CHORE, mówiąc jeszcze krócej, bo sobota jest od nicnierobienia, czyli spania, spania i jeszcze raz spania :D
UsuńA szkołą należy się przejmować dopiero w niedzielę wieczorem albo później ^^
UsuńDokładnie! :D ja zawsze całą niedzielę się wyobijam, a na wieczór sobie zdaję sprawę, że coś było do odrobienia xD
UsuńUwielbiam takie soboty, niedziele zresztą też. :D A później jest "BOŻE, JUTRO SPRAWDZIAN, BOŻEBOŻEBOŻE". Jak ja mówię koleżance że się NIE MOŻEMY spóźnić, to ona zawsze mówi że mam się uspokoić, nic się nie stanie jak się spóźnimy dwie minuty, a ja takie "OWSZEM, STANIE SIĘ" XD Druuuty - kiedyś próbowałam uszyć czapkę, ale skończyło się na niekształtnej formie w ogóle nie przypominającej kształtem nawet narzuty na kołdrę. :D Mam nadzieję że Tobie idzie lepiej. :D
OdpowiedzUsuńRaz w życiu śledziłam chłopaka który się podobał koleżance. Nigdy tego nie powtórzę, bo jako osoba niezbyt dyskretna zostałam zauważona przez niego, po czym zaczął mnie gnoić na korytarzu. To było lat temu, ale jak go czasem spotykam na osiedlu to uciekam w drugą stronę. XD
Pozdrawiam ciepłooo. :3
Ja niedzieli właśnie nie lubię, bo w pewnym sensie jest już poniedziałek, no wiesz, psychicznie nastawianie się na powrót do szkoły i powtarzanie sobie od samego rana, że 'zaraz zacznę się uczyć'. Jeszcze nie zaczęłam. ;)
UsuńPróbuję już udawać, że nie zależy mi na tym, żeby być na czas, ale BARDZO MI ZALEŻY, chyba jeszcze nigdy nie spóźniłam się na lekcję.
Powiedzmy, że mam wprawę w śledzeniu i obserwowaniu chłopaków :D Albo w znajdowaniu Pseudo jakichś kolesi, których widziała raz w życiu. Mogłabym to robić zawodowo :D
Ja dopiero pod koniec dnia, około 20 uświadamiam sobie że następnego dnia szkoła. Ja się w niedzielę nigdy nie uczę, bo mam w poniedziałek takie lekcje, na które się uczyć nie trzeba. :D Mi też. O 7.50 zawsze mam tramwaj by zdążyć do szkoły na 8.40. Pewnego dnia obudziłam się o 7.52. Spóźniłam się zaledwie 2 minuty. :D JESTEM Z SIEBIE DUMNA.
UsuńA ja nie mam, ani odrobinę. :D Mogłabym Cię wynająć? Bardzo chętnie bym Ci przekazała pałeczkę śledzenia pewnego chłopaka, który wpadł przyjaciółce w oko. :D
Dzisiaj prawie się spóźniłam! :O
UsuńSpoko, jak już mnie Pseudo zwolni (albo sama się zwolnię :D), to myślę, że mogłabym Cię w tym wyręczyć. Ale jednak wolę jednak pracę researchera niż szpiega 'na żywo', bo czuję się, jak debil po prostu :D
KURDE, JAK MOGŁAŚ. :O
UsuńAhahahahah, rozumiem. :D Ja tam w ogóle nie umiem szpiegować, ZAWSZE MNIE SKUBANI NAKRYJĄ. ;__;
Nie wiem, to było straszne :x
UsuńBiednaś :>
A wiesz, jakie jest lekarstwo na tę nudę? Zamiast zwiadować dla Pseudo, powinnaś znaleźć sobie coś dla siebie, żyć własnym życiem :)
OdpowiedzUsuńNo może masz rację :) Ale co do tego szpiegowania, to myślę, że za jakiś tydzień powinnam mieć już tego tematu po dziurki w nosie. ;)
UsuńTeż tak myślę :)
UsuńA Pseudo w ogóle gadała z nim kiedyś?
Taaak, gadała, więc sytuacja nie jest aż taka beznadziejna, a dzisiaj chodziła po szkole cała w skowronkach, więc myślę, że coś się szykuje :D
UsuńOoo no proszę, myślałam że to taka platoniczna miłość, tak z opisu wynikało :) A w jakich okolicznościach się poznali?
UsuńAno, chodzimy do jednej szkoły, więc prędzej czy później i tak jakoś by go poznała. :) I szczerze mówiąc, to nie wiem, jak do tego doszło.. :D
UsuńTo ile macie klas na poziomie, że was tak mało? Ja nie odróżniam większości ludzi od siebie w ogóle :D
UsuńSześć klas na rocznik, także większość ludzi się zna albo chociaż kojarzy z widzenia :)
UsuńO ja, u mnie jest tyle samo. Może za mało się przyglądam ludziom. Mamy tylko taką międzyklasową paczkę rocznikową. Paczka to dużo powiedziane, po prostu grupa ludzi, która razem zawsze imprezuje. Większość to takie luźne znajomości, ale zawsze. Reszty ludzi w tej szkole to prawie w ogóle nie kojarzę, chyba że się w jakiś sposób wyróżniają z tłumu albo zapraszają mnie na fejsie (tu też musi minąć parę tygodni żebym się zorientowała że to ktoś z mojej szkoły)
UsuńTo ja właśnie bardzo dużo przyglądam się ludziom i może stąd ta różnica. Ale czasami też tak mam, że np. pierwszy raz widzę jakąś osobę na oczy, bo po prostu wcześniej jakoś nie miałam okazji jej spotkać czy zobaczyć. Głównie znam ludzi z mojego rocznika, bo wiadomo, że ktoś, z kim ja chodzę teraz do klasy, chodził kiedyś do klasy z kimś z innych klas, no i to się tak ciągnie przez kilkadziesiąt różnych osób i wszyscy się znają ;)
UsuńAha, rozumiem, czyli to raczej kwestia tego, że kojarzycie się z gimnazjum tak?
UsuńJuż jadę! :>
OdpowiedzUsuńŚledzisz go w przez Google Earth? :P
OdpowiedzUsuńW sumie jejciu, jaka z Ciebie urocza przyjaciółka, że Ci się chce. Mi by się samemu sobie nie chciało tak pomagać. I oczywiście nawet bym takiego pytania nie zadał ze skromnej listy moich przyjaciół.
Chciałbym znów mieć taką leniwą sobotę...
Hahahah, nie.
UsuńWiesz, ja nawet nie myślałam o tym, czy mi się chce czy nie chce, to jest jakieś takie.. automatyczne i niespecjalnie mi przeszkadza. No chyba, że muszę wypytywać ludzi. W tym jestem raczej kiepska. W sumie to najbardziej lubię wymyślać durne ksywki wszystkim obiektom westchnień Pseudo. :D
W sensie, że jakiego pytania? Żeby ktoś kogoś dla Ciebie śledził?
Ja też, ale wiem, że ten tydzień też szybko minie i zaraz znów będzie sobota i znów nie będę miała o czym pisać, więc żeby nikogo nie zanudzać, to nic nie napiszę i napiszę dopiero za dwa tygodnie.
:P
Usuń"kochana, no ten, bo wiesz, ona mi się podoba, i no ten, pośledzisz ją dla mnie :3".
To by brzmiało jednak dziwnie.
Hahahahah, jakby ktoś wypalił z takim tekstem w moją stronę, to na pewno bym się nie zgodziła :D
UsuńAh rozumiem, zapomniałem o kopercie.
UsuńMnie też dni zlewają się w całość:) staram się codziennie choć jedną rzecz robić inaczej bo na dłuższą metę staje się to frustrujące:)
OdpowiedzUsuńTo już jakiś pomysł :)
UsuńBoże, chciałabym znów być w liceum ;)
OdpowiedzUsuńTeż kiedys bawiłam się w takiego romantycznego szpiega- bardzo fajna rzecz!
Dlaczego? Żeby znów bawić się w romantycznego szpiega? ;) Dziś jestem z siebie naprawdę dumna, doprowadziłam do ich spotkania, hahah :D
UsuńNiezłą masz misję z tym chłopakiem, powodzenia w szpiegowaniu ;p
OdpowiedzUsuńUwielbiam leniwe soboty, tak samo jak leniwe poniedziałki, wtorki, środy... Niestety na relaks i całodobowy odpoczynek nie mogę sobie pozwolić, zbyt dużo obowiązków zwaliło mi się na głowę ostatnio.
W gruncie rzeczy wszystkie moje dni również wyglądają podobnie. Cóż, chyba wypadałoby coś z tym zrobić, bo życie staje się nudne ;)
A dziękuję, nieźle idzie :D
UsuńJa akurat mam w tym tygodniu trochę luzu, bo historyczka się pochorowała, więc mamy o wieeeele mniej nauki, jeśli odliczymy te cztery godziny. :)
Racja. Pytanie tylko, od czego zacząć?
To jest właśnie najgorsze, nigdy nie wiadomo, od czego zacząć. Gdy już coś wprowadzimy w życie to później już samo się potoczy :)
UsuńNo to na razie chyba nic się nie potoczy ;)
UsuńBycie szpiegiem zawsze spoko. :) Aż mi się przypomniało jak kiedyś z koleżanką śledziłyśmy jej obiekt westchnień i szukałyśmy "domu z ładnej cegły", aby obczaić gdzie mieszka. :D
OdpowiedzUsuńU mnie to nie soboty są leniwe, to ja jestem leniwa. :D
Z Pseudo i jej obiektami westchnień + ich miejscami zamieszkania były już róóóóżne akcje. W tym jedną z podstawówki ona do dziś mi wypomina, ale to było naprawdę przegięcie, hahah :D
UsuńBardzo słuszna uwaga, ze mną jest tak samo ;)
Od razu myślę o mojej koleżance, która łaziła za mną i się żaliła, że jej obiekt westchnień właśnie powiedział "cześć" jednej dziewczynie. Hmm, oj chodziło się w dziwne miejsca, żeby tylko na niego wpaść. :d
OdpowiedzUsuńAch, te wszystkie potencjalne konkurentki. :x
UsuńMoja codzienność też jest nudna, wielka rutyna. Nie lubię rutyny, choć mam osoby wśród znajomych, które mi urozmaicają dzień i dają niezapomniane chwile, jak coś wykombinują :D
OdpowiedzUsuńNo, dokładnie tak jest :)
UsuńSoboty są cudowne, w przeciwieństwie do niedziel. Ostatni dzień tygodnia to dramat, zawsze dostaję albo nerwicy, albo... Jeszcze większej nerwicy. Tak, w niedzielę mentalnie jest już poniedziałek. Ała.
OdpowiedzUsuńNiedziele są beznadziejne. Do południa jest jeszcze okej, ale później jest tak, jak mówisz, czyli coraz gorzej.
UsuńUwaga, bo jeszcze zaszczujecie tego chłopaka ;P
OdpowiedzUsuńOsobiście wolę jednak być zdobywana przez NIEGO ;)
Ale próbujcie, mamy w końcu równouprawnienie.
Oj tam, prędzej Pseudo mu coś zrobi. Ja jestem niegroźna, ja tylko OBSERWUJĘ. ;>
UsuńEj, nie narzekaj, ty chociaż masz jakieś zajęcie! :P Ja studiuję zaocznie, a chwilowo jestem bezrobotna, więc dostaję już świra w domu i nie mogę się doczekać kolejnych weekendów kiedy to pójdę na uczelnię :D
OdpowiedzUsuńTo możesz się pouczyć za mnie, jakby Ci się jeszcze kiedyś nudziło :D
UsuńRobienie na drutach i szpiegowanie. Hm, to może być ciekawe połączenie. ;D Jeśli chodzi o to drugie zajęcie, to muszę się przyznać, że mam też niemałe doświadczenie w tej dziedzinie, oczywiście wszystko dzięki jakimś fatalnym zauroczeniom. :D
OdpowiedzUsuńFatalne zauroczenia są naprawdę.. fatalne. :D
UsuńJej, ja to w liceum nie szpiegowałam dla koleżanki, ale razem z nią, ale nic z tego nie wyszło ;) A z tym robieniem na drutach, to w końcu uczysz się z książki, czy jak?
OdpowiedzUsuńZe szpiegowania zazwyczaj nic nie wychodzi ;)
UsuńOglądam jakieś filmiki i czytam poradniki na stronach. Niektóre są naprawdę beznadziejne.
A znalazłaś jakieś przydatne, które ogarniasz?
UsuńOjej, biedny chłopak :D ja muszę przeprowadzać zwiady dla Chudej, która jest 300km stąd.. No cóż :D
OdpowiedzUsuńLeniwe soboty to najlepsze co może być! Wszystko to co wymieniłaś + dodatkowo jakaś fajna osoba, z którą czas mija jeszcze przyjemniej :)
Czyli rozumiem, że obiekt westchnień też znajduje się 300 km od niej? :x
UsuńSwoją drogą, to nie lubię tego chłopaka. Jest dziwny.
Jutro sobota! <3 Ale i tak wolę piątki, od godziny 15:20 ;)
Ja w gimnazjum nienawidziłam chodzić na “zwiady“ jeżeli chodzi o “wybranków“ mojej koleżanki, a trochę ich było. Znaczy się szpiegowanie jeszcze spoko było, ale jak już poprosiła, bym poszła do jednego i poprosiła o jego gg lub numer telefonu to miarka się przebrala. Potem nie odzywałysmy się do siebie przez dwa tygodnie - znaczy się, ona się obraziła, a ja nie miałam zamiaru się przed nią płaszczyć :)
OdpowiedzUsuńA weekendy w liceum zdecydowanie powinny trwać 3 dni, nie tylko dwa :)
Ohohoho, ja nie chodzę prosić o numery! :D Jako detektyw zachowuję anonimowość, no w pewnym sensie. W każdym razie, na pewno nie podeszłabym do niego i nie zaczęła wypytywać czy ma dziewczynę albo coś takiego, bo raczej nie znamy się aż tak. :> Ale na szczęście ktoś wymyślił coś takiego, jak facebook i tam Romeo i Julia mogą sobie pogadać, a ja mam święty spokój :D
UsuńJestem za!
Jeszcze chłopak by pomyślał, że to Tobie tak naprawdę się podoba, a koleżanka to tylko taka wymowka. I co potem? :)
UsuńJeszcze się okaże, że to straszny cham, prostak i wysmieje Cię na forum calutkiej szkoły :)
Wtedy to akurat moda na nk była ^^
Dzięki za pocieszenie :D Nieee, on nie jest chamem i prostakiem, tylko jest taki.. no dziwny. Wiem, to słowo mówi wszystko :D
UsuńNk, kiedy to byyyyyyło ;)
Oczywiście, nie wszyscy są chamscy :)
UsuńA dziwny, tzn. nieśmiały czy jak? :)
A nie pamięęęęęętam już ;)
Ale większość jest i na moje nieszczęście, mam przyjemność codziennie spędzać z takimi po kilka godzin. Dobra, odezwała się ta, co jest dla wszystkich milutka :D
UsuńWłaśnie on w ogóle nie wygląda na nieśmiałego, a z moich obserwacji i doniesień S. (tak, ona też ma tutaj wiele do powiedzenia, bo połowę wakacji z nim spędziła :D), jak i samej Pseudo wynika, że właśnie jest nieśmiały, rzadko kiedy zagaduje do dziewczyny i w ogóle i w ogóle. Także może lepiej, że ten facebook istnieje. Przynajmniej ma większą odwagę zagadać, nie? :D
Masz na myśli chłopaków ze swojej klasy? ;)
UsuńNo cóż, pozory mylą, nawet dobrze, że jest choćby po trochu nismialy - do takich ekstra przebojowych jakoś nie mam zaufania, szczerze mówiąc ;)
Moje "grono" przyjaciół zauważa jakiegokolwiek osobnika płci męskiej dopiero, gdy ten gra w popularnym zespole z lat 70/80, a więc jest jakieś pół wieku za stary i pół świata za daleko, abym musiała się nim przejmować. ;D Także "przyjacielskie usługi matrymonialne" mam z głowy.
OdpowiedzUsuńW pewnym sensie Ci zazdroszczę, chociaż czasami może być zabawnie ;)
Usuńkiedyś docenisz takie nudne tygodnie, uwierz :D
OdpowiedzUsuńa takie śledzenie było super :D
Nie wiem, czy to kiedykolwiek nastąpi :D
UsuńKiedyyyyś? Dalej możesz sobie pośledzić :>
nastąpi, serio. ja teraz marzę o takich ;p
Usuńna studiach już gorzej z takim śledzeniem... wiesz, inne kierunki, inne wydziały, plany zająć w ogóle z kosmosu... nie ma lekko ;p
Jaka z Ciebie dobra koleżanka :) Tylko go nie przestrasz i uważaj, żeby nie pomyślał, że to Tobie wpadł w oko, bo będzie zamieszanie ^^
OdpowiedzUsuńDzięki za odwiedziny.
Nie sądzę, żeby w ogóle zauważył, że go obserwuję, hahah :D Tak się ogólnie składa, że często mamy koło siebie lekcje czy coś, więc tylko sms do Pseudo i udaję, że mnie nie ma. ;)
UsuńAle, o matko, o takiej uroczej codzienności można czytać.. codziennie ;).
OdpowiedzUsuńZresztą - dobry detektyw nigdy się nie nudzi - jego życie pełne jest niebezpieczeństw i groźby.. dekonspiracji :P.
Sądzę, że jeszcze sporo się naczytasz ;)
UsuńMoja detektywistyczna aktywność maleje wraz z rozwojem życia prywatnego Pseudo. :d