Tak chyba wygląda koniec...
Nie owijając w bawełnę, nie wiem, czy będę jeszcze pisać. Coś mi mówi, że tak kończy się moja przygoda z Huśtawką. Wiem, dość beznadziejnie i żałośnie. Nie mam jednak zamiaru pozbywać się starych postów, zostawiam wszystko tak, jak było. Nie przestałam lubić blogowania, przestałam tylko umieć opisywać rzeczywistość w dość znośny sposób. Nie chcę męczyć ani Was, ani siebie. Nie chcę pisać o smutnych rzeczach, a wszyscy wiemy, że nie zdarzało mi się to rzadko. Ten kawałek sieci zawsze będzie dla mnie wyjątkowy, bo wiecie o rzeczach, o których w rzeczywistości nigdy nie powiedziałam nikomu ani słowa i pewnie tak już zostanie, bo chyba wciąż jestem taka sama. Może trochę wydoroślałam (albo próbuję sobie to wmówić, żeby się pocieszyć) i patrzę na świat bardziej trzeźwo, choć wciąż mam w głowie pełno niedorzecznych myśli i jest we mnie sporo z trzynastolatki, którą niektórzy z Was mieli okazję poznać na Onecie.
Żadnych drastycznych zmian w moim życiu. Zabawne, że każdy dzień wydaje się być podobny do poprzedniego, ale kiedy patrzymy wstecz, to wszystko jest inne. Przebrnęłam przez prawie wszystkie matury, został mi jeszcze ustny niemiecki. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Mam moją Pseudo, bo pewne rzeczy chyba się nie zmieniają i mam nadzieję, że nigdy się nie zmienią. Mam dziewiętnaście lat na karku (pierwszy raz od pięciu lat nie dodałam urodzinowej notki, przełom w moim życiu), nie mam już facebooka, ale mam prawo jazdy i pierwszy samochód. I chociaż wszystko wydaje się zbliżać ku dorosłości, takiej prawdziwej dorosłości, to jednak wciąż czuję się dzieckiem i nie oszukujmy się, cały czas nim jestem. Jestem Huś. :) I aktualnie przeżywam głęboką depresję po obejrzeniu Reign i zaraz wyruszam na poszukiwania mojego Francisa. Albo Basha. W ten sposób chyba udowodniłam, że pisze do Was wciąż ta sama osoba.
Nie mówię, że już nigdy nic się tutaj nie pojawi, bo nie jestem Nostradamusem, żeby to przewidzieć (Reign chyba zastąpiło mi Harry'ego Pottera, bo czyż nie powinnam napisać, że nie jestem Trelawney?). Chcę tylko trochę Wam wyjaśnić, bo porzucenie bloga bez słowa nie jest dobrym pomysłem.
Zostawiam Wam mojego maila, gdyby ktoś chciał ze mną utrzymywać kontakt: hustawka.zycia@gmail.com.
Dziękuję za każdy komentarz, każde miłe słowo i każde pocieszenie z Waszej strony. ♥♥♥
Czekajcie na mnie.
Ojej, nie takiego powstań "na powrót" się spodziewałam, smutno mi teraz troszeczkę. :c ale mimo wszystko, gratuluje sukcesów i życzę Ci powodzenia najmocniej jak się da! To była przyjemność czytać Twojego bloga i rozmawiać w komentarzach o HP i ogólnie o wszystkim <3
OdpowiedzUsuńBędę tęsknić :c ściskam Cię mocno <3
Może za jakiś czas nabierzesz ochoty na ponownie pisanie i z powrotem tu zawitasz? W każdym razie - trzymaj się :)
OdpowiedzUsuńNo wiesz, a ja myślałam, że jak wrócę i Ty wrócisz po maturach to znów będziemy wymieniać się komentarzami potterowskimi. Aczkolwiek, ja też ciut wyrosłam już ze świata Harry`ego, na szczęście są wspomnienia.
OdpowiedzUsuńBędę tęsknić, mam nadzieje, że matury poszły Ci bardzo dobrze i będziesz mieć jak najmniej takich depresyjnych momentów w swoim życiu ;*
O nie, spóźniłam się! Ech, oby wszystko się u ciebie ułożyło jak najlepiej. Szkoda, że nie zobaczymy cię tutaj przez długi czas.
OdpowiedzUsuń