piątek, 13 września 2013

Away

Wiem, wiem. Huś-leniwiec. Tyle mam w tej kwestii do powiedzenia. ;)

Jak się pewnie domyślacie, słowo „matura” wychodzi mi już bokiem (+ uzależniłam się od kawy). Nagle wszyscy chcą być moimi doradcami zawodowymi, ale powiem Wam szczerze, że dosyć kiepsko im spełniają się w tej roli. No cóż, do Hogwartu nie pójdę, aurorem nie zostanę, uzdrowicielką w Świętym Mungu tym bardziej nie, ale to nie zmienia faktu, że jestem najbardziej niezdecydowaną osobą na świecie i moje pomysły z każdym dniem stają się coraz głupsze. I bynajmniej nie są to pomysły dotyczące kierunku studiów. Rzućmy szkołę, rzućmy studia, zajmijmy się czymś mniej przyziemnym! *wiwaty*

Sam powrót do szkoły… och, no cóż. To będzie bardzo dziwne, jeśli napiszę, że samo chodzenie na lekcje jest całkiem… fajne? Nie wierzę, że to napisałam. Ale naprawdę, jeszcze nigdy tak dobrze nie przebywało mi się w szkole. Może to kwestia braku chemii, biologii i fizyki w planie zajęć, a może po prostu zwariowałam. Kto wie?

Kiedy ostatnio siedziałam sobie w elce (na oblanym promieniami zachodzącego słońca placu - żeby było romantyczniej), doszłam do wniosku, że życie powinno mieć taką opcję jak jak „włącz ścieżkę dźwiękową”. I nie mam na myśli radia i piosenek, które sami wybieramy. Po prostu w tle zawsze powinna być odpowiednia muzyka. Tak, o takich rzeczach się myśli podczas robienia koperty i gapienia się na instruktorów, proszę państwa! :)

Nie polecam jesiennych spacerów w deszczu. Z roztrzepaną S. W trampkach. Z jednym parasolem. I bolącym uchem. Ała. Dawno nie szłam tak szybko. Och, no może nie licząc powrotów od Pseudo (która jest największą bałaganiarą na świecie i nigdy w życiu nie pomogę jej już w sprzątaniu po remoncie, który jakoś mnie natchnął i sama przymierzam się do malowania, więc niech ktoś zostanie moim farbowo-ścianowym doradcą, proszę?) w egipskich ciemnościach na naszej gangsterskiej ulicy. 

Dobra, a teraz coś, za co wszyscy mnie zabijcie, ale nie byłabym sobą, gdybym tego nie napisała. Czy wszyscy już wiedzą, że Rowling napisze scenariusz do filmu realizowanego na podstawie książki „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć?”?!?!?!?!?!?! To nic, że nie zobaczę Luny, ani Dracona, ani Zgredka, ani nawet Harry’ego (nieee, wcale z tego powodu nie ubolewam), bo i tak pewnie się popłaczę, widząc jakiegoś staruszka zajmującego się sklątką tylnowybuchową. 

Przemilczcie.



Wracając do tematu przyłości... hm, ja zostanę żoną Angusa. ♥♥♥

21 komentarzy:

  1. 3 klasa jeszcze przede mną, ale my już teraz nie myślimy o niczym innym jak tylko o studiach i maturze! Czy tam odwrotnie ;) I to mnie trochę przeraża, powiem Ci szczerze.
    A właśnie też co do przyszłości - oj, cóż ja mam za plany... ;) To znaczy, są dwie wersje. Podobne, ale trochę inne. Obydwie naprawdę fascynujące ;) I co wybrać, CO WYBRAĆ???

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie w szkole dokładnie to samo - zero chemii, biologii, fizyki, WOKu, WOSu, PP i inncyh głupot, tylko w sumie maturalne, zawodowe, historia i rozszerzona geografia. Jest milion razy lepiej, ale nie zmienia to faktu, że w piątek siedzę do 16 w szkole, gdzie 4 ostatnie lekcje to organizacje sprzedaży, na których mój mózg zamienia się w papkę, HM.

    Ja mimo iż jestem w drugiej klasie, na dodatek technikum, więc maturka dopiero za dwa lata do mnie przyjdzie, to i tak tak już mam nasrane w gaciach, bo kto mądry do cholery, karze nam w wieku 15 lat wybierać co chcemy robić dalej w życiu? BUM, jesteś stawiana przed wyborem LO/technikum, a co jak się na trzecim roku przed maturą okaże się, że biol-chem to nie to co umiesz robić, tylko jest tym fizyka? ( przykład słaby, nie pasuje ani do jednej, ani drugiej opcji, taki ze mnie umysł ścisły! ). Sama matura to wisienka na torcie, bo jeszcze teraz nie jestem pewna czy chce robić to w czym się kształcę, ale już muszę rozpatrzyć jakie przedmioty rozszerzone na maturze będę zdawać i się przygotować. AHA AHA, NONO, FAJNIE (Y)

    Dzisiaj wracałam ze szkoły w deszczu, 10 stopniach temperatury, bez parasola, w marynarce zarzuconej na bezrękawnik. MMM SUPRA. Chorobo, czekam na Twoje przybycie.

    SŁYSZAŁAM O TYYYYYM! JEZÓ JEZÓ, SIKAM Z RADOŚCI I NIE MOGE SIE TEGO DOCZEKAAAAAAĆ. ♥♥♥♥♥♥

    Pozdrawiam cieplusio, Natalia :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie też wszyscy ciągle wypytują o kierunek studiów i pracę. Kolejny rok minie, potem matura i... No właśnie. Mam cichą nadzieję, że pewnego dnia w końcu mnie olśni.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Niektórych rad na pewno warto posłuchać ale na pewni nie ma się co przejmować całym tym gadaniem i robić swoje.

    Pierwsze słyszę, żeby Rowling miała pisać scenariusz ale bardzo się cieszę z tego faktu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja cała rodzina doradza mi nawet teraz, gdy już wybrałem studia, kim powinienem zostać :D

    OdpowiedzUsuń
  6. wnioskując z tego, że napisałaś o elce - robisz prawko? :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam podobne odczucia z słowem "matura" .. ale moim doradcą nie chce zostać nikt, bo uważają, że jestem wystarczająco dorosła...a ja nie umiem się określić :<

    OdpowiedzUsuń
  8. Przez brak chemii, fizyki i innych irytujących przedmiotów tego typu, szkoła naprawdę może wydawać się fajna ;> Widzę, że startujesz na prawko, szerokości życzę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Daj spokój, ja maturę miałam teraz i cieszę się, że już po, bo sama matura nie jest wcale taka stresująca i trudna to nauczyciele robią taki szum wokół tego, ciągle o tym mówią, straszą, a nie ma się czego bać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoła jest fajna, o ile nie jest zbyt stresująca. Zawsze to jakaś odmiana od siedzenia w domu xD
    Dzięki Ci, Huś, za uświadomienie o co chodzi z tym nowym filmem Rowling, bo niby coś słyszałam, czytałam, ale nie do końca wiedziałam, o co chodzi o_O

    OdpowiedzUsuń
  11. Huś, matura to bzdura! (mówi Ci to maturzystka`2013) miedzyplanetarnie.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamiętam swoje niezdecydowanie. Teraz wiem, że ludzie robią wkoło matury tylko niepotrzebny szum. A co do szkoły, to życie bez chemii, biologii i fizyki w trzeciej klasie było dla mnie najpiękniejsze. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Uzdrowicielką w Świętym Mungu? Sugerujesz, że w Polsce, magiczna służba zdrowia jest również kiepsko zaopatrzona jak mugolska?

    Co do matury, nie przejmuj się. Co do kariery, nic Ci nie poradzę, bo sam bym chciał by mi ktoś poradził.

    Pozdrawiam, UwG.

    OdpowiedzUsuń
  14. Filmu się nie mogę doczekać :D Ja maturę za rok ponad, a i tak marnie, marnie, wszyscy o niej mówią :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Sama o mało co się nie uzależniłam od kawy ostatnio, jest taka pyszna, a mi jej nie można pić ;P

    OdpowiedzUsuń
  16. Ani się obejrzysz a będzie po maturze :) Czas straaasznie szybko leci :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pamiętaj, jak to mawiają - matura to bzdura :) Im mniej stresu, tym lepiej pójdzie. Życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  18. No patrz. Od wczoraj zaczęłam 1 rok studiów, ale wciąż łudzę się, że może jednak dostanę ten cholerny list z Hogwartu... Ale witam w klubie najbardziej niezdecydowanych osób na świecie. Miałam (ba! Nawet wciąż mam) taki sam dylemat co ze sobą zrobić... ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Odkąd zaczęłam swą dalszą edukację w liceum, słowem powracającym w każdym dniu, o każdej porze, stało się: MATURA. Wcześniej był to jakiś dalece odległy, niezidentyfikowany obiekt; teraz nabiera realnych kształtów... (z czego bynajmniej nie jestem zadowolona!) Dla pocieszenia dodam, że zostało nam obu do niej: 7 miesięcy! </3

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnie też to irytuje. Matura, matura, matura. Jeszcze z 8 miesięcy i będzie spokój. W końcu dadzą człowiekowi odetchnąć. :)

    OdpowiedzUsuń