wtorek, 21 sierpnia 2012

Wyliczanka

Po pierwsze, jeśli idę na zakupy (czyt. wychodzę na spotkanie butom swoich marzeń), to wracam z nich zdenerwowana, z bólem głowy i nietkniętym portfelem. Nie licząc kilku złotych wydanych na drożdże, z których ostatnio robię jakieś dziwne, cuchnące papki i nakładam je sobie na twarz. Jeśli natomiast wybieram się na miasto w celu zakupu podręczników szkolnych i zeszytów, to wracam nie tylko z książkami, notesami i cienkopisami we wszystkich kolorach tęczy, ale też ze sweterkami, butami, różnymi duperelami do włosów, nową porcją drożdży i prawie pustym portfelem. 

Po drugie, jeśli macie dwa króliki i wydaje się Wam, że są to samice, to nie zdziwcie się, jeśli pewnego dnia okaże się, że któraś z tych samic jest samcem i że właśnie na świat przyszło potomstwo tej uroczej parki. Hm, chwilowo mam dosyć zwierząt. Wiecie, nietoperze, jaszczurki, a teraz jeszcze te króliki. Pomińmy fakt, że przez dłuższy okres czasu nie miałam zielonego pojęcia o tym, że mamy te dwie „samice”, no ale ostatnio w naszym domu nie mówi się o niczym innym. 

Po trzecie, moje wakacyjne izolowanie się od ludzkości dobiega końca (wraz z wakacjami). Chociaż to nieodpisywanie i nieodbieranie telefonów od innych nie było takim dobrym pomysłem, bo teraz część moich (wcale nie dobrych) znajomych myśli, że jestem na nich obrażona, a S. wmawia im, że zepsuł mi się telefon. Ale co ja mam poradzić na to, że nie lubię ludzi i najchętniej spędziłabym całe swoje życie, nie utrzymując kontaktu prawie z nikim? 

Po czwarte, nikt nie wierzy w to, że mogę być miła. Nawet Pseudo, a może zwłaszcza Pseudo. Ale ja czasami naprawdę jestem miła! Przecież nie można być wrednym przez cały czas. 

Po piąte, tęsknię za Onetem. Nie śmiejcie się. Źle znoszę zmiany, nawet takie. 

Po szóste, jeśli bawisz się w perfekcyjną panią domu, to nigdy nie biegaj po mokrych płytkach z dzwoniącą komórką w ręku, bo to może się źle skończyć dla komórki, podłogi, no i dla Ciebie.

Po siódme, to wyliczanie wszystkiego jest naprawdę głupie, więc oszczędzę sobie i Wam cierpienia i na tym skończę.

67 komentarzy:

  1. Ja już część rzeczy studencko-biurowych kupiłam, kolejna część czeka na kupienie, ale to sobie odłożę na potem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę jeszcze kupić samoprzylepne karteczki :D

      Usuń
    2. Też o nich myślałam. :) I ja też chciałabym wrócić na Onet, ale blog.onet ma być przeniesiony na blog.pl

      Usuń
    3. Właśnie wiem i dlatego się tutaj przeniosłam, bo na blog.pl to już chyba w ogóle bym się nie odnalazła, a tutaj przynajmniej są starzy znajomi, że tak powiem.

      Usuń
    4. Dokładnie jest tak jak mówisz!

      Usuń
    5. Więc cieszmy się, że jesteśmy tutaj, bo na blog.pl pewnie jeszcze bardziej byśmy narzekały. :)

      Usuń
    6. Chociaż nie wiem po co Onet przenosi blogi, przecież głównie tym przyciągną ludzi do siebie - tak mi się wydaje.

      Usuń
  2. zawsze mam tak, że gdy wybieram się na zakupy to nie mogę znaleźć niczego dla siebie, a gdy bezcelowo przechadzam się po mieście (bez większych pieniędzy) nagle widzę mnóstwo pięknych ubrań. jak pech, to pech.

    kurczę, aż mnie przestraszyłaś z tym królikiem, chyba powinnam jeszcze raz sprawdzić płeć mojego :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wszyscy tak mają, a przynajmniej wszystkie kobiety ;)

      Moje kuzynki miały kiedyś królika-samiczkę, a całe życie mówiły do niego 'Filipek' :D Aż zachorował, przyszedł weterynarz i okazało się, że to dziewczynka, hahaha.

      Usuń
    2. Haha, mój też jest Filipek XD jeszcze bardziej zaczynam się obawiać, że to może być samiczka. Szczęście, że w pobliżu nie ma drugiego osobnika, zatem nie grożą mi małe króliczki :>

      Usuń
    3. Serio? Hahahah. Zawsze lubiłam imię Filip :D
      Ale to jest królik miniaturka, tak? Bo mój dziadek ma akurat hodowlane i teraz mamy 2 + 8. :o

      Usuń
    4. Serio, serio. Imię Filip dla królika wymyśliła babcia, ale jakoś też mi się spodobało :)

      Ja mam miniaturkę, hodowlane miałam kiedyś. 10 królików? No to niezłą ekipę macie :P

      Usuń
  3. Siedem punktów - siedem to magiczna liczba^^
    Jak ja nienawidzę zakupów. Fuj! A moja rodzicielka nienawidzi chodzic ze mną po nowe rzeczy :)
    I też nie chcę wracać do tej szkolnej dziczy, matko, tak dobrze mi alone, a za niedlugo znów od 8 do 10 godzin w hałasie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też o tym pomyślałam i dlatego zostawiłam siedem ;)

      Moja też! A największy problem zawsze mam z butami, tragedia. Dlatego ostatnio kupuję buty na allegro :D

      Przestaaań, nie gadajmy o tym jeszcze :( Ale szczerze mówiąc, to teraz o niczym innym już nie myślę... a to smutne, bo przecież wakacje wciąż trwają.

      Usuń
    2. Ja ze wszystkim. Ale chyba największą katorgą to są spodnie. O tak, zdecydowanie spodnie :)

      Teraz to już właściwie powinnysmy o tym myśleć i, wiesz, rodem z “dobrych uczennic“ już powtarzać materiały bla bla bla :p

      Usuń
    3. To ja jeszcze spodnie jestem w stanie kupić. Jeszcze mam zawsze problem ze spódnicami i sukienkami, bo wszyscy mi mówią, że wyglądam w nich po prostu śmiesznie. :x

      Właśnie sobie przypomniałam o istnieniu niektórych koleżanek z mojej klasy... hm, jestem pewna, że przeczytały już kilka lektur i teraz uczą się na sprawdzian z biologii.

      Usuń
    4. Ja dawno nie kupowałam sukienki, nawet spódnicy. Wolę spodnie, spodenki w szczególności, no, ale niestety za niedługo będę musiała się pożegnać ze szortami :(

      W pewnym sensie chciałabym mieć tyle motywacji co Twoje koleżanki...

      Usuń
  4. Ja dzisiaj pojechałam po jakiś tani t-shirt na w-f, a z czym wróciłam? Z tuszem do rzęs, eyelinerem, kolczykami i kubkiem, oczywiście wszystko nowe. A bluzki jak nie ma tak nie było.

    AHAHAHAHHAHAHA, przepraszam, ale sprawa z królikami mega mnie rozśmieszyła. XD

    Ja właśnie w te wakacje codziennie jestem z kimś na dworze. o.O AJ EM SOŁ FEJMYS END POPJULAR. XD

    Ja zawsze jestem chamska i sarkastyczna, ale ludzie częściej biorą to u mnie za dobre poczucie humoru.

    Ja za onetem nie tęsknię, ani odrobinę. O wiele lepiej jest mi tutaj. :3

    AHHAAHAHHAHAHA, kolejna sprawa która mnie rozśmieszyła. Ja wczoraj się wywaliłam nad jeziorem na pomoście. Wiem że nie ma to wspólnego kontekstu, NO ALE. XD

    Pozdrawiam ciepło. ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam, bluzka zawsze się jakaś znajdzie :> Czy musicie mieć jakąś konkretną? Mam na myśli kolor.

      Mnie też, mój dziadek - wielki znawca zwierząt źle określił płeć królików, heheh :D

      A ja właśnie nie. To znaczy, wychodzę tylko z wybrańcami, że tak powiem :D I można by rzecz, że są to jedyne osoby, jakie naprawdę lubię, a z resztą staram się nie utrzymywać kontaktu.

      U mnie ta era już się skończyła. O, właśnie przed chwilą dostałam sms o treści 'Jezu, jak można tak nie lubić ludzi. A raczej aż tylu'. Pfff.

      A ja tęsknię jakoś. Tu jest za dużo ludzi, przytłacza mnie to trochę.

      Ale teraz aż tak bardzo nie przywaliłam. Gorzej było, jak weszłam w kozakach na mokre płytki. To była gleba całego mojego życia. Nawet teraz boli mnie tyłek, jak o tym myślę.

      Odbieram ciepło i też pozdrawiam :D

      Usuń
    2. Nawet nie wiem, raczej nie. :D Po prostu jakąś tam chciałam kupić, bo mam jakieś takie ... dziwne. XD

      Mój tata też wielki znawca, raz stwierdził zgon chomika, który po pięciu minutach NAGLE OŻYŁ, i jak ( za przeproszeniem ) pojebany kręcił się w kołowrotku.

      Jezu, serio? XD U mnie własnie się to teraz BAAAARDZO wyostrzyło. Aż za bardzo. ;__;

      Ja czasami nawet nie nadążam za postami u niektórych, a co dopiero jeszcze odpisywać na komentarze. :C No ale, ja jakoś to jeszcze ogarniam. JAKOŚ.

      AHAHHAHAHAHAH, BOŻE, NIEE, TO SIĘ NIE DZIEJE. XD

      Usuń
    3. Aaaa, dziwne. Rozumiem. :D

      Jak moje kuzynki ze mną mieszkały i miały chomiki (które ciągle się rozmnażały, jak szalone i za nimi nie nadążałam), to uwielbiałam je wpychać do kołowrotków :D

      Ja już widzę, co będzie w roku szkolnym, jak zobaczę tych wszystkich ludzi. Połowę pewnie wyzabijam przy pierwszym spotkaniu. :x

      Ogarniasz, ogarniasz. Gorzej będzie, jak przyjdzie szkoła. Ale dobra, nie wspominam już o szkole, bo to wkurzające.

      Ale że co? XD

      Usuń
    4. No albo za duże, albo za obcisłe, albo za małe. DZIWNE. XD

      Ja nie wytrzymywałam jak się na tym kręcił, gdyż iż, zawsze spał cały dzień, a nagle w nocy ożywał. Albo gryzł pręty od kraty, albo w tym kołowrotku zapieprzał. NO SPAĆ SIĘ NIE DAŁO. :c

      A u mnie połowa klasy pewnie mnie na starcie albo znienawidzi, albo bardzo polubi za "specyficzne poczucie humoru" ;__;

      Właśnie tego się najbardziej boję. :c Mi możesz wspominać, ja już tylko nią żyję, a jeszcze nic nie mam pokupowane. XD

      Nie wolno mi mówić o takich sytuacjach, bo zazwyczaj się krztuszę ze śmiechu. XD

      P.S. PRZEUROCZY SZABLON! :3

      Usuń
    5. Słowa "dziwne" używam najczęściej do opisu jedzenia XD

      To mogłaś go gdzieś wynieść. Raz, jak mieliśmy te małe chomiki, to kilka chyba uciekło z klatki, to dopiero było. :x

      No, u mnie chyba tak jest. Chociaż z tą nienawiścią, to tak różnie, raczej jest nielubienie i nieprzepadanie za sobą, bo pewna jestem, że tylko jedna osoba mnie nienawidzi, ale to ze wzajemnością. :>

      W zeszłe wakacje, jak szłam do nowej szkoły, to praktycznie też cały czas żyłam nową szkołą, ale jak sobie teraz o tym myślę, to nie wiem, skąd ta cała fascynacja, skoro klasa okazała się beznadziejna, a cała reszta po prostu znośna. :x

      Ale to nie było śmieszne, tylko tragiczne!

      PS. Dziękuję. :*

      Usuń
    6. Ja w sumie też, ale dla mnie coś, co można zjeść jest zazwyczaj "cudowne" a nie "dziwne". XD Oczywiście są wyjątki. :D

      Z czasem się przyzwyczaiłam, ale jak kuzynka przyjeżdżała na noc, to zawsze go musiałam wynosić do kuchni, a wtedy cierpieli wszyscy domownicy. Mamy takie rozplanowanie mieszkania, że między kuchnią a korytarzem nie ma drzwi, a z korytarza wchodzi się do pokoi. Nawet przy zamkniętych drzwiach dało się słyszeć skrobanie o kraty. :C

      Ja chyba nawet nie mam takiej znienawidzonej osoby która nienawidzi mnie z wzajemnością. Raczej ja nienawidzę z trzy osoby, które myślą że je lubię, chociaż wcale tego nie okazuję. LOLS.

      Niee, to mi się akurat bardzo fajna klasa trafiła. :3 A co do szkoły ... zobaczy się. mam nadzieję że będzie dobra albo chociaż znośna atmosfera.

      Ahahahahaha, dla mnie takie sytuacje sa bardzo śmieszne. XD Nigdy nie zapomnę jak wychodziłam z wanny i się poślizgnęłam na krawędzi. Wpadając z powrotem do wody wywołałam istne tsunami i powódź w łazience. XDD

      Tak w ogóle, jak zrobiłam tą ikonę koło adresu bloga, tą z insygniami? :3 Bo widzę coś takiego na niektórych blogach, a nie wiem jak mogę to zrobić. XD JESTEM CIEMNĄ MASĄ. :D

      Usuń
  5. Zawsze najwięcej rzeczy znajdziemy w sklepach gdy wychodzi tak sobie ot, dla zabicia czasu.. a nie w konkretnym celu. Jak pech to pech :D
    Ja powoli oswajam się z blogspotem, a onet zostaje tylko w wspomnieniach..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I akurat zawsze jesteśmy wtedy spłukani albo mamy odłożone pieniądze na coś innego, jakie to wkurzające. :d
      To oswajanie się idzie mi baaardzo powoli...

      Usuń
    2. Tak! I jest dylemat : kupić czy nie ? ;< Biedne my-kobiety

      Usuń
  6. Też mam zawsze problem, gdy muszę kupić buty. Bo oczywiście, gdy nie muszę i nie mam pieniędzy, to znajdę kilka par, naprawdę ślicznych i w przyzwoitej cenie.

    Niektórzy ludzie po prostu nie rozumieją, że czasem ma się ochotę na chwilę samotności, na nieodbieranie telefonów i brak kontaktu z innymi. Nie wiem dlaczego. Ale jaka później jest radość, gdy się spotkacie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. A jak już mam kasę, to tych butów już nie ma. :<

      To ze mną jest chyba coś nie tak, bo radość towarzyszy mi podczas tych spotkać jakoś.. rzadko.

      Usuń
    2. Albo jak mam kasę to okazuje się, że tych nie ma, ale są inne fajne, które kosztują 8296352 zł :D

      No to może jeszcze zależy, z kim się spotykasz?

      Usuń
    3. Aaaaaa, jak ja nienawidzę rzeczy, które kosztują 233098402934 zł! Czasami jak idę z mamą na zakupy, to moja mama nie patrzy na cenę w złotych, tylko np. w euro, ale myśli, że to złote i cieszy się, że coś jest takie tanie, a potem się okazuje, że jednak nie, haha :D

      Wiadomo, że przez szkołę z większością znajomych spotykam się wręcz przymusowo. Ale cieszę się, że mam też niewymuszonych znajomych i przyjaciół, tylko że z nimi mogę się spotykać raczej rzadziej, bo jesteśmy w innych klasach/szkołach.

      Usuń
    4. Te kilka cen w różnych walutach to okropieństwo ._. Zanim znajdę cenę w PLN, to zdążę zwątpić i zachwycić się kilka razy.

      No tak, tak. Ale znowu te nie dość częste spotkania są weselsze, bo możesz na nie czekać z przyjemnością i tęsknotą itp :))

      Usuń
  7. hahahaha, jak bardzo jesteśmy podobne. też prawie z nikim się nie spotykam w czasie wakacji i dobrze mi z tym, niektórym znajomościom warto dać odpocząć a przetrwają tylko te najważniejsze! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, taka próba dla prawdziwych przyjaźni.

      Usuń
  8. o, mnie też ludzie nie wierzą, jak zdarza mi się być miłą :D ale to już nie mój problem tylko ich ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak to odbieram, ale czasami to naprawdę wkurzające, jak ciągle ktoś Ci to wypomina.

      Usuń
    2. no cóż, mnie nie wypominają - może się po prostu przyzwyczaili ;p noo, przyjaciółka mi to powtarza za każdym razem, jak się widzimy, ale i tak mnie kocha, więc to mi nie przeszkadza ;)

      Usuń
  9. o nie, tylko nie Onet. A co do zakupów to jak mam kase to mi sie nic nie podoba, a jak nie mam to wszystko. smuteczek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty też byłaś kiedyś na Onecie? :>

      Wieeelki smuteczek!

      Usuń
  10. Byłam i to odkad mialam jakies 11 lat. ;d ale co chwile na roznych blogach. nawet kiedys pisalam opowiadanie o Tokio Hotel (sic!). Tragedia -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne, że się nigdy nie spotkałyśmy :D
      Opowiadanie o Tokio Hotel? Każdy kiedyś prowadził jakieś dziwne blogi chyba. ;) Ja tylko żałuję, że nie zachowałam sobie wpisów z mojego SwEeT BloGaSsSka z 2006 roku :D

      Usuń
    2. ja bym sie chyba ze wstydu spalila jkabym gdzies zostawila jakiegos mojego starego bloga >.< MASZ IKONKE INSYGNIOW SMIERCI JAK SIE OTWIERA TWOJEGO BLOGA W NOWEJ KARCIE <3

      Usuń
    3. Ja pewnie też, ale chciałabym mieć te wpisy tylko dla siebie, tak żeby powspominać i trochę się pośmiać. ;)
      Tak, mam! :D Tylko u mnie się nie wyświetla, nie wiem dlaczego... ale dobrze, że chociaż u innych jest.

      Usuń
  11. Taaa... Miałam kocicę, która okazała się kotem. Wtedy było mi tak strasznie źle z tego powodu :(
    Lubię kupować podręczniki :D Ale akurat księgarnie mam tak umiejscowione, że nie mijam sklepów z ciuchami, poza tym jak mam jeden cel, to się go trzymam i kupuję tylko to, co postanawiam :D
    No przecież... Po co w ogóle inni ludzie...?
    Bycie wrednym jest lepsze :P
    Też tęskniłam za Onetem, ale już przestałam... Za dużo awarii.
    Pozdrawiam, Eule :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak źle to zniosłaś? A jak biedaczysko miało na imię? ;)

      Ja lubię kupować podręczniki w antykwariatach, akurat nie opłaca mi się kupować nowych (czego zresztą już od bardzo dawna nie robię), bo niestety, młodsze roczniki mają już całkiem nowe wydania, a kupując w antykwariacie, zawsze trafi mi się coś za friko, np. w tym roku w mojej książce do polskiego znalazłam sprawdzian z oświecenia, za który chłopak (po piśmie stwierdziłam, że to wręcz musiał być chłopak) dostał +1 :D

      No mnie akurat życie bez niektórych ludzi bardzo odpowiada i nawet nie mam siły udawać, że tak nie jest. A jak już wśród tych ludzi muszę trochę poprzebywać, to wtedy jestem wredna i tak to właśnie jest. :p

      Usuń
    2. Jakaś Kicia albo coś... w końcu i tak zawsze zostaje Kot :P
      Też kupuję w antykwariatach :) Skoro za cały zestaw książek plus nowe ćwiczeniówki płacę 200 złotych, a nie 400, to spora różnica. Hahahaha, oszałamiająca ocena:D
      Też tak mam. Za to bez innych żyć nie potrafię :)

      Usuń
  12. Długo sobie byłam na Onecie, jednak odkąd sobie zaczął robić z nas, blogerów, jaja, przeniosłam się tutaj i już się supcio zadomowiłam ;D

    dzisiaj kupiłam zeszyty. i jestem w wakacyjnej żałobie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chcę się supcio zadomowić. :p Ale ja już tak mam, że lubię rozpaczać i dramatyzować bez powodu :D

      Łączę się z Tobą w bólu...

      Usuń
    2. Hehe, ja też czasem dramatyzuję bez powodu, wiem co czujesz :D

      ej, to było ookropne. weszłam do sklepu, najpierw mi się to spodobało, bo zawsze lubiłam szukać jakiś śmiesznych okładek czy coś, a jak przyszło co do czego, to dostawałam oczopląsu, nic mi sie nie podobało... niech te wakacje sie nie kończą :(

      Usuń
    3. Na dłuższą metę to jest strasznie demotywujące.

      Lubię kupować zeszyty.. Gdyby to nie były zeszyty do szkoły, to pewnie bym się z nich cieszyła i podziwiała ładne okładki, ale w zaistniałych okolicznościach, nie mam się z czego cieszyć. Smutno mi, boję się nowego roku szkolnego. :(

      Usuń
    4. też się boję ;( ja nakupowałam z jakimiś śmiesznymi okładkami, na które kilka lat temu bym nie spojrzała, a teraz zzacieszam z nich jak kilkuletnie dziecko xD

      Usuń
  13. Po pierwsze ilekroć wychodzę na miasto wracam teraz z nowymi kosmetykami rozpaczliwie wierząc, że poprawią nieco mój wygląd. Ograniczam wszelakie wychodzenie!
    Po drugie - stosujesz drożdże na problemy z cerą? Przybliżysz nieco? Bo chętnie wypróbuję :D
    Po trzecie - Onet jak dla mnie jest najlepszym blogowym rozwiązaniem. Dowolność szablonów, milion blogerów etc. Całe moje blogerskie życie związane było z Onetem, ale teraz wyraźnie leci w kulki, więc na razie mi nie żal, chociaż zanim znalazłam 'normalne' blogi, a nie modowe, tutaj, na blogspocie, to trochę się podenerwowałam i załamywałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyczytałam gdzieś w internecie, że taka drożdżowa maseczka niby wygładza cerę, itd., wiele dziewczyn pisało, że rzeczywiście pomaga, no i zrobiłam sobie taką papkę chyba z trzy razy, ale nie zauważyłam jakichś wielkich zmian. Ale Ty możesz spróbować, może akurat przyniesie jakieś efekty. :)

      Ooo tak, ja też miałam problem, kiedy zobaczyłam te wszystkie blogi o modzie, kosmetykach i innych takich :D Ale jak już się znalazło chociaż jedną osobę z Onetu, to łatwo było i znaleźć całą resztę. ;)

      Usuń
    2. Zgadza się! :) Szukałam i szukałam, ale w końcu znalazłam - nawet nie wiedziałam, że się teraz wszyscy przerzucają z Onetu na blogspota! Czyli mój zmysł blogerski, choć uśpiony kilkunastomiesiączną bezczynnością, znów odżył ;)

      Usuń
  14. Ale ci króliki zrobiły niespodziankę! ;D
    Co do drożdży, też nakładałam i latałam z tym po domu, ale potem już nie potrzebowałam tego zabiegu, więc sobie odpuściłam.
    A zakupy... moje wyglądają identycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej mojemu dziadkowi, hahah :)
      A pomogły Ci coś te drożdże? Bo ja nie widzę żadnej różnicy, więc stwierdziłam, że już nie będę sobie tego nakładać na twarz, bo później mam całą łazienkę w drożdżach i mama się denerwuje. ;)

      Usuń
  15. Z Onetu odeszłam już jakiś czas temu, ale nadal tęsknie. Brakuje mi osób, emocji i trochę tego stylu. Ale cóż, świat idzie do przodu, a my z nim.

    OdpowiedzUsuń
  16. Też zdarzają mi się takie wyjątkowo nieudane zakupy i to jest coś co doprowadza mnie do frustracji bardziej niż cokolwiek innego :D
    Ja już się powoli do blogspota przyzwyczaiłam. Ale nie wiem dlaczego, chociaż ta platforma prześciga stary, poczciwy Onet praktycznie we wszystkim, jeśli chodzi o technologię, opcje, dodatki itp, to Onet jednak miał coś takiego... nie wiem, klasę, atmosferę?

    OdpowiedzUsuń
  17. Och... Ja uwielbiam wyprawy do papierniczego! <3 Zwłaszcza z grubym portfelem. Niestety, nawet wtedy nie wracam z butami czy ubraniami. Właściwie, jeśli chodzi o buty, to mam tylko glany, trampki i na obcasie. Jakoś żyję :3 A nawet gdybym chciała nie odbierać od kogoś telefonów, to mógłby być tylko Lis, bowiem lista moich przyjaciół skróciła się do chłopaka i przyjaciółki, która właściwie szaleje gdzieś po Polsce i jakoś specjalnie o mnie nie pamięta. Ale... Przyjdzie szkoła, przyjdą nowi ludzie. Przyjdzie i zmęczenie wszystkim. Zamknijmy się sami w pokoju póki możemy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Też byłam kiedyś na Onecie, ale nie tęsknię. Do szału mnie doprowadzały te wszystkie usterki!
    Z zakupami mam podobnie. Z papierniczego i księgarni najchętniej wykupiłabym wszystko, a gdy jestem w sklepie z ciuchami czy butami, to mam same problemy. Też wracam wkurzona ;)
    Zakochałam się w Twoim szablonie <3
    Powodzenia w wychowywaniu króliczków. xD

    OdpowiedzUsuń
  19. Dlatego też, jestem jeszcze na Onecie ;) Chyba nie umiem się z nim rozstać, jakoś tak dziwnie... Hahaha, a może portfel wypełnisz sprzedając te króliki? To chyba by się całkiem opłaciło.
    Nie, nie. To nie tak, że nie lubisz ludzi! W końcu człowiek to zwierzątko stadne i w gruncie rzeczy potrzebujemy kogoś obok. Ty tylko jesteś w fazie... hm: odizolowania się w celu relaksu. Tak to ujmę. Chociaż przez chwilę chciałaś pobyć sama, gdyż 10 miesięcy widzisz te same twarze :) Tak mi się wydaję, że w tym tkwi cały czuły punkt.
    Pozdrawiam ciepło, bo na dworze już coraz jesienniej! :*

    OdpowiedzUsuń
  20. im dłużej człowiek się izoluje, tym trudniej potem wrócić do życia. wiem z doświadczenia. i chociaż czasami mam jeszcze takie dni, kiedy najchętniej nie spotykałabym się z nikim, to jednak lubię przebywać z ludźmi. |carlisle.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Mogłaś wyliczać dalej, dobre cierpienie nie jest złe! A do blogspotu idzie się przyzwyczaić, serio :3

    Ach, no i zabawny jest fakt, że kojarzę twojego onetowego bloga. Znaczy, kojarzę, że wieki temu kojarzyłam... Mniejsza o to. Ave!

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam tak samo jeśli chodzi o ograniczanie kontaktu z ludźmi. Mama ciągle marudzi, że się nie spotykam ze znajomymi a ja po prostu ładuje baterie na nowy rok szkolny ;) Tak wgl to powodzenia po wakacjach ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja w tym roku odwrotnie. Buty kupiłam o dziwo od razu, za to z innymi rzeczami kiepsko. Nawet długopisu porządnego nie mam. :D
    A drożdże brzmią ciekawie. ^^

    Też ubolewam nad końcem izolacji od innych. Nie odzywałam się do prawie nikogo z klasy przez całe wakacje i jakoś mi nie jest specjalnie przykro z tego powodu.

    OdpowiedzUsuń
  24. And when we have it. So to make things easier for you to take her
    home with you help hoodia balance uk the family heal from the loss.
    Doctors can detect the presence of a policeman. As you
    breast-feed, the hormone oxytocin, which hoodia balance
    uk induces happiness, is released. In other words, agonisingly close
    to the body tissue, this material can retain its
    tensile strength for around 7-10 days. With a violet, floral lift to the
    frequently tedious and resolutely unvisual agenda of the home, putting fitness-centric resolutions in closer reach.


    My web blog; african mango in stores

    OdpowiedzUsuń